Spis treści
- Holenderski wymiar sprawiedliwości nakazał sieci Lidl bezzwłoczne usunięcie ze sklepów pięciu rodzajów obuwia, które zbyt mocno naśladuje asortyment marki Birkenstock.
- Jeżeli popularny market zignoruje decyzję dotyczącą naruszenia praw do wyglądu wkładki, zapłaci pięć tysięcy euro kary za każdą dobę zwłoki, a do tego dojdą jeszcze koszty procesu oraz zadośćuczynienie.
- Ten przełomowy werdykt wywołuje spore poruszenie na rynku odzieżowym, udowadniając jednocześnie, jak można bronić autorskich wzorów przed nieuczciwą konkurencją.
Jak donosi brytyjski serwis BBC, Lidl poniósł porażkę przed holenderskim trybunałem, ustępując w sporze z przedsiębiorstwem Birkenstock. Od teraz popularny market ma całkowity zakaz oferowania klientom pięciu wariantów letniego obuwia, które stanowią bezpośrednią konkurencję dla niemieckiego giganta. Chodzi tu konkretnie o podróbki takich modeli jak Arizona, Florida, Gizeh, Madrid oraz Boston. Wymiar sprawiedliwości nie miał najmniejszych wątpliwości, że sklep bezprawnie wykorzystał chroniony prawem, unikalny kształt wkładki.
Sąd wydał surowy wyrok. Kary rosną z każdym dniem
Prawomocna decyzja nakłada na oskarżony podmiot rygorystyczne obowiązki, które mogą okazać się niezwykle kosztowne. Zgodnie z zasądzonym werdyktem, brak natychmiastowego usunięcia towaru z półek będzie skutkował nałożeniem grzywny w wysokości pięciu tysięcy euro za każdy jeden dzień opóźnienia. W przeliczeniu na brytyjską walutę kwota ta wynosi niecałe cztery i pół tysiąca funtów.
Zniknięcie kontrowersyjnych butów ze sklepowego asortymentu wcale nie kończy tego ciągnącego się konfliktu. Zespół prawny reprezentujący Lidla ma obowiązek przekazać stronie przeciwnej szczegółowe raporty dotyczące dotychczasowych zysków z handlu skopiowanym produktem. Oprócz tego niemiecki market musi sfinansować wszelkie opłaty sądowe i wypłacić odpowiednie zadośćuczynienie. Dokładne stawki tych należności zostaną wyliczone podczas zupełnie nowych, odrębnych procesów majątkowych.
Producent butów Birkenstock komentuje sprawę przegranej sieci Lidl
Oryginalny producent obuwia nie krył ogromnej radości po usłyszeniu werdyktu wydanego przez trybunał w Holandii. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że to doskonały przykład dla innych firm kopiujących czyjeś pomysły, udowadniający, iż nie można bezkarnie bogacić się na cudzych rozwiązaniach technologicznych. Jednocześnie przedstawiciele zapowiedzieli dalszą, bardzo rygorystyczną ochronę własnych patentów obuwniczych.
Aby chronić swoich partnerów handlowych i konsumentów, Birkenstock będzie nadal podejmować zdecydowane działania przeciwko producentom imitacji, którzy próbują czerpać zyski z pomysłów i innowacji firmy – przekazała spółka.
Batalia przeciwko najpopularniejszemu dyskontowi to bynajmniej nie pierwsza taka potyczka w historii słynnej marki produkującej klapki. Jeszcze w listopadzie 2025 roku ten sam wymiar sprawiedliwości zmusił markę Scapino do wstrzymania obrotu identycznymi wyrobami. Zespół adwokacki tego drugiego przedsiębiorstwa złożył jednak odpowiednią apelację, a cała procedura nadal jest w toku.
Birkenstock ostro walczy o unikalność sandałów
Zaledwie trzydzieści dni po tamtym wydarzeniu uznano oficjalnie, że zwyczajne rzeczy codziennego użytku mogą w pełni podlegać prawom autorskim, jeżeli ich ostateczna forma wynika z artystycznych wyborów twórcy. Wówczas zespół prawny Birkenstock głośno zaznaczał, że taki werdykt to kluczowy element dla bezpieczeństwa najważniejszych modeli w ich ofercie.
Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie zawiłe spory o prawa własności kończyły się pełnym triumfem popularnej firmy obuwniczej. W pierwszych miesiącach 2025 roku niemiecki skład orzekający stwierdził oficjalnie, iż letnie sandały pełnią przede wszystkim funkcję zwykłego przedmiotu, a nie unikalnego dzieła sztuki. Przedstawiciele producenta z wielkim żalem podsumowali wtedy tę sytuację jako całkowicie zaprzepaszczoną okazję na lepszą ochronę rynku.
Historia firmy obuwniczej nie jest wcale odosobnionym przypadkiem na ogromnym rynku branży odzieżowej. Wieloletnie boje o zastrzeżenie wyglądu swoich flagowych produktów toczył chociażby znany na całym świecie Christian Louboutin, walczący o wyłączność na charakterystyczną podeszwę w krwistym odcieniu, a także brytyjska spółka zarządzająca marką Dr. Martens.