Spis treści
- Szef banku centralnego złożył podpis pod dokumentem zwiększającym jego comiesięczny dodatek. Zmiany zaczną obowiązywać w październiku 2026 roku.
- Wynagrodzenie Adama Glapińskiego wzrośnie do około 59 tys. zł miesięcznie (to o 5 tys. zł więcej niż do tej pory).
- W roku 2027 roczne zarobki prezesa NBP mogą osiągnąć poziom 1,8 mln zł.
- Na wyższe pensje mogą liczyć również wiceprezesi NBP oraz członkowie Rady Polityki Pieniężnej.
- Wcześniej Adam Glapiński tłumaczył wzrost swoich dochodów potrzebą zwiększenia zarobków podległych mu pracowników.
Nowa podwyżka dla prezesa NBP. O ile wzrośnie pensja?
Klamka zapadła. Zarząd Narodowego Banku Polskiego przyjął uchwałę, na mocy której zarobki prof. Adama Glapińskiego ponownie wzrosną. Zmodyfikowano zasady przyznawania automatycznego dodatku, stanowiącego stałą część jego pensji. Do tej pory premia ta stanowiła 130 proc. wynagrodzenia bazowego, jednak po zmianach wchodzących w życie w październiku 2026 r. współczynnik ten zostanie podniesiony do 150 proc.
W praktyce przekłada się to na dodatkowe 5 tys. zł każdego miesiąca. Oznacza to skok miesięcznych dochodów prezesa NBP z poziomu ok. 54 tys. zł do blisko 59 tys. zł. Rocznie to potężny zastrzyk gotówki. W minionym, 2025 roku konto szefa banku centralnego zasiliło 1 591 000 zł. Eksperci prognozują, że w trwającym 2026 roku kwota ta wzrośnie do 1,64 mln zł, a w 2027 r. może oscylować w granicach 1,8 miliona złotych.
Co istotne, dokument podpisany przez Adama Glapińskiego przyniesie korzyści finansowe nie tylko jemu samemu. Podwyżki obejmą swoim zasięgiem także wiceprezesów Narodowego Banku Polskiego oraz zasiadających w Radzie Polityki Pieniężnej.
Jak liczone są zarobki w NBP?
Zrozumienie mechanizmu stojącego za tak imponującą kwotą wymaga spojrzenia na składowe tej pensji. Jak donosi serwis wyborcza.biz, na ostateczny przelew dla prezesa składa się kilka elementów. Punktem wyjścia jest tak zwana kwota bazowa dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, która wynosi nieco ponad 20 tysięcy złotych brutto. Podstawowe wynagrodzenie szefa NBP stanowi dziewięciokrotność tej wartości.
To jednak nie koniec wyliczeń. Kluczowym dodatkiem do tej sumy jest specjalna premia miesięczna, która trafia na konto z automatu i nie zależy od wypracowanych wyników. To właśnie ten bezwarunkowy dodatek powoduje, że łączne dochody władz NBP wspinają się na tak wysoki poziom, a każda zmiana wskaźnika procentowego od razu pompuje ich ostateczną wypłatę. Zwiększenie wskaźnika premii dla Adama Glapińskiego ze 130 proc. do 150 proc. jest bezpośrednią przyczyną wspomnianej podwyżki rzędu 5 tysięcy złotych miesięcznie.
Jak prezes NBP tłumaczy swoje wysokie zarobki?
Dyskusja wokół zarobków szefa banku centralnego to żadna nowość. Opinia publiczna interesuje się tymi stawkami od lat, a sam zainteresowany musiał się do nich wielokrotnie ustosunkowywać. Zaledwie w 2021 roku podczas spotkania z dziennikarzami sprawiał wrażenie zszokowanego informacją, że jego roczne dochody przebiły barierę miliona złotych.
To bardzo dużo. To ogromna suma. Dla mnie to oszałamiające. Pierwszy raz w życiu mi się to zdarzyło – mówił wówczas, dodając, że "całe życie żył skromnie, ubogo, ale szczęśliwie".
Trzy lata później, gdy jego konto znów urosło, przyjął odmienną narrację. Tym razem dowodził, że jego pensja stanowi swoisty sufit i punkt odniesienia dla całej siatki płac w Narodowym Banku Polskim. Według Adama Glapińskiego wywindowanie jego własnych zarobków było niezbędnym warunkiem do tego, by móc podnieść uposażenie pozostałym pracownikom NBP i zapobiec ich odpływowi do komercyjnej konkurencji.
Staramy się, aby nasi dyrektorzy, eksperci, analitycy zarabiali porównywalnie do innych banków. Żeby nie tracić pracowników – wyjaśniał.
Ten scenariusz realizuje się na naszych oczach po raz kolejny. Osobista podwyżka prezesa Glapińskiego otworzy furtkę do zwiększenia wynagrodzeń wiceprezesów NBP oraz członków RPP, których stawki są bezpośrednio zsynchronizowane z zarobkami ścisłego kierownictwa banku.
