Kupno używanego auta. Polacy wolą wyższy przebieg niż ukryte wady i zafałszowany licznik

2026-09-08 18:20

Zakup samochodu z rynku wtórnego to nierzadko rosyjska ruletka, pełna ukrytych mankamentów i cofniętych liczników. Okazuje się jednak, że podejście kupujących uległo zmianie. Znaczna większość, bo aż 82 procent zmotoryzowanych, woli nabyć pojazd ze sporym dystansem na karku, pod warunkiem udokumentowanej przeszłości, zamiast ryzykować zakup fałszywej okazji.

Srebrny Ford Mondeo na placu. O tym, na co zwracać uwagę przy kupnie używanego auta, przeczytasz na Eska.
Autor: Pixabay.com

Zakup używanego samochodu. Przebieg to już nie wszystko

W przeszłości nadrzędnym celem poszukiwań na rynku wtórnym był jak najniższy stan licznika. Obecnie preferencje klientów uległy drastycznej zmianie, co wyraźnie pokazują wyniki ankiety zrealizowanej dla portalu Automarket.pl.

Aż 82 procent respondentów deklaruje, że chętniej nabędzie pojazd z dużą liczbą przejechanych kilometrów, jeśli tylko jego dokumentacja techniczna oraz przeszłość serwisowa nie budzą żadnych wątpliwości, odrzucając tym samym auta o niskim, ale niepewnym przebiegu.

Według 79 procent zmotoryzowanych to właśnie transparentna historia wizyt u mechanika stanowi kluczowy czynnik decyzyjny. Dodatkowo 78 procent badanych jest zdania, że szczegółowe rachunki i raporty powypadkowe znacząco podnoszą rynkową cenę pojazdu z drugiej ręki.

Udowodniona historia pojazdu jest warta dopłaty

Klienci przestali ufnie podchodzić do słownych zapewnień handlarzy. Każdy potencjalny nabywca pragnie mieć twarde dowody na temat dotychczasowej eksploatacji konkretnego egzemplarza.

Najlepsze teksty Pawła Kozioła z "Rancza"! Przekonaj się w quizie, czy dokończysz powiedzonka byłego Wójta i Prezydenta!
Pytanie 1 z 10
Uzupełnij cytat: "Oszukiwać... rzecz"

– Historia pojazdu ma w wielu przypadkach decydujące znaczenie dla kupującego – mówi Arkadiusz Zaremba, dyrektor Biura Strategii i Automarketu w PKO Leasing.

Zgromadzone dane wskazują, że 70 procent kierujących jest skłonnych wyłożyć większą gotówkę na auto, którego przeszłość została rzetelnie i oficjalnie poświadczona stosownymi dokumentami.

Taka wiedza to dla przyszłego właściciela ogromna zaleta. Komplet faktur uświadamia bowiem, kiedy samochód przechodził badanie techniczne, które podzespoły uległy już wymianie oraz z jakimi potencjalnymi kosztami trzeba się wkrótce liczyć.

Numer VIN i historia wypadków w ogłoszeniach motoryzacyjnych

Potencjalni nabywcy oczekują dostępu do kluczowych danych o pojeździe na długo przed wykonaniem pierwszego telefonu do właściciela.

Ich uwaga skupia się w głównej mierze na numerze identyfikacyjnym nadwozia, dacie pierwotnej rejestracji, państwie, z którego sprowadzono wóz, oraz wzmiankach o jakichkolwiek wcześniejszych kolizjach drogowych.

Obszerna treść oferty sprzedażowej pozwala znacznie zredukować czas potrzebny na późniejsze, żmudne weryfikowanie fizycznego stanu maszyny.

Aż 70 procent uczestników ankiety twierdzi, że potwierdzona dokumentacja drastycznie skraca czas podjęcia decyzji finansowej. Z kolei 64 procent ankietowanych dzięki temu przegląda mniejszą liczbę ofert, a 62 procent zauważa, że spada wówczas konieczność wynajmowania niezależnego rzeczoznawcy do oceny samochodu.

Co istotne, 76 procent użytkowników dróg przyznaje, że chętniej dzwoni do osoby sprzedającej, gdy rzetelne kalendarium eksploatacji znajduje się w opisie internetowym.

Cofnięty licznik i niepewne pochodzenie używanego auta

Konsumenci mają również pełną świadomość tego, jakie sygnały ostrzegawcze dyskwalifikują dany pojazd podczas rynkowego researchu.

