Spis treści
- Regularne sprawdzanie stanu komina to absolutny obowiązek każdego gospodarza, a jego koszt waha się obecnie w granicach od 250 do 450 zł. Dokument od kominiarza to gwarancja bezpieczeństwa i podstawa do rozmów z ubezpieczycielem.
- Zaniedbanie corocznej wizyty specjalisty wiąże się z ryzykiem otrzymania 500-złotowej grzywny, a w przypadku strawienia budynku przez ogień – z całkowitą odmową wypłaty odszkodowania.
- To, jak często należy czyścić instalację, zależy od jej przeznaczenia. Przewody dymowe wymagają interwencji co trzy miesiące, spalinowe co pół roku, natomiast wentylacyjne – zaledwie raz na dwanaście miesięcy.
- Posiadacze ogromnych obiektów, których metraż przekracza 2000 mkw., podlegają surowszym restrykcjom. Prawo nakazuje im realizację przeglądu dwukrotnie w ciągu roku: przed końcem maja oraz do 30 listopada.
Obowiązkowy przegląd kominiarski w Polsce. Kiedy należy wezwać fachowca?
Utrzymanie instalacji dymowej w nienagannym stanie technicznym spoczywa na barkach każdego posiadacza lub zarządcy nieruchomości. Nie mówimy tu o dobrowolnym działaniu, lecz o twardym nakazie wynikającym wprost z 62. artykułu Prawa budowlanego. Według tych przepisów weryfikacja drożności komina musi odbywać się przynajmniej raz w roku. Zazwyczaj specjaliści w czarnych mundurach pojawiają się na naszych posesjach tuż przed startem sezonu grzewczego lub w pierwszych tygodniach wiosny, gdy piece przestają pracować.
Należy mieć na uwadze, że przeglądu nie może wykonać amator. Prawo zezwala na to wyłącznie wykwalifikowanym ekspertom, którzy posiadają dyplom mistrza kominiarskiego albo stosowne uprawnienia budowlane w konkretnej dziedzinie. Finałem takiej wizyty jest zawsze wręczenie gospodarzowi oficjalnego protokołu. Ten niepozorny świstek papieru stanowi żelazny dowód sprawności systemu i jest absolutnie wymagany przez towarzystwa ubezpieczeniowe, gdy po wybuchu pożaru próbujemy odzyskać pieniądze za poniesione straty.
Odmienne regulacje dotyczą potężnych gmachów, których łączna powierzchnia użytkowa wykracza poza granicę 2000 metrów kwadratowych. Władze nałożyły na zarządców takich gigantów znacznie bardziej restrykcyjne obowiązki. W ich przypadku wizyta mistrza kominiarskiego jest wymagana aż dwa razy w roku. Pierwszy termin upływa bezwzględnie 31 maja, natomiast drugą kontrolę należy przeprowadzić najpóźniej do ostatniego dnia listopada.
Polecany artykuł:
Cena za przegląd kominiarski w 2026 roku mocno w górę. Tyle zapłacisz za usługę
Wpuszczenie kominiarza do domu mocno uderza dziś po kieszeni. Jeszcze kilka lat temu rachunek za podstawową weryfikację zamykał się w przedziale 100-150 zł, jednak te stawki przeszły już do historii. Analiza aktualnych cenników nie pozostawia złudzeń – obecnie za profesjonalny przegląd wraz z czyszczeniem zapłacimy od 250 zł do nawet 450 zł. W tej kwocie fachowiec ma obowiązek nie tylko ocenić stan techniczny kanałów wentylacyjnych i spalinowych, ale również usunąć z nich wszelkie zanieczyszczenia.
Ostateczny rachunek wystawiony przez rzemieślnika zależy od wielu zmiennych. Stawki rosną w budynkach o wielu piętrach, gdzie dotarcie do przewodów wymaga specjalnego sprzętu, a także w sytuacji, gdy kanały charakteryzują się nietypowo dużym przekrojem. Geograficzne położenie nieruchomości również odgrywa kluczową rolę. W największych aglomeracjach sama podstawowa weryfikacja to wydatek rzędu 200 złotych. Jeżeli ekspert będzie musiał dodatkowo zająć się inwentaryzacją całego obiektu, portfel uszczupli się o 250 zł jeszcze przed rozpoczęciem właściwego czyszczenia.
Surowe kary za brak przeglądu komina. Można stracić odszkodowanie i zapłacić mandat
Lekceważenie nałożonego przez państwo obowiązku kontroli to proszenie się o gigantyczne problemy. Na początek trzeba liczyć się z bolesną sankcją finansową. Gdy powiatowy inspektor nadzoru budowlanego zapuka do naszych drzwi i poprosi o dokumenty, za brak aktualnego wpisu z przeglądu ukarze nas mandatem wynoszącym nawet 500 złotych.
Grzywna wydaje się jednak drobnostką w obliczu prawdziwej katastrofy. Najbardziej drastyczną sankcją za opieszałość jest całkowita utrata szansy na rekompensatę finansową po pożarze. Firmy asekuracyjne błyskawicznie odrzucą wniosek o wypłatę środków, jeśli nie dołączymy do niego ważnego protokołu kominiarskiego. Chęć zaoszczędzenia kilkuset złotych może więc doprowadzić do ruiny finansowej i utraty dorobku życia. Omijanie specjalistów szerokim łukiem to także igranie z własnym zdrowiem – zapchany komin to najczęstsza przyczyna pożarów sadzy oraz śmiertelnych zatruć bezwonnym tlenkiem węgla. O sprawie szczegółowo informują portale Interia Biznes oraz Forsal.