Spis treści
Jeszcze parę tygodni temu wydawało się, że polską gastronomię czeka rewolucja, która ucieszy miliony konsumentów. Zgodnie z założeniami projektu Ministerstwa Klimatu i Środowiska, kawiarnie, bary i restauracje miałyby obowiązek podawania gościom pół litra wody z kranu zupełnie za darmo. Ten ruch miał na celu zmniejszenie liczby zużywanych plastikowych butelek i spopularyzowanie picia zwykłej kranówki wśród Polaków.
Teraz wiadomo już, że te plany spaliły na panewce. Resort zdecydował się usunąć ten budzący dyskusje przepis na etapie prac ustawodawczych. W rzeczywistości oznacza to, że decyzja o tym, czy kranówka będzie darmowa, płatna czy całkowicie niedostępna, nadal pozostaje w gestii właścicieli poszczególnych lokali.
Każdy gość miał otrzymać 0,5 litra wody za darmo
Zgodnie z projektem ustawy, każdy punkt gastronomiczny miałby obowiązek zaserwowania 0,5 litra kranówki na prośbę klienta. Woda miała być podawana w naczyniach wielokrotnego użytku. Przepisy miały obejmować absolutnie wszystkie miejsca zajmujące się podawaniem posiłków.
Ta inicjatywa nie wzięła się znikąd. Unia Europejska od długiego czasu promuje ograniczanie plastiku jednorazowego użytku i zachęca do picia wody prosto z kranu. W wielu państwach europejskich i w USA darmowa woda podawana do posiłku w restauracji jest powszechnym standardem.
Dlaczego Ministerstwo Klimatu i Środowiska zmieniło zdanie?
Punktem zwrotnym okazały się konsultacje między poszczególnymi resortami. Odpowiadając na poselską interpelację, wiceminister klimatu Anita Sowińska ogłosiła, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska zrezygnowało z forsowania przepisów o bezpłatnej wodzie z kranu w ustawie o opakowaniach i odpadach opakowaniowych.
W rezultacie projekt przesłany do Komitetu do Spraw Europejskich został pozbawiony zapisów, które zmuszałyby restauratorów do oferowania darmowej kranówki swoim gościom.
„Kto zapłaci za mycie szklanek?” Kontrowersje wokół projektu
Projekt spotkał się z ostrą krytyką, a jednym z jego największych przeciwników był poseł Koalicji Obywatelskiej, Robert Dowhan. W złożonej interpelacji argumentował, że ten narzucony z góry obowiązek idzie dalej niż wymogi unijne i może stanowić zbędne obciążenie finansowe dla przedsiębiorców.
Poseł dopytywał, kto miałby pokryć koszty mycia i suszenia naczyń, czy konieczne byłoby nabijanie darmowej wody na kasę fiskalną (zerowe paragony), czy klient musiałby najpierw coś zamówić z menu, a także jakie kary czekałyby na lokale, które by tego nie przestrzegały.
Według polityka lepszym rozwiązaniem byłoby zachęcanie gastronomów do dobrowolnego wprowadzania takiej praktyki, zamiast narzucać im kolejny obowiązek zapisany w ustawie.
W wielu państwach bezpłatna woda to standard
Mimo że w Polsce temat ten wywołał sporą burzę, w innych krajach takie praktyki są na porządku dziennym. Bez problemu darmową wodę z kranu otrzymamy w restauracjach we Francji, Włoszech czy Stanach Zjednoczonych. Z kolei w Walii i Anglii taki obowiązek dotyczy wszystkich miejsc sprzedających alkohol.
Warto dodać, że niektórzy polscy restauratorzy popierali ten pomysł, argumentując, że koszty wprowadzenia darmowej wody nie byłyby przytłaczające. Zauważali za to plusy: znaczne ograniczenie zużycia plastiku i promowanie ekologicznych postaw wśród gości.
Zmian w polskiej gastronomii nie będzie
Rezygnacja Ministerstwa Klimatu i Środowiska z tego przepisu oznacza zachowanie status quo. To restauratorzy będą nadal samodzielnie decydować o polityce swoich lokali w tej kwestii. Część z nich z chęcią podaje kranówkę za darmo, inni pobierają za nią symboliczną opłatę, a jeszcze inni sprzedają wyłącznie wodę butelkowaną.
Wszystko wskazuje na to, że obowiązek serwowania bezpłatnej wody nie powróci szybko na wokandę legislacyjną. Dla klientów oznacza to, że przy każdym wyjściu na miasto, zasady dotyczące wody do posiłku będą zależały wyłącznie od dobrej woli właściciela danego punktu gastronomicznego.
