Spis treści
Warszawa: Metr kwadratowy za prawie 20 tys. zł
To właśnie w stolicy odnotowano najwyższy skok średniej ceny za metr kwadratowy w minionym miesiącu. W ciągu zaledwie 30 dni kwota ta wzrosła o 2 proc., zbliżając się do bariery 19,9 tys. zł na koniec września.
Eksperci uspokajają jednak, że taka sytuacja nie oznacza masowych podwyżek w całym asortymencie deweloperów.
– Kluczową rolę ponownie odegrały zmiany w strukturze oferty. Tym razem rynki w tych metropoliach zostały zasilone dużą pulą mieszkań wyraźnie droższych od przeciętnej –
tłumaczy Marek Wielgo z portalu RynekPierwotny.pl.
Jak się okazuje, nowe lokale wprowadzane do oferty w Warszawie we wrześniu osiągnęły średnią cenę aż 23,2 tys. zł za każdy metr kwadratowy.
Trójmiasto z nowym rekordem cenowym
Podwyżki nie ominęły również Trójmiasta, gdzie średnia cena za metr kwadratowy wzrosła o 1 proc., przekraczając historyczny próg 18 tys. zł.
Zwraca się jednak uwagę, że istotniejsza od średniej jest w tym przypadku mediana. Ta we wrześniu poszybowała w górę o 3 proc., osiągając pułap niemal 18 tys. zł za metr.
Mediana, jako wartość środkowa, pozwala na bardziej precyzyjne oszacowanie kosztów przeciętnego lokum, dzieląc rynek na dwie połowy – tańszą i droższą.
Wrocław dołącza do miast z rosnącymi cenami
Wzrosty dotknęły również stolicę Dolnego Śląska, gdzie średnia cena za metr kwadratowy wzrosła o 1 proc., zbliżając się do 16 tys. zł. Z kolei mediana w tym mieście wyniosła 14,9 tys. zł.
Na innych dużych rynkach zaobserwowano stabilizację. W Krakowie średnio za metr płacono 17,2 tys. zł, w Poznaniu 14,4 tys. zł, w Łodzi 11,6 tys. zł, a w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii zaledwie 11,2 tys. zł.
Warszawa traci najtańsze oferty
Analiza rynku warszawskiego wyraźnie obrazuje wpływ dostępnych ofert na ogólne zestawienia.
Z rynku zniknęło część tańszych lokali (do 15 tys. zł/mkw.) – ich liczba skurczyła się o 4 proc., z 4,4 tys. do 4,2 tys.
Równolegle, w tym samym tempie wzrosła dostępność najdroższych mieszkań (powyżej 20 tys. zł/mkw.) – z 5 tys. do 5,2 tys. sztuk.
W rezultacie, średnia cena przewyższa wzrost mediany, co dowodzi, że to luksusowe nieruchomości w największym stopniu kształtują obraz stołecznego rynku.
Trójmiasto: Ceny rosną przekrojowo
Zupełnie inaczej kształtuje się rynek trójmiejski. Tu nie tylko brakuje tańszych ofert, ale lawinowo przybywa tych najdroższych.
Podaż mieszkań poniżej 15 tys. zł/mkw. spadła z 3,4 tys. do 3,3 tys., podczas gdy baza najdroższych lokali (powyżej 20 tys. zł/mkw.) zwiększyła się aż o 7 proc. – z 2,9 tys. do ponad 3 tys.
Taka dynamika sprawiła, że mediana rosła szybciej niż średnia. Analitycy zauważają, że wyższe ceny to już nie tylko domena segmentu premium, ale rynkowy standard w Trójmieście.
Łódź i Śląsk kuszą niższymi cenami
Przepaść między poszczególnymi miastami jest kolosalna. Podczas gdy w Warszawie płacimy niemal 20 tys. zł za metr, w Łodzi stawka ta wynosi jedynie 11,6 tys. zł.
Jeszcze korzystniej wypada Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia ze średnią na poziomie 11,2 tys. zł/mkw.
W tych lokalizacjach rozbieżność między średnią a medianą jest marginalna, co oznacza, że w przeciwieństwie do Warszawy, najdroższe apartamenty nie zaburzają rynkowych statystyk.
Średnia cena to nie wszystko
Analitycy podkreślają, że opieranie się tylko na średnich wartościach może prowadzić do błędnych wniosków. Nagły wysyp luksusowych apartamentów sztucznie zawyża wyniki, podczas gdy ceny większości lokali pozostają stabilne.
W rzetelnej analizie rynku konieczne jest uwzględnienie mediany oraz realnej struktury nowych ofert od deweloperów.
Dla kupujących wrzesień to jednak sygnał ostrzegawczy – w Warszawie, Trójmieście i Wrocławiu znów trzeba sięgnąć głębiej do kieszeni. Nie oznacza to jednak braku alternatyw. W stołecznych dzielnicach peryferyjnych, takich jak Ursus czy Białołęka, nadal można znaleźć oferty skrojone na miarę skromniejszych budżetów.