Bariera 10 zł za litr paliwa to realny scenariusz? Huti przejmują kluczowy szlak na Morzu Czerwonym

2026-09-13 13:50

Sytuacja na rynku paliw robi się coraz bardziej napięta. Na polskich stacjach ceny biją rekordy, a benzyna i diesel drożeją. Dodatkowo na Bliskim Wschodzie rośnie ryzyko – Huti przejmują kontrolę nad „Bramą Łez”, strategicznym szlakiem handlowym. Czy to oznacza, że wkrótce za litr paliwa zapłacimy nawet 10 złotych?

Mapa Bliskiego Wschodu. Na niej miniatury z kanistrem i beczkami oraz płonącą rafinerią. O cenach paliw przeczytasz w Eska.
Autor: Shutterstock (3)/ Shutterstock

Ropa w górę, ale problemem jest gotowe paliwo

Cena surowca niedawno przebiła psychologiczną barierę 100 dolarów, zbliżając się momentami do 110 dolarów za baryłkę. Ten drastyczny wzrost to bezpośredni skutek zawirowań na Bliskim Wschodzie, w tym trudnej sytuacji w cieśninie Ormuz i działań ruchu Huti.

Analitycy rynkowi podkreślają jednak, że wyższa cena samej ropy to tylko część układanki. Prawdziwe trudności wynikają z deficytu przetworzonych paliw, a w szczególności oleju napędowego.

– Gotowe produkty, szczególnie diesel, zdrożały dużo mocniej niż surowiec – wskazuje Rafał Zywert, analityk Reflex.

Huti opanowują „Bramę Łez”

Coraz większe obawy budzi rozwój wypadków na Morzu Czerwonym. Powiązani z Iranem Huti nasilają swoje działania wokół cieśniny Bab al-Mandab, znanej jako „Brama Łez”.

To strategiczne wąskie gardło dla transportu morskiego. Wraz z cieśniną Ormuz decyduje ono o płynności światowych dostaw ropy. Nawet niewielkie problemy na tych trasach błyskawicznie podbijają ceny surowców.

Do tego dochodzi seria ukraińskich uderzeń w rosyjskie obiekty rafineryjne oraz zawirowania logistyczne spowodowane trwającą wojną. Te wszystkie niekorzystne zjawiska potęgują rynkowy niepokój i wzajemnie podbijają stawki.

Quiz dla wielbicieli geografii - i rocka! Z którego polskiego miasta pochodzi TEN zespół?
Pytanie 1 z 10
Z jakiego miasta pochodzi Kult?

Poważny deficyt oleju napędowego na rynku

Największym problemem dla rynku jest obecnie niedobór diesla. W odpowiedzi na to amerykańskie rafinerie pracują niemal na pełnych mocach, starając się maksymalizować produkcję tak zwanych średnich destylatów.

Powód jest prozaiczny: produkcja ta przynosi ogromne zyski. Marże dla rafinerii wytwarzających diesel wywindowały do poziomu powyżej 100 dolarów za baryłkę, co jest najlepszym wynikiem od połowy 2024 roku.

– Tak wysokie marże są najlepszym dowodem na to, jak bardzo napięty jest obecnie bilans podaży – mówi Zywert.

Sytuację komplikuje fakt, że państwa europejskie zmuszone są dywersyfikować źródła zaopatrzenia. Przed wybuchem wojny Europa sprowadzała duże ilości oleju napędowego z USA, Indii oraz Arabii Saudyjskiej. Teraz dostawy te są mocno utrudnione z powodu niebezpieczeństw czyhających na statki na Morzu Czerwonym.

Czy paliwo dobije do 10 zł? Głos zabiera ekspert

Obecnie za litr benzyny kierowcy płacą średnio 7,89 zł, a w przypadku oleju napędowego cena wynosi 8,76 zł. W obliczu tych podwyżek pojawiają się obawy, czy rachunki na stacjach sięgną dwucyfrowych kwot.

Rafał Zywert, ekspert rynku, tonuje jednak paniczne nastroje. W jego ocenie przekroczenie bariery 10 zł za litr nie jest w tym momencie głównym przewidywanym scenariuszem.

Aby ceny wystrzeliły do tego poziomu, rynek musiałby doświadczyć kolejnego potężnego szoku. Takim czynnikiem zapalnym mogłyby być na przykład poważne problemy w amerykańskich rafineriach, drastyczne cięcia w eksporcie diesla z USA lub też drastyczne pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa na Morzu Czerwonym.

Z drugiej strony, kierowcy nie powinni nastawiać się na to, że paliwo szybko stanieje. Zbliżająca się jesień i rozpoczęcie sezonu grzewczego napędzą popyt na olej opałowy, co z kolei będzie sprzyjać utrzymaniu wysokich stawek na stacjach paliw.

Gwałtowny spadek rezerw paliwowych w Europie i USA

Alarmujące sygnały płyną również z magazynów paliw. Dane ekspertów pokazują, że zapasy diesla w kluczowym dla Europy węźle ARA (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) skurczyły się o blisko jedną czwartą w porównaniu do ubiegłego roku.

Podobna sytuacja ma miejsce na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, gdzie rezerwy również są mocno uszczuplone. To bardzo zły znak dla rynku, zważywszy, że USA są światowym liderem w eksporcie produktów naftowych i głównym dostawcą diesla na rynek europejski.

Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej średni dzienny niedobór ropy na światowych rynkach wyniesie w tym roku około 1,7 miliona baryłek.

Zabraknie paliwa na stacjach? Ekspert uspokaja, ale zapowiada wysokie ceny

Czy istnieje realne ryzyko, że rząd wprowadzi ograniczenia w tankowaniu? Na ten moment nie ma mowy o takim scenariuszu. Ekspert zaznacza, że chociaż zapasy nie są imponujące, to wciąż daleko im do poziomu krytycznego, który wymuszałby reglamentację.

Niestety, uspokojenie sytuacji geopolitycznej nie gwarantuje szybkiego powrotu cen do dawnych poziomów.

Z wyliczeń analityków wynika, że nawet jeśli na Bliskim Wschodzie zapanuje w końcu trwały pokój, przywrócenie normalnego ruchu transportowego w Zatoce Perskiej może zająć co najmniej cztery do sześciu miesięcy.

Brak szans na powrót tarcz osłonowych dla kierowców

Kierowcy muszą przygotować się na to, że państwo nie przyjdzie im z pomocą. W większości państw Europy zrezygnowano już z wprowadzania specjalnych ulg podatkowych na paliwa. Wyjątkiem jest Szwecja, gdzie obowiązują niższe stawki.

W Polsce sprawa jest również jasna – minister energii Miłosz Motyka zapowiedział wprost, że budżet państwa nie jest obecnie w stanie sfinansować powrotu tzw. pakietu CPN.

Kierowcom nie pozostaje więc nic innego, jak tylko uważnie śledzić piktogramy na stacjach benzynowych i liczyć na to, że sytuacja wokół „Bramy Łez” nie przerodzi się w globalny kryzys na rynku paliw.

KARPACZ 2026 Miłosz Motyka

Rolki