Spis treści
- Wielka ofensywa PIP. Tysiące kontroli w sprawie umów o pracę
- Nowe uprawnienia PIP. Prawo uderzy w fikcyjne umowy B2B
- Inspekcja Pracy zmienia strategię. Będą tysiące kontroli zamiast 200
- Dokumenty nie chronią przed PIP. Rzeczywisty charakter pracy pod lupą
- Wspólne działania PIP, ZUS i KAS. Algorytm wytypuje firmy do kontroli
Wielka ofensywa PIP. Tysiące kontroli w sprawie umów o pracę
Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczyna rygorystyczne działania sprawdzające polskie firmy. Urzędnicy podjęli takie kroki po otrzymaniu historycznie wysokiej liczby zgłoszeń od osób zarobkujących. Pracownicy masowo informują, że powinni wykonywać swoje obowiązki na podstawie umowy o pracę, a tymczasem narzucono im kontrakty B2B lub tak zwane śmieciówki. Inspektorzy jasno deklarują, że zamierzają zrealizować kilka tysięcy audytów jeszcze przed końcem bieżącego roku.
Nowe uprawnienia PIP. Prawo uderzy w fikcyjne umowy B2B
Zmodyfikowane prawo zacznie obowiązywać już 8 lipca i wyposaży kontrolerów w zupełnie nowe narzędzia. Państwowa Inspekcja Pracy otrzyma kompetencje do odgórnej zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B na standardowe etaty. Pierwotne plany urzędu zakładały przeprowadzenie zaledwie 200 audytów na podstawie wskaźników ryzyka, jednak ta koncepcja została całkowicie porzucona. Wypowiadając się na antenie Radia Parada, Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki wyjawił przyczynę tej decyzji. „Mamy wzrost skarg na nieprawdopodobną skalę” - przekazał szef urzędu. Aktualne statystyki pokazują, że zapotrzebowanie na interwencje w sprawie zmiany formy zatrudnienia wzrosło aż o 100 procent względem ubiegłych lat.
Inspekcja Pracy zmienia strategię. Będą tysiące kontroli zamiast 200
Gwałtowny przyrost zgłoszeń zmusił władze urzędu do gruntownej modyfikacji dotychczasowego planu działania. Marcin Stanecki zapowiedział całkowitą reorientację priorytetów. „Szacujemy, że przeprowadzimy w tym roku nawet kilka tysięcy kontroli” - podkreślił Główny Inspektor Pracy, dodając jednocześnie, że będą to przede wszystkim kontrole wynikające ze skarg. Weryfikacje opierające się na wcześniejszej analizie ryzyka zostały przesunięte na kolejny rok. Obecnie urzędnicy skupiają się wyłącznie na natychmiastowym reagowaniu na zawiadomienia płynące bezpośrednio od pokrzywdzonych zatrudnionych.
Dokumenty nie chronią przed PIP. Rzeczywisty charakter pracy pod lupą
Wielu właścicieli firm próbuje zabezpieczyć się przed urzędnikami i masowo tworzy nowe regulaminy wewnętrzne. Częstą praktyką stało się podpisywanie przez zatrudnionych specjalnych oświadczeń o braku chęci przejścia na etat. Państwowa Inspekcja Pracy wprost komunikuje, że takie pisma nie będą stanowiły żadnej tarczy ochronnej dla pracodawców. Audytorzy skupią się na tym, jak faktycznie wygląda wykonywanie codziennych obowiązków w firmie. Jeśli podwładny pracuje w warunkach typowych dla stosunku pracy, zebrana dokumentacja na nic się nie zda. „Dobre przygotowanie dokumentów na przyjście inspektora pracy jest bezcelowe i bezsensowne. To wyrzucanie pieniędzy w błoto” - podsumował dosadnie Marcin Stanecki.
Wspólne działania PIP, ZUS i KAS. Algorytm wytypuje firmy do kontroli
Do eliminowania nadużyć na rynku powołano nową komórkę, w skład której weszli przedstawiciele Państwowej Inspekcji Pracy, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Krajowej Administracji Skarbowej. Specjaliści z tych instytucji tworzą wspólnie algorytm, który automatycznie wskaże podmioty gospodarcze z największym prawdopodobieństwem łamania prawa. Szczegóły dotyczące parametrów tego systemu pozostają na ten moment nieujawnione. Eksperci rynkowi nie mają wątpliwości, że nadchodzące miesiące przyniosą przedsiębiorcom sporo nerwów. Osoby od dłuższego czasu walczące o standardową umowę o pracę zyskały właśnie potężne wsparcie ze strony aparatu państwowego.