Ustawa prezydenta Karola Nawrockiego. Paliwo ma potanieć o 2,60 zł. Kancelaria Prezydenta podała szczegóły

Prezydent Karol Nawrocki przygotował ustawę, która ma zagwarantować obniżenie cen paliw. Według zapewnień jego doradców przepisy, które mają zostać przyjęte jeszcze przed Wszystkimi Świętymi, pozwolą zbić cenę nawet o 2,60 zł na litrze. Projekt w najbliższych dniach zostanie złożony w Sejmie.

Prezydent Karol Nawrocki w garniturze. O jego nowej ustawie obniżającej ceny paliw przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: Art Service/Super Express

Co znalazło się w ustawie o cenach paliw?

Prezydent nie zasypia gruszek w popiele. Projekt ustawy "Paliwo kosztuje normalnie" jeszcze w tym tygodniu ma zostać skierowany do Sejmu. Jak zaznaczył Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP, w ten sposób głowa państwa chce odpowiedzieć na gigantyczne ceny paliw, z jakimi każdego dnia spotykają się kierowcy w Polsce. Zasadnicze rozwiązania przewidziane w prezydenckiej ustawie sprowadzają się do trzech kluczowych mechanizmów.

W pierwszej kolejności projekt ma doprowadzić do zwolnienia paliwa z podatku od sprzedaży detalicznej, co zdaniem polityków bezpośrednio przełoży się na rachunki płacone przy dystrybutorach. Znacznie istotniejsze ma być wprowadzenie urzędowego ograniczenia marż w przypadku koncernów paliwowych. Mają one zostać zastopowane na odpowiednim pułapie. Jak wyjaśnił Karol Rabenda, wiceszef prezydenckiej kancelarii, ma to doprowadzić do likwidacji horrendalnych dochodów generowanych z marż, z jakimi mamy dzisiaj do czynienia.

Według prezydenckiego pomysłu ustawa miałaby przywrócić ministrowi finansów większe uprawnienia w kwestii elastycznego manipulowania wielkością akcyzy. Dzięki temu resort zyskałby instrument do adekwatnego odpowiadania na to, co dzieje się na światowych giełdach, co przełożyłoby się na szybsze działania i hamowanie podwyżek cen. Współpracownicy prezydenta zaznaczyli przy tym, że zależy im, aby ceny wywieszane na stacjach, wprost odzwierciedlały ponoszone koszty w obrocie naftowym. Nie mogą one być sztucznie kreowane na bazie nadmiarowych marż oraz nałożonych danin podatkowych.

O ile spadną ceny paliw na stacjach?

Z punktu widzenia Kancelarii Prezydenta, przeforsowanie nowych rozwiązań zagwarantuje gigantyczną zmianę przy dystrybutorze. Sam Karol Rabenda przekonywał, że zamrożenie marż pozwoli niemal natychmiast odetchnąć polskim kierowcom.

Szacujemy, że będzie to spadek o około 1,7 zł do 2,6 zł. Takie są możliwości obniżenia ceny na stacjach benzynowych po wejściu w życie propozycji pana prezydenta - wyjaśniał Karol Rabenda.

QUIZ. Straszono nią małe dzieci. Pamiętasz Wołgę?
Pytanie 1 z 12
Jaki kolor miała Wołga, którą straszono małe dzieci?

Z czego wynikają szacunki prezydenta? Jego otoczenie utrzymuje, że dziś marże, z jakimi mamy do czynienia w sprzedaży, wahają się między 2,30 a 2,50 zł na każdym sprzedanym litrze. Zgodnie z kalkulacjami Kancelarii Prezydenta zmiana proponowana w projekcie umożliwi zredukowanie ich ceny aż o 2,60 zł. Tak duży spadek dałby kierowcom oddech. W przypadku tankowania do pełna mowa o obniżkach w granicach 100 złotych na bak. Ekipa z Pałacu Prezydenckiego tłumaczy przy tym, że dotychczasowe prowizje stanowią wręcz zawoalowany haracz pobierany od polskiego społeczeństwa, który nie znajduje absolutnie żadnego, sensownego wytłumaczenia.

Spór na linii Pałac Prezydencki - Kancelaria Premiera o ceny benzyny

Pomysły prezydenta budzą jednak ogromne emocje po stronie rządu. To element dużo szerszego sporu między Karolem Nawrockim a szefem rządu, Donaldem Tuskiem, którzy na tę samą kwestię mają zgoła odmienny pomysł, nie rezygnując z publicznych przepychanek na ten temat.

Dla ekipy rządzącej warunkiem sine qua non, jeśli mowa o ewentualnych obniżkach cen, jest zastosowanie podatku od nadmiarowych zysków, czyli tak zwanego windfall tax. Według deklaracji premiera Donalda Tuska państwowe wsparcie na stacjach ma wrócić tylko wtedy, gdy głowa państwa złoży podpis pod przepisami opodatkowującymi nienaturalne profity koncernów naftowych aż w 60 proc. O tym pomyśle nie chce jednak słyszeć ekipa z Pałacu Prezydenckiego.

Premier proponuje obniżenie cen przez nałożenie nowego podatku - ocenił Paweł Szefernaker, dodając, że ustawa w obecnym kształcie jest niekonstytucyjna, ponieważ ma działać wstecz, obejmując zyski wypracowane przed jej wejściem w życie.

Nieporozumienia dotyczą jeszcze jednego elementu. Prezydenckie zaplecze stara się dowieść, że bajońskie sumy ściągane od klientów przez Orlen to część dużo głębszego misternego planu związanego z zaplanowaną prywatyzacją. Leszek Skiba, jeden z prezydenckich doradców stwierdził, że dzięki tym dochodom, rząd zbiera kapitał pod to, by ostatecznie sprywatyzować Polską Grupę Zbrojeniową. Według opinii Leszka Skiby założono 38 mld zł przychodów budżetowych z tego tytułu, które opłaci spółka zarządzana dziś przez Ireneusza Fąfarę.

To, co dzisiaj widzimy na stacjach, wzrost cen paliw, to pieniądze, które trafią do budżetu w wyniku tej transakcji prywatyzacyjnej – stwierdził Leszek Skiba.

Polityczne starcie obu głównych sił politycznych wokół marży państwowej spółki odbywa się z perspektywy stacji paliw, a więc dotyka każdego polskiego kierowcę w Polsce. Projekt prezydenta Nawrockiego ma zacząć funkcjonować, według założeń, od 1 listopada 2026 roku.

Wyluzowany prezydent Nawrocki przyłapany w Olesznie

Rolki