Spis treści
Długa droga do triumfu w US Open
Od zwycięstwa Jeleny Rybakiny na londyńskich kortach trawiastych do kolejnego sukcesu, którym był wygrany turniej Australian Open 2026, minęły blisko cztery lata. Wygrana w Melbourne stała się jednak początkiem niezwykle udanego roku dla reprezentantki Kazachstanu urodzonej w Moskwie.
Podczas konferencji prasowej w Nowym Jorku tenisistka podkreśliła, że zawsze wierzyła w możliwość powrotu na szczyt. Osiągała wartościowe rezultaty, a jej droga po zwycięstwie w Wimbledonie w 2022 roku obejmowała między innymi finał Australian Open w kolejnym sezonie. Rybakina zaznaczyła, że zdobyte doświadczenie i wsparcie wspaniałego zespołu przyniosły w końcu upragnione efekty, z których jest niezwykle dumna.
"To była niesamowita podróż i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać na szczycie jak najdłużej" - powiedziała Rybakina na konferencji prasowej w Nowym Jorku.
Jak przebiegał finał z Aryną Sabalenką?
W decydującym meczu w Nowym Jorku Jelena Rybakina pokonała Arynę Sabalenkę wynikiem 6:4, 5:7, 6:2. Tym samym Kazaszka odebrała Białorusince tytuł mistrzyni z Flushing Meadows oraz prowadzenie w światowym rankingu. Porażka Sabalenki zakończyła jej imponującą serię dwudziestu zwycięstw na amerykańskich kortach.
Dla Sabalenki była to również utrata szansy na wyrównanie osiągnięcia Sereny Williams i Chris Evert, które jako jedyne zawodniczki w erze zawodowej zdobyły trzy tytuły US Open z rzędu. Rybakina oceniła spotkania z Białorusinką jako bardzo wymagające, dodając, że wzajemnie motywują się one do ciągłego rozwoju i wprowadzania nowych elementów do swojej gry.
"Mecze z Aryną są zawsze bardzo trudne; mam wrażenie, że po takich starciach wzajemnie motywujemy się do tego, by stawać się lepszymi. Zawsze chce się spróbować czegoś nowego, wprowadzić zmiany w grze, by się rozwijać" - wyjaśniła Rybakina.
Nowy Jork odczarowany przez Kazaszkę
Triumfatorka przyznała, że świadomość osiągnięcia tak znaczącego sukcesu jest dla niej źródłem ogromnej satysfakcji. Zwycięstwo określiła jako formę ulgi po długim okresie ciężkiej pracy i związanych z nią nerwów. Dziennikarze zwrócili uwagę, że wcześniej tenisistka nigdy nie dotarła nawet do ćwierćfinału US Open.
Rybakina przypomniała swoją pierwszą wizytę w Nowym Jorku, która miała miejsce dekadę wcześniej, jeszcze w czasach juniorskich. Zwróciła uwagę na specyficzną, głośną atmosferę obiektu. Mimo że w przeszłości nie notowała tu najlepszych wyników, obecnie sytuacja uległa wyraźnej zmianie, co pozwala jej z optymizmem patrzeć w przyszłość.
"Nigdy nie jest łatwo. Teraz kończę tutaj, odpoczywam, świętuję, a potem nadchodzą kolejne turnieje. Muszę grać dalej. Kontynuować rywalizację z tymi samymi zawodniczkami i dawać z siebie wszystko" – podsumowała.