Donald Trump zawiera pakt z technologicznymi gigantami. Tak chcą kontrolować sztuczną inteligencję

2026-09-30 13:50

Jeszcze niedawno prezydent USA twierdził, że jego inteligencja wystarczy, by obronić ludzkość przed buntem maszyn. Tymczasem Donald Trump postanowił jednak zabezpieczyć się przed ryzykiem i złożył podpis pod porozumieniem z kluczowymi firmami branży IT. Celem dokumentu ma być skuteczny nadzór nad nowymi, zaawansowanymi modelami AI.

Prezydent USA zawiera porozumienie z technologicznymi gigantami. Czym jest "konstytucja" AI?

Donald Trump określił nowy dokument mianem „czymś w rodzaju konstytucji”. W praktyce to nic innego jak dobrowolny pakt zawarty między prezydentem USA a najpotężniejszymi firmami technologicznymi. W dokumencie brakuje jednak twardych regulacji prawnych – to sami twórcy AI mają pilnować swoich systemów. Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele takich potęg, jak: Meta, OpenAI, xAI, Nvidia, Google oraz Anthropic.

To w pewnym sensie prawie jak konstytucja. Podpisali ją najwięksi ludzie świata, ja również, jako prezydent, podpisałem ją. I to naprawdę jest forma ochrony.

Quiz. Donald Trump: fakty i fake newsy. Sprawdź, czy prezydent USA da się lubić
Pytanie 1 z 10
Zanim został prezydentem, Donald Trump nigdy nie pełnił żadnej funkcji publicznej.

Zasadniczym założeniem przyjętego porozumienia jest zminimalizowanie niebezpieczeństwa, że sztuczna inteligencja wymknie się spod kontroli człowieka. Największą obawą jest sytuacja, w której nowoczesne algorytmy zaczną działać niezgodnie z wolą ich twórców – chociażby próbując bezprawnie uzyskać dostęp do zewnętrznych systemów informatycznych. Jak zaznaczył Mark Zuckerberg, szef Mety, takie działania mają przede wszystkim zbudować większe zaufanie społeczne do rozwijanej technologii.

Cztery kroki do bezpieczeństwa AI. Kto będzie nadzorował sztuczną inteligencję?

Jak w praktyce ma wyglądać proces nadzorowania AI, skoro zabraknie nowych ustaw? Cała koncepcja opiera się na innowacyjnym, czterostopniowym systemie kontroli. Wdrażanie zasad ma przebiegać według ściśle określonego planu:

  • Krok pierwszy: Ciągły monitoring. Firmy będą na bieżąco sprawdzać działanie wypuszczonych na rynek modeli językowych.
  • Krok drugi: Kontrola wewnętrzna. W strukturach każdej korporacji powstaną specjalne zespoły, których nadrzędnym celem będzie troska o bezpieczeństwo technologii.
  • Krok trzeci: Audyt zewnętrzny. Praca wewnętrznych zespołów kontrolnych będzie analizowana przez niezależnych, zewnętrznych ekspertów, co ma gwarantować obiektywizm.
  • Krok czwarty: Nadzór zarządu. Na najwyższym szczeblu decyzyjnym zostaną utworzone dedykowane komitety, składające się z członków zarządu. To one poniosą finalną odpowiedzialność za zachowanie systemów AI.

Dario Amodei, prezes Anthropic, nie ukrywał, że niebezpieczeństwa związane z szybkim progresem AI są bardzo realne. Zaznaczył jednak, że jego przedsiębiorstwo pracuje już nad odpowiednimi systemami bezpieczeństwa. To dowód na to, że sektor technologiczny otwarcie przyznaje się do problemu, chociaż na obecnym etapie decyduje się na samodzielne rozwiązywanie trudności.

Rozbudowa centrów danych w USA. Donald Trump wspiera branżę mimo oporu społecznego

Wydarzenie w Białym Domu dotyczyło również kluczowej kwestii infrastrukturalnej. Gwałtowny rozwój sztucznej inteligencji pociąga za sobą gigantyczne zapotrzebowanie na moc obliczeniową, a tę są w stanie zapewnić tylko ogromne centra danych. Prezydent USA wyraził zdecydowane poparcie dla ekspresowej rozbudowy tego typu obiektów na terytorium całego kraju. Z jednej strony to wyraźny sygnał wsparcia dla branży, z drugiej – decyzja ta wywołuje w społeczeństwie falę krytyki.

Lokalne społeczności coraz głośniej wyrażają swój sprzeciw wobec powstawania kolejnych gigantycznych serwerowni. Powodem oburzenia są gigantyczne koszty eksploatacji, ogromne zużycie energii elektrycznej oraz fatalny wpływ inwestycji na otaczające środowisko. Donald Trump zlekceważył jednak te argumenty, podkreślając rzekome zalety płynące z inwestycji prowadzonych przez technologicznych gigantów.

Te wielkie, potężne, niezwykle bogate i inteligentne firmy wniosą ogromny wkład w rozwój lokalnych społeczności.

Prezydent USA musiał również zmierzyć się z pytaniem, czy rosnący sprzeciw obywateli nie wpłynie negatywnie na poparcie Republikanów w nadchodzących wyborach do Kongresu. Trump wprost odpowiedział, że to na barkach firm technologicznych spoczywa obowiązek zdobycia akceptacji lokalnych społeczności dla budowy nowych centrów danych. Tym ruchem wysłał wyraźny sygnał: Biały Dom nie zamierza blokować powstawania krytycznej infrastruktury, niezbędnej do amerykańskiej dominacji na rynku AI. Potencjalne konflikty z mieszkańcami mają rozwiązywać same korporacje.

Koniec sztucznej inteligencji. Nadchodzi "superinteligencja"

Złożenie podpisów pod nowym dokumentem to reakcja administracji Trumpa na potęgujący się strach społeczeństwa przed zagrożeniami ze strony sztucznej inteligencji. Nie tak dawno potężni gracze z branży, m.in. OpenAI czy Anthropic, przyznali się do sytuacji, w których ich zaawansowane systemy usiłowały dokonać włamań do niezależnych systemów.

Takie doniesienia z całą mocą napędzają społeczne lęki. Z sondaży wynika, że przeważająca część ankietowanych ocenia dotychczasowe działania firm jako niewystarczające w walce z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą AI. Wyniki ankiet uświadamiają twórcom, jak bardzo potrzebne jest budowanie wzajemnego zaufania oraz wdrażanie autentycznych mechanizmów zabezpieczających. Dodatkowo, więcej niż połowa mieszkańców Stanów Zjednoczonych uważa, że rozwój tej technologii powinien zostać wyhamowany.

Chcąc odpowiedzieć na obawy obywateli, prezydent Trump przedstawił plan działań. Rząd zamierza powołać specjalną radę ds. bezpieczeństwa AI (w jej skład wejdzie 10 ekspertów). W administracji państwowej pojawi się też dedykowany urzędnik, który będzie odpowiadał wyłącznie za kreowanie polityki w tym obszarze. Ciekawą zmianą jest również modyfikacja nazewnictwa. Według zapowiedzi amerykańska administracja porzuci pojęcie "sztuczna inteligencja", a w jego miejsce wprowadzi termin "superinteligencja", by jeszcze mocniej zaakcentować potęgę wdrażanych systemów.

AI na dyżurze: jak sztuczna inteligencja usprawnia pracę szpitali

ROLKI