Pod koniec listopada w paryskim Luwrze doszło do poważnego wycieku wody. Sprawę jako pierwszy opisał francuski magazyn „La Tribune de l'Art”, informując, że wieczorem 27 listopada w bibliotece działu starożytnego Egiptu doszło do wycieku brudnej wody. Awaria była na tyle duża, że woda zalała pomieszczenie i przedostała się piętro niżej, stwarzając ryzyko pożaru z powodu bliskości rozdzielnicy elektrycznej. Co więcej, kilka dni później w tym samym miejscu doszło do kolejnego, mniejszego wycieku.
Wyciek wody w Luwrze
Zastępca dyrektora muzeum, Francis Steinbock, potwierdził doniesienia mediów. W rozmowie ze stacją BFM TV przyznał, że wyciek z rury wodociągowej miał miejsce w jednym z pomieszczeń biblioteki. - Zidentyfikowaliśmy od 300 do 400 dzieł, liczenie trwa – powiedział, dodając, że uszkodzone pozycje to „te, z których korzystali egiptolodzy, ale nie były to książki cenne”. Jak wyjaśnił w rozmowie z AFP, chodzi o „czasopisma egiptologiczne” i „dokumentację naukową” z końca XIX i początku XX wieku.
Steinbock podkreślił, że „żadne dzieło dziedzictwa kulturowego nie ucierpiało w wyniku tej szkody” i zapewnił, że książki po wyschnięciu trafią do renowacji. Jednocześnie przyznał, że problem był znany od lat, a naprawy zaplanowano na wrzesień 2026 roku.
Luwr ma więcej problemów
Wyciek wody to kolejny incydent, który rzuca cień na funkcjonowanie najchętniej odwiedzanego muzeum świata. Wcześniej, 19 października, doszło do kradzieży klejnotów o wartości 88 milionów euro. Z kolei w listopadzie z powodu złego stanu technicznego trzeba było częściowo zamknąć galerię z greckimi wazami.
Francuski Trybunał Obrachunkowy w listopadowym raporcie stwierdził, że niezdolność muzeum do modernizacji infrastruktury pogłębiły nadmierne wydatki na dzieła sztuki. W odpowiedzi na rosnące potrzeby, pod koniec listopada dyrekcja Luwru ogłosiła, że od stycznia 2026 roku ceny biletów dla cudzoziemców spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego wzrosną o 45 proc. Środki te mają zostać przeznaczone na niezbędne modernizacje i zabezpieczenia.