Spis treści
- Ceny paliw w Polsce rosną. Kierowcy łapią się za głowy
- Olej napędowy w Warszawie osiągnął 7,19 zł za litr
- Prognozy BM Reflex dla rynku paliw są pesymistyczne
- Wiceminister Miłosz Motyka o reakcji rządu na ceny paliw
- Bliski Wschód winduje ceny. Tarcza osłonowa wróci?
- Wpływ państwowego Orlenu na sytuację rynkową
- Oczekiwane decyzje rządu w sprawie rosnących cen ropy
Ceny paliw w Polsce rosną. Kierowcy łapią się za głowy
Napełnienie baku znów dotkliwie drenuje portfele zmotoryzowanych w naszym kraju. Na wielu pylonach stawki za litr paliwa przeskoczyły właśnie psychologiczną barierę rzędu 7 złotych.
Zdecydowanie najmocniej ten niekorzystny trend odczuwają użytkownicy pojazdów z silnikiem wysokoprężnym, choć brutalna drożyzna nie ominęła również osób regularnie tankujących standardową benzynę.
Polecany artykuł:
Olej napędowy w Warszawie osiągnął 7,19 zł za litr
Koszty rosnącej na globalnych giełdach ropy natychmiast przełożyły się na cenniki krajowych stacji benzynowych. Jak odnotowano we wtorek w stolicy, jeden litr diesla wyceniono tam aż na 7,19 zł. Z kolei popularna wersja benzyny Pb95 niemal od razu przebiła próg siedmiu złotych, dobijając do poziomu 7,09 zł za litr.
Z perspektywy tysięcy zmotoryzowanych stanowi to bolesny powrót do drastycznych wydatków, które jeszcze parę miesięcy wstecz wydawały się zupełnie nierealne.
Prognozy BM Reflex dla rynku paliw są pesymistyczne
Analitycy rynku błyskawicznie rozwiewają złudzenia i zapowiadają utrzymanie niekorzystnych stawek. Z danych opublikowanych przez ekspertów instytucji BM Reflex wynika, że uśredniona wartość diesla wkrótce ma oscylować wokół 7,20 zł za litr. Stanowi to gwałtowny skok o 21 groszy w stosunku do niedawnych notowań.
W przypadku benzyny Pb95 szacunki wskazują na średnią kwotę rzędu 6,95 zł, podczas gdy odmiana Pb98 może dobić nawet do wartości 7,74 zł. W tej ponurej sytuacji drobnym pocieszeniem pozostaje wyłącznie zapowiadana obniżka kosztów tankowania autogazu, który docelowo ma ustabilizować się w granicach 3,18 zł za litr.
Wiceminister Miłosz Motyka o reakcji rządu na ceny paliw
Gwałtowne zmiany cenowe na pylonach nie umknęły uwadze rządzących. Minister klimatu i środowiska Miłosz Motyka potwierdził wnikliwe analizowanie sytuacji rynkowej na bieżąco, dodając jednocześnie, że w razie dalszych, niekorzystnych zawirowań, gabinet jest w stanie podjąć konkretne kroki zaradcze.
Jak zadeklarował wiceminister podczas wywiadu udzielonego na antenie Radia dla Ciebie: „Sprawa żadnego programu osłonowego nie jest zamknięta”.
Taka otwarta deklaracja wyraźnie sugeruje, że politycy wciąż dopuszczają opcję wdrożenia specjalnych ulg, mających na celu ochronę finansową kierowców prywatnych oraz przedsiębiorstw przewozowych.
Bliski Wschód winduje ceny. Tarcza osłonowa wróci?
Na obecnym etapie nadal brakuje jeszcze wiążących postanowień w kwestii pomocy. Przedstawiciel rządu wyraźnie jednak zaznaczył, że jeśli konflikt militarny na terytorium Bliskiego Wschodu ulegnie drastycznemu nasileniu, to wówczas koncepcja wdrożenia starych systemów pomocowych natychmiast stanie się przedmiotem obrad.
Z drugiej strony minister argumentuje jednak, że na ten moment jest stanowczo zbyt wcześnie na wprowadzanie tak radykalnych interwencji. Z racji ogromnej dynamiki zmian panujących na rynkach światowych, strona rządowa wciąż ma nadzieję na samoistne uspokojenie się stawek przy dystrybutorach.
Wpływ państwowego Orlenu na sytuację rynkową
Szef resortu energii w swojej medialnej wypowiedzi zaakcentował również niezwykle istotną pozycję Orlenu, który nieprzerwanie utrzymuje status absolutnego giganta i lidera na krajowym podwórku obrotu paliwami.
Według jego zdecydowanych zapewnień, państwowy koncern posiada adekwatne mechanizmy umożliwiające mu bezpośrednie oddziaływanie na politykę cenową stacji. Nie ujawnił on jednak absolutnie żadnych konkretów dotyczących tego, jakie instrumenty miałyby ewentualnie zostać w tej sytuacji wykorzystane.
Oczekiwane decyzje rządu w sprawie rosnących cen ropy
Zaledwie parę dób wcześniej z kręgów rządowych napływały rygorystyczne komunikaty kategorycznie wykluczające debatę o powrocie do historycznych mechanizmów ochronnych. Obecnie ton politycznych wypowiedzi uległ diametralnej zmianie.
Taka gwałtowna zmiana stanowiska udowadnia, jak kolosalny wpływ na polskie dystrybutory mają konflikty zbrojne toczące się wiele tysięcy kilometrów od naszego państwa. Jeżeli gęsta i napięta atmosfera na Bliskim Wschodzie szybko nie ulegnie złagodzeniu, Polacy w niedalekiej przyszłości muszą liczyć się z widmem kolejnych potężnych podwyżek. W takim scenariuszu społeczny nacisk na władzę o błyskawiczną i radykalną interwencję z pewnością zacznie drastycznie rosnąć.