Spis treści
Spadek cen diesla. Ile zapłacimy za benzynę?
Posiadacze samochodów z silnikami wysokoprężnymi mają powody do zadowolenia. Na podstawie najnowszego komunikatu Ministra Energii, począwszy od 23 sierpnia maksymalna kwota, jaką zapłacimy za litr oleju napędowego, to 7,36 zł. W praktyce oznacza to obniżkę o 11 groszy w stosunku do czwartkowych stawek rzędu 7,47 zł.
Sytuacja wygląda inaczej w przypadku pozostałych rodzajów paliw, gdzie wahania są niemal niezauważalne lub zerowe. Dla osób tankujących benzynę 95 koszty pozostają na dotychczasowym poziomie – maksymalnie 6,57 zł za litr. Delikatna obniżka dotyczy za to benzyny 98, która staniała zaledwie o 2 grosze, osiągając pułap 7,37 zł za litr.
Podsumowując, od najbliższego piątku maksymalne stawki na stacjach będą prezentować się następująco:
- Benzyna 95: 6,57 zł/l (bez zmian)
- Olej napędowy: 7,36 zł/l (obniżka o 11 groszy)
- Benzyna 98: 7,37 zł/l (obniżka o 2 grosze)
Kolejne informacje dotyczące regulowanych cen paliw zostaną podane do wiadomości publicznej w piątkowe popołudnie.
Zasady ustalania maksymalnych cen na stacjach benzynowych
Wartości wyświetlane na tablicach informacyjnych stacji nie są efektem swobodnych decyzji ich właścicieli. Wprowadzenie regulowanych stawek wynika z przywrócenia rządowego programu „Ceny Paliwa Niżej”, którego głównym założeniem jest ochrona konsumentów przed drastycznymi podwyżkami. System ten, choć w zmodyfikowanej formie, funkcjonuje ponownie od 17 sierpnia.
Wyliczanie maksymalnej kwoty za litr paliwa odbywa się na podstawie ściśle określonego algorytmu. Punktem wyjścia jest średnia stawka hurtowa na rynku krajowym. Następnie doliczane są obciążenia podatkowe, czyli akcyza i opłata paliwowa. Kolejnym elementem jest stała marża sprzedawcy, uregulowana na poziomie 30 groszy za litr. Całość powiększana jest finalnie o podatek VAT.
Co grozi podmiotom, które spróbują obejść te regulacje i narzucą wyższe marże? Przepisy przewidują bardzo surowe konsekwencje. Właścicielowi stacji, który zignoruje ministerialne obwieszczenie, grozi kara finansowa mogąca sięgnąć nawet 1 miliona złotych.
Koszty rządowej tarczy antyinflacyjnej. Miliardy złotych z budżetu państwa
Decyzja gabinetu Donalda Tuska to w istocie powrót do mechanizmów, z którymi kierowcy mieli już do czynienia. Inicjatywa „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) została pierwotnie wdrożona w ostatnich dniach marca bieżącego roku jako reakcja na gwałtownie rosnące notowania ropy naftowej. Impulsem do tych zawirowań na rynkach globalnych był konflikt na Bliskim Wschodzie, zapoczątkowany 28 lutego.
Pierwsza wersja tarczy paliwowej, obowiązująca do końca czerwca, zakładała nie tylko sztywne ceny maksymalne, ale także zmniejszenie stawki VAT z 23 do 8 procent oraz tymczasowe zredukowanie akcyzy na benzynę i olej napędowy. Obecnie władze zdecydowały się na wznowienie części z tych rozwiązań na drugą połowę sierpnia.
Należy pamiętać, że interwencje państwa na rynku paliwowym to ogromny wydatek dla finansów publicznych. Według danych Ministerstwa Finansów dotychczasowa realizacja programu CPN kosztowała budżet państwa około 4,7 mld zł. Samo przywrócenie niższej stawki VAT na dwa tygodnie sierpnia to ubytek w państwowej kasie rzędu 495 mln zł. Są to środki, z których państwo rezygnuje, aby złagodzić skutki drożyzny dla obywateli.
