Klienci zmęczeni aplikacjami. Sklepy odchodzą od skomplikowanych promocji

2026-08-10 22:28

Koniec z wertowaniem aplikacji, szukaniem kodów i zastanawianiem się przy kasie, czy promocja na pewno zadziała? Sklepy coraz częściej odchodzą od skomplikowanych akcji rabatowych i zamiast tego po prostu obniżają ceny. Eksperci przekonują, że klienci nie mają dość oszczędzania. Mają dość „zarządzania promocjami”.

Dłoń osoby trzymającej metki z obniżoną ceną w złotówkach. O uproszczeniu promocji w sklepach przeczytasz na Eska.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI Dłoń trzymająca dwie metki z przecenami na odzieży. Na wierzchu "ORIGINAL PRICE: 159.00 PLN NOW 119.00 PLN", poniżej "Was 179.00 PLN, then 149.00 PLN", co ilustruje fałszywe promocje w sklepach, o których pisze Super Biznes.

Koniec z polowaniem na kupony w Lidl Plus?

Jeszcze do niedawna, aby zaoszczędzić na zakupach, smartfon był nieodłącznym elementem wizyty w markecie. Konieczność instalacji aplikacji, klikanie w kupony, wpisywanie kodów zniżkowych, a także pilnowanie ilości produktów i kwoty na paragonie – to wszystko tworzyło długą listę wymagań.

Obecnie coraz więcej sieci handlowych dostrzega, że kupujący są tym po prostu zmęczeni.

W miejsce skomplikowanych systemów rabatowych wchodzi proste rozwiązanie: atrakcyjna cena jest widoczna bezpośrednio na etykiecie.

Taki model wdraża na przykład Lidl. Market decyduje się na obniżenie standardowych cen niektórych artykułów, zaznaczając przy tym, że konsument nie jest zmuszony do klikania w oferty czy używania aplikacji Lidl Plus.

Kuchnia Vikinga obniża ceny automatycznie

Podobny kierunek obrała Kuchnia Vikinga. Catering wciąż gwarantuje zniżki, jednak ich pułap jest uzależniony od czasu trwania umowy. Kluczowe jest to, że rabat naliczany jest samoistnie.

Klienci nie muszą już tracić czasu na wyszukiwanie ciągów znaków, wklepywanie ich i analizowanie, czy system je zaakceptował.

Jak zauważa prof. Jolanta Tkaczyk z Akademii Leona Koźmińskiego w wywiadzie dla serwisu dlahandlu.pl, to element szerszego trendu w branży. Przedsiębiorstwa coraz chętniej włączają profity bezpośrednio w standardowe ceny.

Nie jest to rewolucja, gdyż model niezmiennych, niskich kosztów zakupu jest znany od lat. Jednak obecnie coraz więcej firm z rozmaitych sektorów rezygnuje z krótkotrwałych, zawiłych akcji zniżkowych.

Jak dobrze pamiętasz kultowe polskie seriale?
Pytanie 1 z 12
W jakiej miejscowości toczy się akcja serialu "Ranczo"?

Konsumenci nie chcą już zarządzać promocjami

Skąd ta zmiana? Według specjalistki, kłopotem wcale nie jest brak chęci do oszczędzania pieniędzy.

Kupujący pragną wydawać mniej. Odmawiają jednak wykonywania zbędnych czynności, by tę korzyść uzyskać.

Konieczność pamiętania o hasłach promocyjnych, klikanie w wirtualne vouchery, wymóg posiadania oprogramowania na telefonie, a nierzadko też obowiązek nabycia konkretnej ilości towaru lub przekroczenia danego progu wydatków – to wszystko zniechęca.

W rozmowie z dlahandlu.pl ekspertka wskazuje:

– Konsumenci nie są zmęczeni oszczędzaniem. Są zmęczeni koniecznością zarządzania promocjami, aby nie przepłacić

I to właśnie komfort kupujących może okazać się kluczowym orężem w rywalizacji o ich portfele.

