Spis treści
Benzyna Pb95 po 6,49 zł. Diesel mocno w górę
Od czwartku na polskich drogach kierowcy muszą pogodzić się z wyższymi maksymalnymi cenami paliw, po tym jak Minister Energii zaktualizował obowiązujące limity. W przypadku popularnej benzyny Pb95 nowy próg, którego sprzedawcy nie mogą przekroczyć, wynosi 6,49 zł za litr. To wzrost w porównaniu do środowej stawki, która zatrzymała się na poziomie 6,46 zł.
Jeszcze wyraźniejszą podwyżkę odnotowano w przypadku oleju napędowego, ponieważ jego limit wystrzelił z 7,47 zł aż do 7,52 zł za jeden litr. Zmiany dotknęły również kierowców tankujących benzynę Pb98. Za to paliwo dystrybutorzy mogą zażądać maksymalnie 7,30 zł, podczas gdy zaledwie dzień wcześniej kwota ta wynosiła 7,26 zł.
Jakie są nowe limity cen paliw?
Aktualne, wyższe stawki, które weszły w życie w czwartek, prezentują się następująco:
- benzyna Pb95 – 6,49 zł/l
- benzyna Pb98 – 7,30 zł/l
- diesel – 7,52 zł/l
To nie koniec zmian, ponieważ kolejne obwieszczenie ministra ustali maksymalne cenniki na piątek, co oznacza, że sytuacja pozostaje bardzo dynamiczna.
Obniżka VAT nie zatrzymała wzrostu cen maksymalnych
Zaskakujący dla wielu wzrost cen maksymalnych zbiega się w czasie z kolejną próbą pomocy rządowej dla zmotoryzowanych, bowiem od poniedziałku funkcjonuje odświeżony, choć ograniczony pakiet Ceny Paliwa Niżej. Jednym z jego fundamentów jest mniejsza stawka podatku VAT na benzynę oraz olej napędowy.
Zgodnie z założeniami programu, podatek VAT na te kluczowe paliwa został zredukowany z poziomu 23 procent do zaledwie 8 procent. Z tej formy wsparcia Polacy mogą korzystać wyłącznie do końca sierpnia.
Paradoksalnie, w tym samym czasie resort regularnie podnosi górne progi cenowe, co jest bezpośrednio powiązane ze średnimi kosztami hurtowymi paliw na krajowym rynku. Kalkulacja ostatecznej stawki uwzględnia również akcyzę, opłatę paliwową, gwarantowaną marżę sprzedawcy wynoszącą 30 groszy na każdym litrze oraz wspomniany VAT.
Kary za przekroczenie limitów dla stacji
Właściciele stacji benzynowych są zmuszeni rygorystycznie przestrzegać narzuconych limitów, ponieważ złamanie zakazu i sprzedaż paliwa drożej niż pozwala na to cennik grozi potężną grzywną, która może wynieść nawet 1 milion złotych.
Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to, że hucznie zapowiadana obniżka VAT wcale nie jest przepustką do nagłych spadków cen przy dystrybutorach. Maksymalne stawki podążają bowiem krok w krok za globalnymi zawirowaniami na rynku naftowym, co skutecznie niweluje efekty ulg podatkowych.
Rządowy program kosztował budżet miliardy złotych
Przypomnijmy, że pakiet Ceny Paliwa Niżej pojawił się jako koło ratunkowe po drastycznym skoku cen ropy, który był bezpośrednim echem geopolitycznego kryzysu zapoczątkowanego 28 lutego pomiędzy USA, Izraelem a Iranem. Pierwotnie cała rządowa tarcza miała chronić Polaków tylko do końca czerwca.
Do tej pory utrzymanie tego mechanizmu kosztowało budżet państwa gigantyczną kwotę około 4,7 mld zł. Z kolei samo przywrócenie niższej stawki VAT na dwa ostatnie tygodnie sierpnia to dla kasy państwowej dodatkowy wydatek rzędu niemal 500 mln zł.
Podsumowując, chociaż zmotoryzowani teoretycznie zyskują na zmniejszonych obciążeniach podatkowych, w praktyce muszą uważnie śledzić notowania hurtowe ropy i gotowych paliw. To właśnie te wskaźniki bezlitośnie dyktują, jak wysoko szybują maksymalne ceny na pylonach stacji benzynowych.