Dokładnie 40 procent pytanych przyznaje, że brak oficjalnego potwierdzenia pokonanego dystansu to wystarczający powód do przerwania transakcji. Bardzo podobny odsetek, bo 39 procent, odrzuca propozycje maszyn o zagadkowym źródle importu.

Dla 30 procent przeszkodą nie do przeskoczenia są luki w książce serwisowej. Życie pokazuje jednak, że takie sytuacje to codzienność. Blisko 21 procent kierowców napotkało oferty pozbawione jakiejkolwiek dokumentacji mechanicznej, 19 procent oglądało wozy z podejrzanym stanem drogomierza, a 18 procent miało do czynienia z kompletnym brakiem danych o przeszłości auta.

Istotnym utrudnieniem są także mocno zmanipulowane grafiki w internecie. 22 procent szukających natrafiło na oferty, gdzie wizualizacje zupełnie nie miały pokrycia z faktyczną kondycją blacharską wozu.

Ukryte usterki po zakupie używanego samochodu to norma

Najbardziej pesymistyczny wariant zakłada sytuację, w której chwilę po podpisaniu umowy kupna-sprzedaży nowy właściciel musi wydać ogromną kwotę u mechanika.

Z taką brutalną rzeczywistością zderzyło się aż 37 procent zmotoryzowanych. Krótko po nabyciu wymarzonego pojazdu musieli oni zainwestować własne środki w naprawę uszkodzeń zatajonych przez nieuczciwego zbywcę.

Przeciętny rachunek za usunięcie tego typu niespodziewanych awarii oscylował wokół kwoty 5400 złotych.

Nie jest więc żadnym zaskoczeniem, że 80 procent badanych uznaje kamuflowanie poważnych defektów i narażanie kupca na ogromne wydatki za plagę rodzimego rynku motoryzacyjnego.

Raport historii pojazdu i sprawdzanie stanu technicznego

Weryfikacja faktycznej sprawności wozu bez fachowej pomocy to dla większości społeczeństwa ogromne wyzwanie.

Prawie połowa, bo 49 procent nabywców otwarcie deklaruje, że brakuje im odpowiedniej wiedzy do wnikliwego zbadania podzespołów przed ostatecznym przelewem gotówki.

Równocześnie 71 procent osób jest przekonanych, że zdecydowana większość pojazdów z drugiej ręki skrywa tajemnice niemal niemożliwe do samodzielnego odkrycia.

Z tego względu 62 procent kierujących prewencyjnie analizuje cyfrowe teczki maszyn. Pokaźna grupa 43 procent z nich wybiera profesjonalne, płatne bazy danych dostępne online. Z kolei 40 procent korzysta z bezpłatnych państwowych narzędzi, takich jak portal historia.gov.pl.

Kolizja nie przekreśla transakcji, jeśli naprawa jest pewna

Rodzimi nabywcy zdecydowanie domagają się znacznie czystszych reguł gry podczas handlu używanymi maszynami.

Przytłaczające 90 procent zmotoryzowanych chciałoby wprowadzenia prawnego obowiązku informowania o jakichkolwiek stłuczkach i wypadkach.

Zaskakuje natomiast fakt, że sama świadomość wcześniejszego uszkodzenia karoserii nie przekreśla szansy na finalizację umowy. Zgromadzone materiały pokazują, iż 85 procent kupujących wzięłoby pod uwagę zakup rozbitego wcześniej auta, o ile proces jego blacharskiej reanimacji został przeprowadzony zgodnie ze sztuką i poparty dowodami.

Badacze rynku nie mają wątpliwości, że nabywcy przestali traktować przebieg jako barierę, obawiając się raczej ukrytej, czarnej przeszłości pojazdu. Znacznie bezpieczniej jest wybrać wyeksploatowaną, lecz regularnie wizytującą serwis maszynę, niż rzekomo idealny okaz z piękną, ale całkowicie zafałszowaną liczbą na drogomierzu.

Badanie zrealizowano na próbie badawczej obejmującej 900 kierowców w przedziale wiekowym od 35 do 50 lat, którzy w ciągu ubiegłych dwóch lat dokonali zakupu używanego pojazdu osobowego.

Auta wyrzucone z centrum Warszawy! Zaraz zaczną sadzić drzewa i budować fontannę

Rolki