Spis treści
- Warszawscy śledczy analizują, jak doszło do wycieku nagrań z zeznań Jarosława Kaczyńskiego. Sprawa dotyczy głośnych „dwóch wież” i sporu o miliony, a wideo udostępnił portal goniec.pl.
- Materiały zarejestrowano 10 czerwca. Prezes PiS przez kilka godzin składał wyjaśnienia.
- Samo dochodzenie dotyczące domniemanego oszustwa na szkodę austriackiego inwestora zostało już zakończone i umorzone.
- Śledczy uważają, że za ujawnieniem materiałów może stać Roman Giertych, pełnomocnik poszkodowanego, ponieważ tylko on dysponował pełnymi aktami sprawy.
Polecany artykuł:
Głośne nagrania Kaczyńskiego trafiły do internetu
Początek tygodnia przyniósł spore zamieszanie w sieci po publikacji portalu goniec.pl. W serwisie YouTube zamieszczono obszerne fragmenty wideo z czerwcowych zeznań Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o słynną aferę „dwóch wież”, w której prezes Prawa i Sprawiedliwości występował jako świadek 10 czerwca 2026 roku. W całej sprawie stroną pokrzywdzoną jest austriacki inwestor Gerald Birgfellner.
Prokurator Piotr Skiba, pełniący funkcję rzecznika prasowego warszawskiej prokuratury, zaznaczył, że udostępniony materiał stanowi oficjalny załącznik do protokołu. Oznacza to, że jest on pełnoprawną częścią dokumentacji śledczej i na mocy prawa podlega ścisłej tajemnicy.
Polecany artykuł:
Kto udostępnił wideo z prezesem PiS? Śledczy wskazują winnego
Prokuratura otwarcie sugeruje, kto jej zdaniem ponosi winę za wypłynięcie wrażliwych materiałów. – „Jedyną osobą która wystąpiła o dostęp do całości akt sprawy był jeden z pełnomocników pokrzywdzonego, uprzednio pouczony o treści art. 241 § kk.” – przekazał w mediach społecznościowych prok. Piotr Skiba. Dodatkowo, w zeszłym tygodniu „Gazeta Wyborcza” poinformowała o umorzeniu całego postępowania. Rzecznik podkreślił, że do momentu ukazania się tamtego tekstu, tylko jedna osoba odebrała stosowne dokumenty i był to właśnie pełnomocnik Geralda Birgfellnera. Jednocześnie zdecydowanie wykluczył opcję, by wyciek pochodził od samych śledczych. Sprawa trafi do Prokuratury Regionalnej w Warszawie, co ma zagwarantować pełen obiektywizm postępowania.
Spór Giertycha z prokuraturą. Jest odpowiedź na zarzuty
Wspomnianym pełnomocnikiem austriackiego przedsiębiorcy był znany mecenas i polityk Koalicji Obywatelskiej, Roman Giertych. Szybko odniósł się do stawianych mu zarzutów. W rozmowie z dziennikarzami „Faktu” stanowczo zaprzeczył wersji śledczych, twierdząc, że rzecznik mija się z prawdą. Argumentował, że prokuratura od początku miała pełny dostęp do dokumentacji, a sam fakt złożenia przez niego wniosku o wgląd w akta nie dowodzi jego winy. Zasugerował również, że w prokuraturze dochodzi do innych przecieków, wspominając o sprawie Zondacrypto. Według Giertycha, to właśnie z samej prokuratury wypłynęły nagrania Kaczyńskiego. Zgodnie z polskim prawem, za nielegalne udostępnienie materiałów ze śledztwa grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.