Adam Glapiński ostrzega kredytobiorców. W styczniu stopy procentowe mogą wzrosnąć

2026-11-05 16:00

Kredytobiorcy usłyszeli dobre wieści, jednak wciąż trudno o pełen spokój. Rada Polityki Pieniężnej utrzymała dotychczasowy poziom stóp procentowych, co oznacza, że główna stopa NBP wciąż wynosi 3,75 proc. Szef banku centralnego Adam Glapiński przestrzega jednak przed zbytnim optymizmem, wskazując na wyjątkowo niepewny styczeń. W przypadku ponownego przyspieszenia inflacji RPP jest gotowa na podjęcie stanowczych kroków.

Prezes NBP Adam Glapiński przy mównicy na tle flag Polski. O możliwych zmianach stóp procentowych przeczytasz na Eska.
Autor: Wojciech Olkusnik/ East News Prezes NBP Adam Glapiński podczas konferencji prasowej w Warszawie, prezentujący dane dotyczące inflacji, która znów przyspieszyła, o czym przeczytasz na Super Biznes.

Adam Glapiński o stopach procentowych. Możliwa podwyżka w styczniu

Podczas listopadowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, co stanowi pozytywną informację dla milionów Polaków spłacających kredyty hipoteczne. Choć główna stopa referencyjna NBP nadal wynosi 3,75 proc., nie ma jeszcze powodów do pełnego spokoju. Na czwartkowej konferencji prasowej (5 listopada) prezes NBP Adam Glapiński zaznaczył, że styczniowe postanowienia Rady stoją pod dużym znakiem zapytania z uwagi na groźbę ponownego przyspieszenia inflacji.

Decyzja RPP z listopada bez niespodzianek. Co zrobi Adam Glapiński w styczniu?

Postanowienie RPP z listopada nie zdziwiło ekonomistów. Członkowie Rady utrzymali dotychczasowy poziom stóp procentowych, pozostawiając główną stopę referencyjną na pułapie 3,75 proc. W praktyce oznacza to brak zmian w podstawowych parametrach kształtujących oprocentowanie licznych kredytów na polskim rynku.

W trakcie spotkania z dziennikarzami Adam Glapiński wyjaśniał, że aktualne uwarunkowania gospodarcze nie uzasadniają jeszcze zaostrzania kursu polityki pieniężnej. Przyznał jednak otwarcie, że w nadchodzących miesiącach sytuacja może ulec zmianie.

„RPP dostrzega ryzyko, że w kolejnych miesiącach dynamika cen znowu może wzrosnąć” – ostrzegał szef banku centralnego.

Szef NBP podkreślił, że obecnie brakuje podstaw, by z góry zakładać, jaka decyzja zapadnie w styczniu. Rada zamierza badać spływające dane makroekonomiczne pod kątem ewentualnego wzrostu zagrożenia inflacyjnego. Pewne jest natomiast to, że w razie narastania ryzyk RPP wykaże gotowość do podjęcia odpowiednich kroków.

W rezultacie osoby spłacające kredyty mają zapewnioną stabilizację w listopadzie, ale nie mogą być pewne utrzymania tego stanu na początku 2027 roku.

Inflacja w Polsce spadła. GUS podał dane za październik

Z szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że październikowa inflacja ukształtowała się na poziomie 3,5 proc. w ujęciu rocznym. Oznacza to wyhamowanie w porównaniu z wrześniem, gdy wzrost cen sięgał 4,0 proc. Tym samym odczyt powrócił w granice dopuszczalnego pasma odchyleń od celu wyznaczonego przez NBP.

Warto zaznaczyć, że cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. z możliwością odchylenia w górę lub w dół o 1 pkt proc. Taka sytuacja nie daje jednak Polakom gwarancji, że problem wysokich cen szybko odejdzie w zapomnienie.

Prezes Glapiński zaznaczył, że obecne podwyżki cen wynikają głównie z zewnętrznych szoków podażowych. Mowa przede wszystkim o wzroście kosztów surowców energetycznych, które pozostają poza kontrolą polskiego banku centralnego. Kluczową rolę odgrywa w tym przypadku sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz jej wpływ na globalne notowania gazu i ropy.

„Podwyższona inflacja jest głównie efektem zewnętrznych szoków podażowych związanych z cenami surowców energetycznych” – tłumaczył prezes NBP.

