Gawkowski chce gigantycznej kary dla Mety za plagi oszustw. Brzoska reaguje

Wicepremier Krzysztof Gawkowski złożył do Komisji Europejskiej wniosek o nałożenie kary w wysokości 250 mln euro na firmę Meta. Resort cyfryzacji zarzuca właścicielowi Facebooka bierność wobec rosnącej liczby fałszywych reklam. Szef InPostu, Rafał Brzoska uważa jednak, że taka kwota nie zrobi na gigancie wrażenia. Sama firma zaprzecza oskarżeniom, deklarując, że robi wszystko, by powstrzymać oszustów.

Logo firmy Meta na budynku. Na miniaturach wicepremier Krzysztof Gawkowski oraz Rafał Brzoska. O sporze przeczytasz na Eska.
Autor: Paweł Skraba / Super Express; Art Service / Super Express; Skorzewiak/ Shutterstock

Rafał Brzoska uważa, że kara powinna wynosić więcej

Działania rządu natychmiast spotkały się z odzewem. Kiedy wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski obwieścił, że zamierza wyegzekwować od Mety 250 mln euro grzywny za publikowanie scamu, głos w sprawie zabrał szef InPostu, Rafał Brzoska. W jego opinii taka suma to dla amerykańskiego giganta żadna dolegliwość.

Szef InPostu zasugerował, że wydatki Mety na działania lobbingowe w państwach europejskich z dużym prawdopodobieństwem przewyższają te 250 milionów euro. Prezes InPostu uważa, że jedynie sankcje liczone w miliardach euro byłyby w stanie skłonić Metę do rzeczywistej walki ze zjawiskiem dezinformacji.

Bardzo dziękuję, że pan minister od początku tą sprawą się zajmuje, mam natomiast nadzieję, że chodzi tu o 250 milionów euro przypadających na kraj w Unii Europejskiej, bo tylko wielomiliardowe kwoty mogą zmusić metę do jakiegokolwiek działania. Lobbing oraz liczba ciał doradczych rad, w których zasiadają lobbyści Mety w całej Europie, kosztuje pewnie trochę więcej niż 250 milionów euro rocznie. Mam więc nadzieję, że to dopiero początek i rzeczywiście będziemy mieli do czynienia ze skutecznym systemem – stwierdził Brzoska podczas konferencji prasowej.

Wizerunek szefa InPostu wielokrotnie był wykorzystywany przez oszustów bez jego zgody, a Rafał Brzoska ma własną propozycję poradzenia sobie z tym problemem. Jest to „inicjatywa 150 proc.”, wedle której grzywna za promowanie scamu miałaby wynosić 150 procent przychodów z tego konkretnego tytułu. Wyjaśnił, że gdyby Meta, której zarobki w Polsce osiągają ponad 20 mln zł w ciągu jednego dnia, musiała zapłacić karę wyższą o połowę, to kłopot zostałby bardzo szybko rozwiązany.

Dlaczego wicepremier Krzysztof Gawkowski domaga się kary dla Mety?

Według przedstawicieli rządu sytuacja wymknęła się spod kontroli. Wicepremier Krzysztof Gawkowski złożył w Komisji Europejskiej oficjalny dokument z żądaniem nałożenia na Metę 250 mln euro kary. Minister argumentuje to tym, że istnieją niezaprzeczalne dowody na to, że właściciel Facebooka i Instagrama czerpie korzyści majątkowe ze zjawiska oszustw, a jego reakcje na składane skargi są powierzchowne.

„Ten dziki zachód na platformie musi się skończyć” – zadeklarował w serwisie X Krzysztof Gawkowski, zaznaczając, że giganci technologiczni mają obowiązek kontrolować publikowane treści zaledwie w kilka minut, a nie w ciągu kilkunastu godzin. Analizy Ministerstwa Cyfryzacji i NASK wskazują, że jedynie niewielki ułamek fałszywych reklam jest w miarę sprawnie usuwany.

Formalny wniosek do Komisji Europejskiej to następstwo braku reakcji Mety na upomnienia ze strony władz RP. Pomimo wezwań do złożenia wyjaśnień, resort nie doczekał się odpowiedniej odpowiedzi ze strony koncernu. Prawnym uzasadnieniem nałożenia sankcji finansowej jest Akt o usługach cyfrowych (DSA), który nakłada na właścicieli platform obowiązek kontrolowania treści.

Co zaoferowała w odpowiedzi Meta?

Firma, do której należy Facebook oraz Instagram, zareagowała na doniesienia rządu, chociaż wicepremier Krzysztof Gawkowski uznał te działania za niewystarczające. Meta wyraziła w oświadczeniu chęć na spotkanie z członkami ministerstwa cyfryzacji w celu wyjaśnienia swoich procedur i podjęcia ewentualnej współpracy. Koncern zastrzega, że nie ma jednego skutecznego narzędzia do rozwiązania problemu scamu w sieci.

