Polska płotkarka przed startem w mistrzostwach Europy otwarcie zapowiadała walkę o podium. Zrealizowała ten cel z nawiązką, choć do najwyższego stopnia podium zabrakło jej zaledwie ułamka sekundy. W finale rywalizacji na 100 metrów przez płotki Pia Skrzyszowska wywalczyła tytuł wicemistrzowski, przegrywając walkę o wygraną o niewiarygodne 0,001 sekundy. Reprezentantka naszego kraju udowodniła w ten sposób swoją stałą obecność w absolutnej światowej elicie, choć początkowo trudno było jej pojąć tak minimalną stratę do zwyciężczyni.
W biegu półfinałowym nasza zawodniczka zaprezentowała świetną dyspozycję, osiągając wynik 12,60 s. Wyścig finałowy dostarczył kibicom gigantycznych emocji, ponieważ 25-latka wpadła na linię mety niemal równocześnie z Nadine Visser. Elektroniczny pomiar wskazał obu płotkarkom identyczny czas wynoszący 12,67 s, co zmusiło sędziów do wnikliwej analizy zapisu z fotofiniszu. Werdykt okazał się niezwykle bolesny dla Polki, gdyż to holenderska rywalka została sklasyfikowana wyżej o zaledwie jedną tysięczną sekundy. Brązowy krążek powędrował do reprezentującej Francję Laeticii Bapte, która zanotowała rezultat 12,73 s. Dla polskiej gwiazdy to już trzeci w karierze medal zdobyty na mistrzostwach Starego Kontynentu, po monachijskim złocie wywalczonym cztery lata temu oraz brązowym medalu z Rzymu sprzed dwóch lat.
„- Indywidualnie srebra jeszcze nie miałam - przypomniała Skrzyszowska w TVP Sport. - W płotkach mam komplet: złoto, brąz, srebro. Chociaż ta tysięczna gorzko smakuje. Bo na hali i tutaj przegrałam tysięcznymi z Nadine. To moja bardzo dobra koleżanka, więc nie mam jej tego za złe. Ale oczywiście chciałam wyrwać to złoto. Widocznie ręka Nadine zdecydowała. Ale cieszę się, że jest medal - podkreśliła."
Reprezentantka Polski zwróciła również uwagę na to, że rywalizacja lekkoatletyczna odbywała się w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach atmosferycznych, co znacząco wpłynęło na ostateczne rezultaty na bieżni.
„- Czasy są tutaj tragiczne - oceniła Skrzyszowska. - Nie wiem, jaki był wiatr w finale. Jak stałam na starcie, to bardzo wiało w twarz. Ale to coś nad czym nie chciałam się skupiać. Chciałam pobiec dobry bieg. Wyniki nie zachwycają, ale na mistrzostwa jedzie się po medal i miejsce. Nieważne jaki był czas, ważne, że mam medal ze sobą - przekonywała."
Srebrna medalistka europejskiego czempionatu nie ukrywała, że samemu startowi w Birmingham towarzyszyło od samego początku ogromne napięcie nerwowe.
„- Bardzo dobrze się czuję - wyznała. - Myślę, że pozbyłam się błędów, które robiłam rok temu. Jestem przygotowana fizycznie i mentalnie. Przed eliminacjami byłam bardzo zestresowana. Ale kamień spadł mi z serca, jak przeszłam półfinał. W finale mówię: wszystko i walczę o medal. Wiedziałam, że nie będzie to łatwe. Jak przekroczyłam linię mety, to się ucieszyłam, że ponownie stanę na podium mistrzostw Europy. Duma - zaznaczyła Skrzyszowska."