Śmierć polskiego narciarza na Słowacji. Stracił panowanie
Do tragicznego zdarzenia doszło w środę, 21 stycznia w popularnym słowackim ośrodku narciarskim Jasná. 28-letni obywatel Polski, poruszając się na nartach po zamkniętej trasie zjazdowej, stracił panowanie nad nartami na oblodzonej nawierzchni i uderzył w bariery ochronne.
Jako pierwszy pomocy udzielił mu pracownik skipatrolu, który natychmiast rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową po gwałtownym pogorszeniu się stanu poszkodowanego i utracie przez niego przytomności. Po przybyciu ratowników Horskiej Służby Ratowniczej (HZS) prowadzone były zaawansowane czynności ratujące życie.
Narciarz, przy nieprzerwanej resuscytacji z użyciem specjalistycznego urządzenia do mechanicznej kompresji klatki piersiowej, został przetransportowany w rejon Priehyby, gdzie przekazano go załodze lotniczego pogotowia ratunkowego. Następnie śmigłowiec przewiózł go do szpitala w Liptowskim Mikulaszu.
Pomimo intensywnej walki lekarzy o jego życie, mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Słowackie służby ponownie apelują do narciarzy o bezwzględne przestrzeganie oznaczeń na stokach i niewjeżdżanie na zamknięte
Apel o ostrożność na stokach zimą
Służby ratunkowe apelują do narciarzy i snowboardzistów o zachowanie szczególnej ostrożności na stokach narciarskich w okresie zimowym. Kluczowe znaczenie ma przestrzeganie oznaczeń, niewjeżdżanie na zamknięte trasy oraz dostosowanie prędkości do warunków panujących na stoku.
Oblodzenie, zmienna pogoda i duże natężenie ruchu znacząco zwiększają ryzyko groźnych wypadków. Ratownicy przypominają również o konieczności noszenia kasku, sprawdzania stanu sprzętu oraz reagowania na komunikaty obsługi ośrodków narciarskich.
Chwila brawury lub lekceważenie zasad bezpieczeństwa może mieć tragiczne konsekwencje. Odpowiedzialna jazda to podstawa bezpiecznego wypoczynku w górach zimą.