Przedstawiciele giganta argumentują, że wdrożyli skomplikowany system ochronny. Według przekazanych danych od lipca 2025 do czerwca 2026 r. firma pozbyła się z polskiej strefy internetu blisko 137 tysięcy nielegalnych materiałów promocyjnych. Dodatkowo w analogicznym czasie z platform Facebook, Instagram oraz Threads usunięto prawie 380 tys. postów niespełniających wymogów. Jak zaznacza Meta, aż 93 procent z nich skasowano z własnej inicjatywy, bez interwencji użytkowników.

Gigant zapowiedział również rozwój procedur autoryzacji reklamodawców. Założono, że pod koniec 2026 r. to w pełni zweryfikowani klienci będą odpowiadać za 90 procent zysków firmy z tej formy promocji na całym świecie. Kłopot w tym, że oszustwa na platformach firmy są zjawiskiem powszechnym, bo Meta zawarła ostatnio w Stanach Zjednoczonych porozumienie, wedle którego ma zapłacić 16 mld dolarów kary w związku z oskarżeniami o świadome uzależnianie nieletnich. Równocześnie w Sejmie trwają debaty dotyczące ustawy o szybkim blokowaniu scamu, wynikające z wprowadzenia Aktu o usługach cyfrowych (DSA).

Meta odrzuca oskarżenia Krzysztofa Gawkowskiego

Meta bardzo szybko zareagowała na kroki polskiego ministerstwa. W wiadomości wysłanej do mediów gigant zaznaczył, że nie bagatelizuje sytuacji.

Nie chcemy oszustw na swoich platformach. „Szkodzą osobom i firmom, które nam ufają. Intensywnie działamy, aby je powstrzymać, i kontynuujemy konstruktywną współpracę z Komisją Europejską oraz regulatorami w ramach tych wspólnych starań. Oszuści to zdeterminowani przestępcy, którzy stosują coraz bardziej wyrafinowane metody. Dlatego wciąż konsekwentnie inwestujemy w technologie i partnerstwa - z branżą i organami ścigania - aby wykrywać, usuwać i ostatecznie powstrzymywać oszustów. W zeszłym roku usunęliśmy ponad 159 milionów oszukańczych reklam na całym świecie, z czego 92 proc. zanim ktokolwiek nam je zgłosił – czytamy w komunikacie biura prasowego firmy.

QUIZ. Działka to twoje hobby? Rozwiąż nasz test i dowiedz się, czy jesteś dobrym działkowcem!
Pytanie 1 z 15
Na działce ROD pod żadnym pozorem nie można hodować:

Dlaczego zdaniem rządu mechanizmy Mety nie działają?

Zestawienia udostępnione przez koncern nie satysfakcjonują rządu, który traktuje je jako niewiele wnoszące statystyki. Zdaniem wicepremiera Gawkowskiego procedury weryfikacji po stronie Mety po prostu kuleją, a dowody w tej sprawie są niepodważalne. Rząd opiera swoje oskarżenia na wnioskach z analiz przeprowadzonych przez państwową instytucję CERT Polska, powołaną do walki z zagrożeniami w internecie.

Badania obnażają braki w zabezpieczeniach giganta technologicznego i jego nieporadność w walce z przestępczością w sieci. Specjaliści z CERT Polska wysłali do administracji Mety zgłoszenia w sprawie 122 reklam o charakterze wyłudzeń. Odpowiedź koncernu zadziwia, bo aż 106 z nich, co przekłada się na około 87 proc. przypadków, Meta zostawiła na swoich platformach, twierdząc, że nie znalazła w nich nic złego. Pracownicy usunęli 10 zgłoszonych postów, a na 6 w ogóle nie otrzymano odpowiedzi.

Skuteczność, o jakiej przekonuje koncern, ma się nijak do udowodnionych statystyk, co jest jasnym dowodem na to, że procedury bezpieczeństwa firmy są dalece niewystarczające. Minister Krzysztof Gawkowski wystosował do Komisji Europejskiej pismo, w którym zaznaczył: „Pomimo wielokrotnych zgłoszeń ze strony właściwych polskich organów i zespołów odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo, Meta nadal nie zapewniła skutecznego i adekwatnego reagowania na oszukańcze reklamy”. Instytucje rządowe wyrażają nadzieję, że dopiero ryzyko sankcji opiewających na miliardy wymusi na właścicielach platform skuteczne kroki, a całą sprawą będzie zarządzać wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej, Henna Virkkunen.

Serafin Pęzioł: Facebook to platforma dla boomerów | Mellina

Rolki