Nowe fakty w śledztwie Zondacrypto
- Wiosną Zondacrypto, funkcjonujące wcześniej jako BitBay, miało poważne problemy z wypłatami i płynnością, a stan jego rezerw bitcoinowych drastycznie spadł, bo aż o 99 procent.
- Dostęp do cyfrowego portfela, w którym zmagazynowano 4,5 tys. bitcoinów (o wartości przekraczającej 300 mln dolarów), ma zaginiony w 2022 roku twórca platformy.
- Prokuratura bada działalność giełdy w kontekście prania brudnych pieniędzy i oszustw. Śledczy wiążą to ze sprawą zaginięcia dawnego właściciela firmy.
Polecany artykuł:
Minister Żurek o połączeniu śledztw
Waldemar Żurek we wtorkowe popołudnie poinformował o istotnym kroku w sprawie. Jak wyjaśnił, udało się scalić dwa oddzielne postępowania, co stanowi kluczowy punkt zwrotny. Pierwsze, prowadzone przez katowicką Prokuraturę Regionalną, dotyczyło licznych zgłoszeń od osób poszkodowanych. Drugie, obejmujące sprawę zniknięcia byłego szefa BitBaya, ruszyło z udziałem nowych śledczych z prokuratury ds. przestępczości zorganizowanej po zmianach w jej strukturach.
Szef resortu sprawiedliwości zaznaczył, że straty sięgają obecnie kilkudziesięciu milionów złotych. Jednocześnie podkreślił, że perspektywy na odzyskanie pieniędzy znacznie wzrosły. Dziennikarze dopytywali również o plotki dotyczące rzekomego statusu małego świadka koronnego dla Krala. Minister unikał jednak jednoznacznej odpowiedzi, zasłaniając się tajemnicą śledztwa.
W sprawę wmieszany został również szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Według informacji ujawnionych przez dziennikarzy Wirtualnej Polski i stacji TVN24, Radosław Piesiewicz miał otrzymać zegarek o wartości 40 tysięcy euro. Ten luksusowy gadżet miał stanowić korzyść za rzekome „wstawiennictwo” w interesach. Działacz zaprzecza tym informacjom i podkreśla, że samodzielnie sfinansował zakup. Sytuacja dodaje jednak pikanterii aferze Zondacrypto, badanej przez organy ścigania od dłuższego czasu.
Do dyskusji włączył się także mecenas Roman Giertych, ogłaszając się obrońcą Przemysława Krala. Na platformie X poinformował, że współpracę rozpoczął w maju. Prawnik przekonuje, że jego klient dobrowolnie przekazał prokuraturze majątek, który w połączeniu z wcześniejszymi zabezpieczeniami, wystarczy do zrekompensowania strat wszystkim poszkodowanym.