Kto miał być celem ataku na pocztę Kongresu USA?
Jak informuje „Financial Times”, celem cyberataku byli asystenci pracujący dla najważniejszych komisji Izby Reprezentantów, w tym komisji spraw zagranicznych, wywiadu, służb zbrojnych oraz specjalnej komisji ds. Chin. Włamania do systemów poczty elektronicznej miały zostać wykryte w grudniu.
Według źródeł gazety za operacją stoi Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego (MSS), czyli chińska służba wywiadowcza, od lat oskarżana przez USA o działania wymierzone w amerykańskie sieci komunikacyjne.
Atak na Kongres ma być elementem wieloletniej operacji MSS o kryptonimie „Salt Typhoon”. Jak podaje „FT”, kampania ta umożliwia Chinom dostęp do niezaszyfrowanych rozmów telefonicznych, wiadomości SMS oraz poczty głosowej niemal każdego Amerykanina.
W przeszłości działania te miały również pozwalać na przechwytywanie rozmów wysokiej rangi urzędników amerykańskich, co czyni sprawę szczególnie wrażliwą z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego USA.
W ubiegłym roku były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan przyznał, że amerykańskie firmy telekomunikacyjne są „wysoce podatne” na ataki tej grupy. Powodem ma być przestarzała infrastruktura, której modernizacja wiąże się z ogromnymi kosztami.
To właśnie te słabości miały ułatwić chińskim służbom prowadzenie długotrwałych działań szpiegowskich bez wykrycia.
Mimo ujawnienia infiltracji Departament Skarbu USA miał w grudniu wstrzymać planowane sankcje wobec podmiotów powiązanych z MSS. Jak zauważa „Financial Times”, decyzja ta była motywowana obawami przed zniweczeniem politycznego odprężenia w relacjach amerykańsko-chińskich.
Do poprawy stosunków miało dojść w październiku, po rozmowach prezydentów Donalda Trumpa i Xi Jinpinga.
Pekin: to bezpodstawne oskarżenia
Chińskie władze stanowczo zaprzeczają doniesieniom o cyberszpiegostwie. Rzecznik ambasady Chin w Waszyngtonie Liu Pengyu oświadczył, że Pekin „stanowczo sprzeciwia się bezpodstawnym spekulacjom i oskarżeniom” oraz wykorzystywaniu kwestii cyberbezpieczeństwa do „oczerniania i zniesławiania Chin”.
– Zawsze sprzeciwialiśmy się działaniom hakerskim i zwalczaliśmy je zgodnie z prawem, a tym bardziej sprzeciwiamy się rozpowszechnianiu w celach politycznych fałszywych informacji związanych z Chinami – powiedziała z kolei rzeczniczka MSZ w Pekinie, Mao Ning, na briefingu prasowym.
Pekin kategorycznie odrzuca doniesienia o cyberatakach. Rzecznik ambasady Chin w Waszyngtonie Liu Pengyu oświadczył, że jego kraj „stanowczo sprzeciwia się bezpodstawnym spekulacjom i oskarżeniom” oraz wykorzystywaniu kwestii cyberbezpieczeństwa do „oczerniania i zniesławiania Chin”. W depeszy podsumowano też, że ambasada nazwała oskarżenia o cyberszpiegostwo „oczernianiem”.
Źródło: PAP