Spis treści
- Minister grzmi o cenach mieszkań. To nie rynek, to drenowanie
- Młodzi ludzie w pułapce. Brak mieszkań uderza w demografię
- Milion tanich mieszkań. Ekonomista proponuje odważny projekt
- Nowe osiedla wzdłuż autostrad. Państwo pomoże deweloperom?
- Wielkie projekty zawsze budziły opór. Czas na przełom w mieszkalnictwie
Minister grzmi o cenach mieszkań. To nie rynek, to drenowanie
Po opublikowaniu najnowszych statystyk dotyczących europejskiego rynku nieruchomości, swoje oburzenie wyraziła Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Według minister dane te jedynie potwierdzają jej dotychczasowe diagnozy – zdobycie własnego dachu nad głową staje się dla przeciętnego Polaka luksusem.
Kluczowym problemem, na który zwraca uwagę szefowa resortu, jest przepaść między dochodami a kosztami zakupu nieruchomości.
Konieczność zaciągania 30-letniego zobowiązania na małą, 25-metrową kawalerkę, przy miesięcznej racie pożerającej jedną trzecią przeciętnej wypłaty, to w opinii Pełczyńskiej-Nałęcz anomalia.
Minister wprost stwierdza, że stosunek zarobków do ceny metra kwadratowego jest obecnie katastrofalny.
Jeszcze w trudniejszym położeniu znaleźli się najemcy. Trudno mówić o godnym funkcjonowaniu, gdy na opłacenie małego mieszkania trzeba przeznaczyć od jednej trzeciej do nawet dwóch trzecich pensji.
Zdaniem szefowej resortu funduszy, obecnej sytuacji nie można nazwać wolnym rynkiem, lecz zwykłym drenowaniem portfeli Polaków.
Młodzi ludzie w pułapce. Brak mieszkań uderza w demografię
Dramat na rynku nieruchomości to nie tylko kłopot dla portfeli, ale też potężny cios w rozwój społeczeństwa. Sytuacja ta bezpośrednio uderza w polską demografię.
Zamiast budować kapitał, zakładać rodziny czy swobodnie wydawać zarobione środki, młodzi obywatele tracą lata na żmudne gromadzenie wkładu własnego. Według Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz to właśnie horrendalne koszty dachu nad głową są jednym z głównych winowajców spadającej dzietności w kraju.
Całej sytuacji pikanterii dodaje zamrożenie dyskutowanego programu rządowych dopłat, znanego jako „kredyt zero procent”. Minister zapowiada jednak kroki prawne w innych obszarach, w tym uregulowanie rynku najmu krótkoterminowego.
Jej stanowisko jest jasne: lokale mieszkalne powinny pełnić swoją podstawową funkcję, czyli służyć ludziom do życia.
Milion tanich mieszkań. Ekonomista proponuje odważny projekt
W debacie o przyszłości rynku pojawiła się również wizjonerska koncepcja profesora Marcina Piątkowskiego z Akademii Leona Koźmińskiego, który w przeszłości pełnił funkcję głównego ekonomisty Banku Światowego.
Ekspert postuluje powołanie Centralnego Okręgu Mieszkaniowego (COM) i realizację gigantycznego projektu budowy okrągłego miliona lokali.
Plan ten nie zakłada jednak stawiania blokowisk na peryferiach aglomeracji. Wizja profesora obejmuje tworzenie zupełnie nowych, proekologicznych i doskonale skomunikowanych ośrodków, gdzie obywatele mieliby zapewnione również miejsca zatrudnienia.
Kluczowym założeniem projektu jest utrzymanie ceny za metr kwadratowy dla klienta końcowego poniżej progu 10 tysięcy złotych.
Nowe osiedla wzdłuż autostrad. Państwo pomoże deweloperom?
Na czym polegałby mechanizm tego ambitnego przedsięwzięcia? Skarb Państwa nabywałby tereny położone w pobliżu kluczowych węzłów komunikacyjnych, takich jak korytarze Warszawa-Łódź czy Kraków-Katowice. W kolejnym kroku władze brałyby na siebie ciężar doprowadzenia dróg i torów oraz wyznaczenia jasnych reguł architektonicznych.
Tak przygotowane parcele trafiałyby na licytacje dla sprawdzonych rodzimych firm budowlanych. Cały mechanizm opierałby się na współpracy sektora państwowego z prywatnym biznesem.
Mimo że propozycja wydaje się karkołomna, profesor Piątkowski apeluje, by nie skreślać jej już na starcie jako utopijnej.
Wielkie projekty zawsze budziły opór. Czas na przełom w mieszkalnictwie
Twórca koncepcji zestawia swój plan z innymi strategicznymi inwestycjami kraju, w które na początku mało kto wierzył.
Jak przypomina ekspert, sceptycyzm towarzyszył również wprowadzaniu świadczenia 500+, planowaniu Centralnego Portu Komunikacyjnego czy przygotowaniom do budowy elektrowni atomowej.
Eksperci rynkowi przyznają, że realizacja tak taniego i potężnego programu jest teoretycznie wykonalna. Choć brzmi to jak zadanie z gatunku mission impossible, drastyczne koszty nieruchomości dowodzą, że kryzys mieszkaniowy nad Wisłą wymaga radykalnych działań, bo sam z pewnością nie zniknie.