Strajk w ZUS przybiera na sile. Pracownicy odchodzą od biurek i żądają gigantycznych podwyżek

2026-06-17 9:56

W całym kraju odbył się strajk ostrzegawczy pracowników ZUS. Urzędnicy domagają się wyższych pensji i poprawy warunków zatrudnienia. Związki zawodowe alarmują, że zakres ich obowiązków stale rośnie, a proponowane przez pracodawcę podwyżki są niewystarczające. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, protest może przybrać na sile.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Siedlcach
Autor: Monika Półbratek Budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Siedlcach z zielonym logo ZUS i wejściem pod szklanym zadaszeniem. Na budynku flagi. Na banerze informacja o zmianie 500+ na 800+. O strajkach i podwyżkach w ZUS przeczytasz na Super Biznes.
  • Pracownicy ZUS przeprowadzili ogólnopolski strajk ostrzegawczy.
  • Związkowcy domagają się podwyżki wynagrodzeń o 1200 zł brutto.
  • W części placówek obsługa klientów była ograniczona, a kolejki wydłużyły się.

Pracownicy ZUS przerwali pracę

W środę, 17 czerwca, w godzinach porannych w licznych placówkach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na terenie całego kraju przeprowadzono strajk ostrzegawczy. Akcja protestacyjna trwała od godziny 8 do 10. W tym czasie spora część urzędników przerwała pracę, co przełożyło się na utrudnienia dla petentów chcących załatwić sprawy emerytalne, rentowe czy dotyczące świadczeń rodzinnych.

Z relacji lokalnych mediów wynika, że budynki niektórych oddziałów zostały udekorowane flagami, a w wybranych placówkach liczba czynnych okienek obsługi drastycznie spadła. Związkowcy szacują, że w proteście wzięło udział około 70 procent załogi.

Przedstawiciele Zakładu Ubezpieczeń Społecznych potwierdzili, że akcja strajkowa mogła wpłynąć na wydłużenie czasu obsługi interesantów. Zaznaczono jednak, że żadna z placówek nie została zamknięta.

Chcą 1200 zł podwyżki

Kluczowym żądaniem protestujących urzędników jest wzrost wynagrodzeń. Strona społeczna domaga się podwyżki rzędu 1200 zł brutto dla każdego zatrudnionego. Związkowcy argumentują, że aktualne zarobki są nieadekwatne do rosnącej liczby obowiązków nakładanych na pracowników ZUS.

Renata Bończuk, stojąca na czele szczecińskiego oddziału związku zawodowego pracowników ZUS, w wypowiedzi dla lokalnych mediów zwróciła uwagę na nadmiar zadań. Podkreśliła, że procesy, które z założenia miały być zautomatyzowane, w rzeczywistości wciąż opierają się na pracy ludzkiej.

Przedstawiciele załogi akcentują również fakt, że dochodzą im nowe obowiązki, takie jak chociażby obsługa renty wdowiej czy wprowadzanie kolejnych modyfikacji w systemie emerytalnym. Zwracają uwagę, że liczba etatów nie jest proporcjonalna do narastającego zakresu zadań.

Związkowcy: „Automatami jesteśmy my”

Strajkujący zauważają, że choć w sferze publicznej dużo mówi się o cyfryzacji i automatyzacji, to w rzeczywistości – jak argumentują – spora część pracy nadal wymaga ręcznego wykonywania przez urzędników.

Związkowcy twierdzą, że wdrażane nowoczesne systemy informatyczne nie zawsze funkcjonują zgodnie z założeniami. W efekcie wiele zadań wymaga dodatkowego zaangażowania i pracy w godzinach nadliczbowych. Z tego powodu pracownicy stoją na stanowisku, że podwyżki powinny być znacznie wyższe niż te oferowane przez pracodawcę.

ZUS obsługuje miliony Polaków

Zakład Ubezpieczeń Społecznych to jedna z kluczowych instytucji publicznych w Polsce. Z danych przytaczanych przez organizacje związkowe wynika, że instytucja ta zatrudnia przeszło 45 tysięcy osób w przeliczeniu na pełne etaty. To na ich barkach spoczywa obsługa ponad 16 milionów obywateli, którzy pobierają emerytury, renty, świadczenia wspierające, 800 plus oraz uczestniczą w innych programach państwowych.

Związkowcy alarmują, że zakres realizowanych zadań rośnie niewspółmiernie szybko do liczby zatrudnionych osób. Skutki tej dysproporcji są coraz bardziej dotkliwe zarówno dla samych urzędników, jak i dla obsługiwanych petentów.

Między 1200 a 220 zł. Spór trwa

Największą kością niezgody pozostaje kwota postulowanych podwyżek. Jak podają przedstawiciele związków zawodowych, ich żądania opiewają na 1200 zł brutto podwyżki dla każdego pracownika. Z kolei – wedle relacji organizatorów strajku – dyrekcja ZUS proponuje zaledwie około 220 zł brutto. Rozbieżność stanowisk jest kolosalna, a dotychczasowe negocjacje utknęły w martwym punkcie.

Działacze NSZZ „Solidarność” ostrzegają, że brak konsensusu może skutkować podjęciem kolejnych akcji protestacyjnych.

Czy to dopiero początek?

Środowa akcja miała jedynie wymiar ostrzegawczy, jednak jej zasięg udowodnił, że frustracja wśród załogi ZUS osiągnęła wysoki poziom. Z perspektywy milionów obywateli oznacza to, że eskalacja konfliktu może doprowadzić do jeszcze poważniejszych problemów z załatwianiem formalności dotyczących emerytur, rent i innych świadczeń.

Obecnie żadna ze stron nie zamierza ustąpić. Załoga żąda satysfakcjonujących podwyżek i lepszych warunków pracy, podczas gdy dyrekcja ZUS nie wykazuje skłonności do realizacji wszystkich postulatów. Wydaje się, że spór o wynagrodzenia w jednej z kluczowych instytucji państwowych dopiero nabiera tempa.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister Funduszy i Polityki Regionalnej [IMPACT 2026]
QUIZ od PRL do kapitalizmu. Balcerowicz, bezrobocie, kuroniówka. Jak dobrze znasz polską transformację?
Pytanie 1 z 10
Kiedy wprowadzono Plan Balcerowicza?
Tak zmienił się Leszek Balcerowicz od czasu planu Balcerowicza