Przez upał wzrasta stężenie szkodliwego gazu. Ekspert wyjaśnia przyczynę

2026-08-06 12:58

Podczas fali upałów wzrasta stężenie ozonu przyziemnego, co może być szkodliwe dla dróg oddechowych. Ekspert z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk wyjaśnia, jak wysokie temperatury wpływają na produkcję tego gazu i jakie mogą być tego konsekwencje.

Słońce świecące zza ciemnych i jasnych chmur na błękitnym niebie. O szkodliwym ozonie podczas upałów przeczytasz na Eska.
Autor: Pixabay/ Pexels.com

Jak wysokie temperatury wpływają na stężenie ozonu?

W środę Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzegał przed falami upałów, które objęły niemal cały kraj. Na południowym wschodzie Polski temperatury mogą sięgnąć nawet 40 stopni Celsjusza. W takich warunkach wzrasta stężenie ozonu przyziemnego, co potwierdzają ostrzeżenia wydane przez urzędy we Wrocławiu i Katowicach.

Ozon to specyficzna forma tlenu, składająca się z trzech atomów zamiast dwóch. Główny Inspektorat Ochrony Środowiska przypomina, że dodatkowy atom w cząsteczce ozonu łatwo się odłącza, co czyni go silnym utleniaczem. Intensywne promieniowanie słoneczne i wysokie temperatury sprzyjają jego produkcji w dolnej warstwie atmosfery, co wyjaśniał prof. Janusz Krzyścin z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.

Jakie są skutki dla zdrowia?

Prof. Krzyścin podkreśla, że ozon, będący gazem trójatomowym, jest wdychany wraz z powietrzem. "Jednak jest on szkodliwy dla zdrowia, gdyż podrażnia drogi oddechowe i błony śluzowe" – mówił ekspert. Choć temperatura odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu stężenia ozonu przyziemnego, proces jego powstawania jest złożony. W niektórych miejscach roślinność wydziela substancje zapachowe, które przyczyniają się do wzrostu stężenia ozonu. Przykładem są lasy iglaste, które emitują terpeny.

W pobliżu ruchliwych ulic, gdzie występuje wysokie stężenie tlenków azotu pochodzących ze spalania paliw, nadmiar tych związków redukuje cząsteczki ozonu, co oznacza, że stężenie ozonu przyziemnego bywa niższe niż w innych częściach miast.

Ozon stratosferyczny a przyziemny: jaka różnica?

Ekspert zwraca uwagę na konieczność rozróżnienia pomiędzy ozonem stratosferycznym, który tworzy warstwę ozonową chroniącą przed promieniowaniem UV, a ozonem przyziemnym, który znajduje się blisko powierzchni ziemi. "Ozon przyziemny powstaje w wyniku procesów zachodzących bezpośrednio przy powierzchni Ziemi, a jego obecne wysokie stężenia są związane z warunkami meteorologicznymi (wysoka temperatura i nasłonecznienie). Z kolei ozon, który chroni nas przed promieniowaniem ultrafioletowym, podlega procesom zachodzącym znacznie wyżej – w stratosferze" – tłumaczy prof. Krzyścin.

Wysokie stężenia ozonu przyziemnego nie wpływają na intensywność promieniowania UV docierającego do powierzchni ziemi. Obecnie ozonu całkowitego jest około 10 procent mniej niż w typowych letnich warunkach, co oznacza większą intensywność promieniowania UV. "Dlatego, jeżeli zamierzamy być na wolnym powietrzu więcej niż kilkanaście minut, koniecznie trzeba stosować kremy z filtrem" – podkreśla ekspert.

Czy zmiany klimatu wpłyną na stężenie ozonu przyziemnego?

Prof. Krzyścin potwierdza, że zmiany klimatu mogą prowadzić do wzrostu stężenia ozonu przyziemnego. Kluczowe są zmiany w cyrkulacji atmosferycznej i częstsze napływy gorących mas powietrza, jak te z południa Europy, które obecnie wpływają na Polskę. "Jeśli częstotliwość takich zjawisk, czyli napływów gorącego powietrza z południa, będzie się utrzymywać lub rosnąć, przełoży się to bezpośrednio na częstsze występowanie wysokich stężeń ozonu przyziemnego" – ostrzega.

Kontrolowanie ozonu jako wtórnego gazu jest trudne, ponieważ wiele mechanizmów fizyczno-chemicznych wpływa na jego koncentrację. "W tej sytuacji nic na szybko nie możemy zrobić" – dodaje prof. Krzyścin.

Na koniec ekspert rozwiewa mit dotyczący rzekomej dziury ozonowej nad Polską. "Dziura ozonowa - owszem, pojawia się okresowo, ale tylko nad Antarktydą" – wyjaśnia, podkreślając, że choć nad Polską grubość warstwy ozonowej zmniejszyła się o 5 procent od lat 60. XX wieku, nie oznacza to istnienia dziury ozonowej.

Źródło PAP.

Źródłowa depesza PAP