Spis treści
Spadek dostaw LNG. Gazoport w Świnoujściu omijają największe statki
Obecna sytuacja w terminalu im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego może mylić. Właśnie dotarła tam 51. dostawa w 2026 roku, realizowana przez metanowiec Kool Tiger. Niestety, liczby pokazują niepokojący trend. Polska otrzymuje zauważalnie mniejsze ilości błękitnego paliwa. Serwis wnp.pl informuje, że chociaż częstotliwość rejsów przypomina rekordowy rok 2025, to ostateczny wolumen LNG mocno spada. Wynika to z nieobecności potężnych jednostek klasy Q-Flex. Wcześniej jeden taki gigant przywoził jednorazowo nawet 128 milionów metrów sześciennych surowca po procesie regazyfikacji. Teraz ładunki przewożą mniejsze jednostki. Nowoczesny Kool Tiger dostarcza zaledwie 102 miliony metrów sześciennych gazu. Różnica 20 milionów na jednym kursie sprawia, że w perspektywie rocznej polska gospodarka traci setki milionów metrów sześciennych tego kluczowego zasobu.
Dlaczego metanowce z Kataru nie płyną do Świnoujścia?
Głównym winowajcą są napięcia zbrojne na Bliskim Wschodzie. Uderzenie wojsk amerykańskich i izraelskich na Iran spotkało się z natychmiastowym odwetem. Władze w Teheranie całkowicie zablokowały cieśninę Ormuz, przez którą wiódł szlak transportowy katarskiego gazu. Zamknięcie tej przeprawy w marcu 2026 roku zablokowało dopływ surowca na pokładach największych metanowców. Statystyki pokazują to dobitnie. Do końca sierpnia ubiegłego roku polski terminal przyjął dziewięć jednostek typu Q-Flex. W bieżącym roku zdołały dopłynąć zaledwie trzy takie statki, zanim przeprawa została odcięta. Próby zastąpienia tych dostaw importem z innych stron świata nie rozwiązują kłopotu pojemności. Zwykłe gazowce zabierają około 200 tysięcy metrów sześciennych skroplonego gazu, podczas gdy katarskie kolosy mieściły nawet 217 tysięcy. Każdy taki rejs uszczupla roczny bilans o ogromne ilości paliwa.
Zapas gazu w Polsce. Czy czeka nas kryzys energetyczny?
Spadające dostawy i bliskowschodni konflikt rodzą obawy o zimowe przerwy w ogrzewaniu oraz spowolnienie przemysłu. Eksperci uspokajają jednak, że czarny scenariusz nie ma szans na realizację. Bezpieczeństwo gwarantują podziemne magazyny gazu, które obecnie wykazują ponad 90-procentowe zapełnienie. Taki poziom rezerw stawia Polskę w europejskiej czołówce. Ten potężny bufor sprawia, że rynkowe zawirowania wokół LNG nie wywołają krajowego deficytu. Zeszłoroczny rekord, wynoszący 8,3 miliarda metrów sześciennych odebranego gazu, nie zostanie pobity, ale zgromadzone zapasy w pełni pokryją braki z transportu morskiego. Według analiz ekspertów w 2026 roku przez gazoport przejdzie poniżej 8 miliardów metrów sześciennych surowca. Dzięki przemyślanemu zarządzaniu rezerwami państwo pozostaje odporne na globalne szoki energetyczne.