Co wiemy o wycieku danych z MyDr?
Firma MyDr, specjalizująca się w elektronicznej dokumentacji medycznej, padła ofiarą poważnego cyberataku. Wykradziono ponad 2 terabajty danych, które dotyczą około 19 milionów pacjentów. Jak poinformował wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, dane te pochodzą od osób korzystających z usług medycznych w różnych kategoriach. Z oprogramowania firmy korzystało 12 tysięcy placówek medycznych, które zostały już o wycieku poinformowane.
Jakie działania podejmuje rząd?
Podczas konferencji prasowej przed siedzibą Ministerstwa Cyfryzacji, posłowie Prawa i Sprawiedliwości wyrazili zaniepokojenie sytuacją i wystosowali listę pytań do resortu. Chcą wiedzieć, kiedy ministerstwo dowiedziało się o wycieku i jakie działania zostały podjęte, aby zabezpieczyć dane Polaków. Radosław Fogiel zapowiedział: „Dajemy ministerstwu kilka godzin na ustosunkowanie się do tych pytań, na przedstawienie rekomendacji. W przeciwnym wypadku wracamy, będziemy dopytywać, przeprowadzać kontrole poselskie”.
Czy RCB powinno wysłać alerty?
Daniel Milewski zasugerował, że Polacy powinni zostać poinformowani o wycieku danych za pomocą alertów Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Według niego, alerty powinny zawierać instrukcje dotyczące m.in. zastrzegania numeru PESEL. Politycy wyrazili również wątpliwości co do oceny ministra cyfryzacji, że nie był to atak ze strony obcych służb.
Jakie są dalsze kroki w zabezpieczeniu danych?
Minister Gawkowski zapewnił, że państwo polskie podejmuje wszelkie możliwe kroki, aby zabezpieczyć dane związane z incydentem. „Została wdrożona procedura, mająca zabezpieczyć wszystkie dane, które wyciekły, po to, żeby zostały one przeniesione do bazy Bezpieczne Dane (bezpiecznedane.gov.pl), w której każdy obywatel będzie mógł sprawdzić, czy jego dane wyciekły”. Dodał też, że osoby, których dane zostały ujawnione, powinny zastrzec numer PESEL.
Jakie są obawy dotyczące dalszych wycieków?
Prawodawcy z PiS obawiają się, że w najbliższych dniach mogą zostać ujawnione dane medyczne osób publicznych lub sfabrykowane informacje przedstawiane jako prawdziwe. Zwrócili uwagę na problemy z dostępem do strony bezpiecznedane.gov.pl, co może być wynikiem przeciążenia serwerów. Fogiel stwierdził: „To jest kompletny brak kompetencji na kilku polach. Wyciek danych, atak hakerski czy atak przeprowadzony z innego ośrodka, nie jest winą rządu, ale wszystko, co dzieje się od tego momentu, a w zasadzie wszystko, co się nie dzieje, to jest już odpowiedzialność rządu, ministra cyfryzacji i premiera Donalda Tuska. A niestety lista zarzutów, lista pytań i lista wątpliwości ciągle się wydłuża”.
Jakie stanowisko zajmuje firma MyDr?
Firma MyDr poinformowała, że dane objęte cyberatakiem mogą mieć charakter historyczny, pochodząc z 2024 roku lub wcześniejszych lat. Nie są w stanie potwierdzić dokładnej ilości i rodzaju ujawnionych danych. Partnerzy firmy zajmujący się cyberbezpieczeństwem monitorują dark web i jak dotąd nie ma dowodów na to, by dane zostały publicznie udostępnione.
Źródło PAP.