Spis treści
- Niemiecki wskaźnik własności mieszkań spadł do rekordowo niskiego poziomu, tworząc ogromny kontrast w stosunku do Polski.
- Gwałtowny wzrost kosztów budowy sprawił, że posiadanie nieruchomości stało się za zachodnią granicą luksusem niedostępnym dla młodych.
- Zdaniem ekspertów za kryzys mieszkaniowy odpowiadają nietrafione decyzje polityczne rządu.
- Niski wskaźnik własności może doprowadzić do rosnącego ubóstwa niemieckich seniorów zmagających się z wysokimi czynszami.
Niemcy wynajmują, Polacy kupują. Skąd ta różnica?
O ile w Polsce zakup własnego domu lub mieszkania uważa się za standard, o tyle u naszych zachodnich sąsiadów posiadanie nieruchomości szybko staje się przywilejem dla nielicznych. Portal dw.com przytacza niepokojące statystyki. Z danych zebranych przez Instytut Pestela wynika, że odsetek osób posiadających mieszkanie na własność w Niemczech osiągnął właśnie poziom 43,5 proc. – najniższy od dwóch dekad. Taki wynik sprawia, że państwo to plasuje się na samym końcu europejskiego zestawienia.
Patrząc na całą Unię Europejską, żaden inny kraj członkowski nie ma tak małej liczby właścicieli nieruchomości. Słabszy rezultat odnotowano jedynie w nienależącej do wspólnoty Szwajcarii. W tym samym czasie na przeciwległym biegunie, z wynikiem ponad 90 proc., znajdują się takie państwa jak Węgry, Słowacja, Chorwacja, Rumunia oraz Polska. Dobitnie świadczy to o fundamentalnych różnicach w funkcjonowaniu rynków mieszkaniowych w poszczególnych regionach Europy.
Warto dodać, że sytuacja w Niemczech nie jest jednakowa w każdym regionie. Największe wyzwania związane z nabyciem lokum występują w potężnych ośrodkach miejskich i gęsto zaludnionych aglomeracjach, takich jak choćby Zagłębie Ruhry. Interesujący jest również fakt, że dawny podział na bogatszy zachód (z wyższym odsetkiem właścicieli) i biedniejszy wschód, ulega obecnie stopniowemu zatarciu.
Dlaczego Niemców nie stać na własne mieszkania?
Zapaść na niemieckim rynku nieruchomości ma swoje konkretne podłoże finansowe. Główną przeszkodą są stale rosnące wydatki związane z realizacją inwestycji budowlanych. To właśnie one powodują, że perspektywa zakupu własnego lokum coraz częściej znika z horyzontu możliwości przeciętnego obywatela Niemiec.
Według wyliczeń specjalistów z Instytutu Pestela, kluczowym czynnikiem paraliżującym niemiecki sektor mieszkaniowy jest potężny, wynoszący aż 160 proc. wzrost kosztów budowy, odnotowany od 2000 roku. W tym samym czasie wskaźnik ogólnych cen konsumpcyjnych zwiększył się o 64 proc. Różnica ta jaskrawo uwydatnia drastyczny skok cenowy, jakiego doświadczyła w ostatnich latach branża budowlana.
Skutki tego zjawiska uderzają przede wszystkim w młode pokolenie, które próbuje rozpocząć dorosłe życie z dala od rodzinnego domu. Statystyki pokazują brutalną prawdę: niemal 75 proc. osób w przedziale wiekowym od 25 do 45 lat musi zadowolić się mieszkaniem z rynku najmu.
Ekspert obwinia niemiecki rząd za zapaść na rynku nieruchomości
Kto doprowadził rynek do takiego stanu? Matthias Günther, badacz zaangażowany w opracowanie raportu, nie ma wątpliwości: winę ponoszą politycy i ich błędne decyzje. W wywiadzie udzielonym gazecie „Augsburger Allgemeine” ekspert zaznaczył, że napływ imigrantów, choć skomplikował ogólną sytuację, z pewnością nie jest głównym źródłem obecnego kryzysu.
Według Günthera to wycofanie się rządu z efektywnych mechanizmów wspierających nabywanie nieruchomości uderzyło w rynek najmocniej. Jako kluczowy błąd wymienia likwidację w 2021 roku rządowych dopłat dla rodzin z dziećmi, które planowały zakup własnego M. Ten krok zablokował wielu obywatelom drogę do własności i poważnie zachwiał całym sektorem.
Wysokie czynsze grożą ubóstwem. Jak pomóc niemieckim seniorom?
Trudności w dostępie do własnych mieszkań to nie tylko problem bieżącego komfortu, ale również zapowiedź przyszłych kłopotów finansowych, zwłaszcza dla starszego pokolenia. Jak zauważa Matthias Günther, systematycznie drożejący wynajem staje się dla wielu osób pułapką, prowadzącą do ubóstwa na emeryturze. Kurczące się dochody seniorów przy jednoczesnym wzroście opłat czynszowych sprawiają, że brakuje im funduszy na podstawowe potrzeby.
Ekspert podkreśla, że sytuacja wymaga pilnej reakcji ze strony władz państwowych, a powierzchowne zmiany na pewno nie odniosą skutku. Günther postuluje wdrożenie szeroko zakrojonego planu na szczeblu federalnym, który uzdrowiłby branżę i pozwoliłby na zakup mieszkań przynajmniej 200 tysiącom rodzin w skali roku. Inicjatywa ta miałaby stanowić istotny element polityki senioralnej, zapewniając ludziom finansowy spokój w podeszłym wieku.
Badacz ostrzega, że bez radykalnych posunięć ze strony polityków, szansa na posiadanie własnego domu pozostanie dla wielu obywateli Niemiec jedynie w sferze marzeń, a problem biedy wśród emerytów przybierze na sile.
