Spis treści
W systemie e-faktur pojawił się tajemniczy rachunek opiewający na imponującą kwotę przekraczającą 4 miliony złotych, o czym jako pierwszy poinformował Krzysztof Stanowski. Do grona osób, które otrzymały niemal identyczny dokument, dołączył wkrótce Sławomir Mentzen. To nietypowe zdarzenie błyskawicznie wywołało w sieci burzliwą dyskusję na temat faktycznego bezpieczeństwa Krajowego Systemu e-Faktur.
Ponad 4 mln zł i zaskakująca faktura w KSeF
Początkiem całego zamieszania był krótki komunikat zamieszczony na platformie X przez znanego twórcę internetowego. Krzysztof Stanowski przekazał swoim obserwatorom, że w państwowym systemie KSeF zarejestrowano dokument przekraczający wartość czterech milionów złotych. Treść rachunku dotyczyła rzekomych usług transportowych, co miało wskazywać na fikcyjne powiązania biznesowe między Kanałem Zero a politykiem Sławomirem Mentzenem. Największe zdumienie budził fakt, że w rubryce statusu widniała adnotacja o uregulowaniu należności.
Na takie prowokacje to się nie damy. W KSeF pojawiła się faktura na ponad 4 miliony złotych łącząca nas ze Sławomirem Mentzenem. Oznaczona jako zapłacona – napisał Stanowski.
Stanowski: wystawca nie chciał wycofać dokumentu
Ekipa dziennikarza postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i skontaktowała się bezpośrednio z autorem wystawionego rachunku. Jak poinformował Stanowski, tajemniczy rozmówca uparcie bronił autentyczności dokumentu i nie zgodził się na jego anulowanie. Niedługo potem głos zabrał Sławomir Mentzen, który przyznał, że na jego konto również trafiła bardzo podobna faktura.
Do tej pory żadne państwowe organy nie odniosły się oficjalnie do tego incydentu ani nie wyjaśniły, w jaki sposób dokument mógł zostać przetworzony w ogólnopolskiej bazie.
KSeF znów pod ostrzałem
To dziwne zdarzenie z automatu rzuca cień na stabilność i szczelność Krajowego Systemu e-Faktur, który niebawem stanie się absolutnym wymogiem dla każdego polskiego przedsiębiorcy.
Zdaniem wielu obserwatorów cała akcja wygląda na celową prowokację mającą na celu wykreowanie fałszywego obrazu wielomilionowych transakcji. Niemniej jednak, na ten moment jedynymi źródłami informacji są sami pokrzywdzeni, a sprawa czeka na weryfikację przez odpowiednie służby.
O problemach z weryfikacją w systemie KSeF było już głośno w przeszłości, gdy jeden z biznesmenów w ramach protestu wystawił Kancelarii Premiera rachunek za zakup środków antykoncepcyjnych. Tamten żart zakończył się dla mężczyzny poważnymi konsekwencjami prawnymi.