Dyrektywa Omnibus blokuje fałszywe promocje

Na transformację strategii cenowych oddziałuje również prawo. Od minionego roku w naszym kraju funkcjonuje dyrektywa Omnibus. Zmusza ona sprzedawców do podawania najniższej ceny danego artykułu z ostatnich 30 dni przed wprowadzeniem zniżki.

To skutecznie hamuje praktykę sztucznego pompowania cen, od których następnie odliczano rzekomo gigantyczne, lecz w rzeczywistości iluzoryczne rabaty.

W takich okolicznościach gwarantowana i faktyczna obniżka jawi się jako łatwiejsza droga dla placówek handlowych. Kupujący od razu ma jasność co do kosztów, bez konieczności głowienia się, czy oferta to rzeczywiście okazja.

Zbyt częste promocje psują marże sklepów

Pojawia się jeszcze inna kwestia. Gdy market bezustannie rzuca promocjami, konsument może uznać, że standardowa cena jest po prostu zawyżona i nie opłaca się jej płacić.

Wtedy zaczyna się gra na przeczekanie. Jeśli za kilka dni towar znów będzie przeceniony, jaki jest sens nabywania go teraz?

Taki mechanizm negatywnie odbija się na zyskach przedsiębiorców i podkopuje zaufanie do ich cenników.

Niezmienna, klarowna cena może więc, o dziwo, okazać się silniejszym magnesem na kupujących niż kolejna spektakularna kampania promocyjna.

Aplikacje i kupony zmienią swoją rolę

To jednak nie zwiastuje całkowitego wymarcia ofert specjalnych. Ekspertka z Akademii Leona Koźmińskiego prognozuje raczej powstanie systemu hybrydowego.

Fundamentem będzie niezmienna i czytelna oferta cenowa, gwarantująca kupującym spokój. Oprócz tego nadal będą funkcjonować wyselekcjonowane zniżki okolicznościowe czy bonusy dla stałych bywalców.

Vouchery i programy na smartfony nie znikną, lecz ich funkcja ulegnie modyfikacji.

Przestaną być warunkiem koniecznym do uzyskania rozsądnej kwoty za artykuły pierwszej potrzeby. Ich zadaniem będzie raczej wabienie dodatkowej klienteli, kreowanie przywiązania do marki oraz prowadzenie wyjątkowych kampanii.

Sklepy mogą stracić cenne dane o klientach

Mniej skomplikowane zniżki niosą ze sobą pewne koszty dla branży handlowej.

Oprogramowanie mobilne i kluby lojalnościowe to dla firm skarbnica wiedzy o konsumentach. Zgromadzone dane umożliwiają badanie nawyków zakupowych i kreowanie ofert szytych na miarę.

Jeżeli przedsiębiorstwo odwróci się od cyfrowych voucherów i aplikacji, ryzykuje utratę dostępu do tych kluczowych statystyk.

Z tego względu rynkowi gracze staną przed wyzwaniem połączenia ognia z wodą: zagwarantowania konsumentom nieskomplikowanych, rzetelnych cen, przy jednoczesnym zachowaniu efektywnych narzędzi promocyjnych.

Czy to koniec codziennego polowania na okazje?

Wszystko wskazuje na to, że coraz szersze grono przedsiębiorstw będzie wdrażać tego typu rozwiązania. Konsument ma mieć pewność co do wartości towaru i realnych oszczędności, a to wszystko bez konieczności ślęczenia nad zasadami promocji i scrollowania ekranu telefonu.

Oferty specjalne nie przepadną bez śladu, jednak zrezygnujemy z codziennej gonitwy za obniżkami.

Zamiast nerwowego: „Czy aktywowałem zniżkę?”, coraz częściej padnie zwyczajne: „Jaka jest cena tego artykułu?”.

#MuratorOgroduje: Rabaty na kartonach