Czy czujniki na wiatrakach mogą szpiegować polską armię? Ważne pytania do rządu

2026-04-23 14:43

Nowoczesne farmy wiatrowe naszpikowane są zaawansowaną technologią monitorującą, która ma służyć diagnostyce i bezpieczeństwu. Posłanka Katarzyna Czochara zwraca jednak uwagę na potencjalne drugie dno – jej zdaniem czujniki mogą stać się narzędziem w rękach obcych wywiadów. W interpelacji do szefa MSWiA pyta, czy państwo ma kontrolę nad tym, co „widzą i słyszą” turbiny.

AI zdjęcie do artykułu

i

Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Współczesne turbiny wiatrowe wyposażone są w czujniki akustyczne, kamery i termowizję, które monitorują ich pracę i otoczenie.
  • Posłanka ostrzega, że ze względu na lokalizację farm, np. blisko jednostek wojskowych, sprzęt ten może być wykorzystany do celów szpiegowskich.
  • W interpelacji padają pytania o to, czy polskie służby kontrolują oprogramowanie i dostawców tej aparatury.

„Uszy i oczy” na masztach. Jaki sprzęt monitorujący znajduje się na farmach wiatrowych?

Współczesne turbiny wiatrowe to zaawansowane konstrukcje, które, jak wskazuje w swojej interpelacji posłanka Katarzyna Czochara, są wyposażone w szereg systemów monitorujących. Nie chodzi tylko o zwykłe kamery. Na masztach i w gondolach montowane są specjalistyczne czujniki akustyczne i wibracyjne, które nasłuchują pracy mechanizmów w celu wczesnego wykrywania usterek.

Do tego dochodzą systemy monitoringu wizyjnego, w tym kamery CCTV i termowizyjne, mające chronić obiekty przed kradzieżą czy wandalizmem. Według posłanki, w niektórych lokalizacjach, zwłaszcza na morzu, stosuje się nawet zaawansowane kamery rejestrujące obraz w 360 stopniach. Część urządzeń ma też monitorować aktywność ptaków i nietoperzy.

Ryzyko podwójnego zastosowania. Dlaczego cywilne czujniki mogą zagrażać bezpieczeństwu państwa?

Choć cały ten sprzęt ma oficjalnie cywilne i techniczne przeznaczenie, posłanka Czochara zwraca uwagę na poważne ryzyko. Jej zdaniem, umieszczenie tak zaawansowanej aparatury na wysokościach sięgających nawet 200 metrów, często w pobliżu jednostek wojskowych, poligonów czy korytarzy powietrznych, stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

W interpelacji podkreślono, że czujniki mogą być wykorzystane do pasywnego rozpoznania radioelektronicznego i akustycznego przez obce służby wywiadowcze. Zdaniem posłanki, Polska jako kraj frontowy NATO nie może sobie pozwolić na taką lukę w systemie kontrwywiadowczym.

Radio ESKA Google News

Brak kontroli nad oprogramowaniem? Posłanka pyta resort o konkretne działania

W związku z zarysowanym zagrożeniem, Katarzyna Czochara skierowała do ministra spraw wewnętrznych i administracji serię szczegółowych pytań. Chce wiedzieć, czy polskie służby, w tym ABW, prowadzą certyfikację dostawców sensorów montowanych na farmach wiatrowych zlokalizowanych w strefach wrażliwych z punktu widzenia obronności.

Posłanka pyta również, czy istnieje procedura audytu oprogramowania tych urządzeń, która mogłaby wykryć próby przekierowania danych na serwery poza państwami NATO. W interpelacji poruszono też kwestię, czy analizowano możliwość wykorzystania czujników do wykrywania i identyfikacji przelotów wojskowych samolotów, śmigłowców czy dronów na niskich pułapach.

Autorka interpelacji dopytuje również, jakie działania podejmuje resort, aby uniemożliwić wykorzystanie cywilnego monitoringu z farm wiatrowych do obserwacji ruchów wojsk i transportów o znaczeniu strategicznym. Kluczowe jest także pytanie, czy przy wydawaniu pozwoleń na budowę farm służby biorą pod uwagę ryzyko podwójnego zastosowania instalowanej na nich aparatury.

W dokumencie podkreślono, że brak odpowiedniego nadzoru nad tysiącami czujników rozmieszczonych w całym kraju może stanowić poważną lukę w systemie bezpieczeństwa Polski.

Warszawiacy inwestują w wiatraki. Ile można na tym zarobić?