Ceny paliw i energii a inflacja bazowa. Adam Glapiński wyjaśnia

Prezes NBP zauważył, że pomimo podwyżek na rynku paliw i energii, nie obserwujemy jeszcze wyraźnego przerzucania tych kosztów na ceny innych dóbr oraz usług. Istotną przesłanką przemawiającą za pozostawieniem stóp procentowych na obecnym poziomie jest względna stabilizacja inflacji bazowej, czyli wskaźnika wyłączającego ceny energii oraz żywności.

Zdaniem Adama Glapińskiego firmy mają aktualnie zawężone pole manewru w kwestii podwyższania cen, co wynika z silnej konkurencji rynkowej oraz osłabionego popytu ze strony konsumentów. Przedsiębiorstwa nie są w stanie łatwo obciążyć klientów rosnącymi kosztami działalności, gdyż kupujący z większą rozwagą wydają swoje środki.

Szef banku centralnego zwrócił też uwagę na wolniejsze tempo wzrostu płac. W drugim kwartale wynagrodzenia w gospodarce narodowej wzrosły o 5,5 proc. w skali roku, co stanowi wyraźne wyhamowanie względem okresów z dwucyfrowymi podwyżkami.

Kolejnym elementem tłumiącym presję inflacyjną jest pogorszenie koniunktury gospodarczej. Ostrożniejsze podejście gospodarstw domowych do wydatków oraz ogólne spowolnienie gospodarki mogą skutecznie blokować firmom drogę do windowania cen.

Prognozy inflacji NBP na 2027 rok. Ceny znów pójdą w górę

Najnowsza projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego przynosi jednak powody do niepokoju. Z zaprezentowanych przez instytucję szacunków wynika, że w 2027 roku wskaźnik wzrostu cen może znacząco przebić wcześniejsze założenia.

Centralny scenariusz nowej projekcji zakłada, że przyszłoroczna inflacja osiągnie pułap 4,2 proc., co oznacza wyraźny skok względem poprzednich analiz. Jednocześnie analitycy NBP szacują, że w 2028 roku wskaźnik CPI wyhamuje do poziomu 2,8 proc.

Dodatkowym źródłem niepewności pozostają notowania surowców energetycznych. Szef NBP zwrócił uwagę, że gaz w Europie jest obecnie około 2,5-krotnie droższy niż na początku roku, a istotny wpływ na sytuację będą miały także rozstrzygnięcia regulacyjne na rynku paliwowym.

Adam Glapiński wspomniał również o zagrożeniu wyhamowania dynamiki PKB w 2027 roku. Wśród przyczyn wymienił osłabienie bodźca inwestycyjnego opartego na środkach z Unii Europejskiej, wliczając w to fundusze z programu SAFE oraz Krajowego Planu Odbudowy.

Rezerwy złota NBP wynoszą 700 ton. Adam Glapiński mówi o sukcesie

W trakcie czwartkowego wystąpienia prezes NBP podzielił się także danymi dotyczącymi rezerw kruszcu. Narodowy Bank Polski posiada już w swoich zasobach 700 ton złota, co oznacza wypełnienie planu przyjętego wcześniej przez zarząd instytucji.

„To jest historyczne osiągnięcie polskiego banku centralnego” – ogłosił Glapiński.

Z przedstawionych wyliczeń wynika, że od momentu objęcia przez niego funkcji prezesa rezerwy złota NBP urosły prawie siedmiokrotnie, powiększając się o 598 ton. Aktualna wycena zgromadzonego przez Polskę kruszcu sięga 355,7 mld zł.

Szef banku centralnego poinformował ponadto, że różnica pomiędzy kosztem zakupu kruszcu a jego obecną wyceną rynkową, określana jako niezrealizowany zysk na złocie, wynosi 140,5 mld zł. Adam Glapiński zaznaczył przy tym, że wartość ta ulega wahaniom w zależności od bieżących kursów na giełdach światowych.

W ocenie prezesa NBP zgromadzenie tak pokaźnych rezerw kruszcu buduje wiarygodność Polski oraz podnosi jej odporność na kryzysy gospodarcze. Dzięki tym zakupom nasz kraj awansował do ścisłej światowej czołówki, zajmując miejsce wśród dziesięciu państw z największymi zasobami złota.

 

ROLKI