Mariusz Majewski to człowiek instytucja w świecie podróży. Zajmuje 10 miejsce w rankingu najczęściej podróżujących ludzi globu - Most Traveled People, okrążył Ziemię 83 razy. Myślał, że widział już wszystko, dopóki w lutym 2024 roku nie został oskarżony o szpiegostwo w Demokratycznej Republice Konga. To, co miało być kolejną wyprawą po „terytoria”, zamieniło się w walkę o życie, w której rekordy Guinnessa zamiast podziwu, wzbudziły śmiertelne podejrzenia służb.
REKORD GUINNESSA JAKO DOWÓD WINY
W świecie, gdzie rekordy Guinnessa są powodem do dumy, w Kongu stały się... gwoździem do trumny podróżnika.
Prokurator wojskowy postawił Majewskiemu zarzuty oparte na serii absurdalnych teorii spiskowych, które nie miały oparcia w faktach, a ich celem było uczynienie z podróżnika zakładnika dyplomatycznego.
Brak zdjęć obiektów strategicznych w telefonie Majewskiego uznano za dowód użycia programu szpiegowskiego do ich kasowania. Oskarżono go również o współpracę z grupą Mobondo oraz o próbę zamachu na prezydenta Tshisekediego i chęć obalenia rządu. Ten rzekomy „szpieg” miał być w rzeczywistości pułkownikiem wojska polskiego, a jego pasja podróżnicza jedynie sprytną przykrywką dla działań wywiadowczych na rzecz obcych, wrogich mocarstw.