Finał "The Boys" zbliża się wielkimi krokami, choć fani nabierają coraz większego przekonania, że czeka ich fiasko kalibru "Gry o tron" i "Stranger Things". W sieci roi się od komentarzy jakoby twórca serialu, Eric Kripke, zapomniał, że kręci ostatni sezon i nie "dowiózł" odpowiedniej dozy emocji, a masa wątków została albo porzucona, albo nie ma szans na satysfakcjonujące zwieńczenie w zaledwie godzinnym finałowym odcinku.
Samuel L. Jackson w "The Boys"
W siódmym odcinku piątego sezonu "The Boys" Homelander (Anthony Starr) podejmuje decyzję o rozwiązaniu Siódemki i w efekcie Deep (Chace Crawford) zostaje bez pracy i celu w życiu. Zdruzgotany siada na pomoście i użala się nad sobą, gdy nagle zjawia się Xander, rekin młot, który postanawia "kopnąć leżącego" i obwieścić Deepowi, że w wodzie jest już persona non grata. I choć z komentarzy w sieci wynika, że większość widzów zorientowała się, że głos Xandera brzmi dziwnie znajomo, nie do końca byli w stanie odgadnąć do kogo należy. A tak się składa, że należy do samego Samuela L. Jacksona.
PRZECZYTAJ TEŻ: Pytaliśmy: "po co to komu?", teraz wszyscy się zachwycamy. Ten serial to "adaptacja doskonała"
Nie jest to pierwszy raz, gdy Eric Kripke wykorzystał w "The Boys" głos popularnej hollywoodzkiej gwiazdy - w poprzednich sezonach ośmiornica przemawiała głosem Tildy Swinton ("Opowieści z Narnii", "Musimy porozmawiać o Kevinie").
Czyż nie byłoby to przezabawne, gdyby każde morskie zwierzę, jakie pojawia się w serialu, przemawiało głosem największych i najbardziej kultowych aktorów, jakich możemy znaleźć, jak Tilda? Zawsze jest szansa na ich angaż, bo nagranie w studiu zazwyczaj trwa tylko godzinę lub dwie. Mogą to robić gdziekolwiek się znajdują - powiedział Kripke w wywiadzie dla Entertainment Weekly.
Twórca zdradza kulisy cameo
W tej samej rozmowie twórca "The Boys" opowiedział o kulisach angażu Samuela L. Jacksona, który - jak się okazało - jest wielkim fanem serialu.
Był tylko jeden poranek. [Samuel - przyp. red.] był wolny w Nowym Jorku, a my zabraliśmy go do kabiny. Ja byłem wtedy w Los Angeles, ale prowadziłem wideokonferencję i mogłem go obserwować. Patrzenie, jak Sam Jackson czyta moje dialogi, było jak odhaczenie punktu z listy marzeń. I myślę, że to sprawia, że ta scena jest po prostu zabawna, bo Deep dostaje burę, a Sam Jackson jest w tym naprawdę dobry - skwitował Kripke.
PRZECZYTAJ TEŻ: Fanfik o Rey i Kylo Renie ukaże się jako film. W roli głównej gwiazda "Riverdale"