Jak TikTok pokazuje Chiny? Raport NASK wskazuje na różnice w rekomendowaniu treści

Algorytm TikToka może prezentować polskim użytkownikom różny obraz Chin w zależności od wyszukiwanego tematu – wynika z najnowszego raportu NASK. Analiza blisko 10 tys. materiałów pokazała, że w przypadku części zagadnień dominowały treści przedstawiające pozytywny wizerunek Państwa Środka, podczas gdy przy innych użytkownicy otrzymywali głównie materiały krytyczne lub niezwiązane z wpisanym hasłem.

Smartfon z logo aplikacji TikTok. W tle rozmyty napis ByteDance. O raporcie NASK dotyczącym TikToka przeczytasz na Eska.
Autor: Costfoto/ East News

Eksperci Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK przez trzy miesiące analizowali treści wyświetlane na TikToku po wpisaniu sześciu haseł dotyczących tematów uznawanych przez władze Chin za szczególnie wrażliwe. Wyniki przedstawiono w raporcie "Manipulacja algorytmami: Chiny w oczach polskich użytkowników platformy TikTok", zaprezentowanym podczas konferencji prasowej w Centrum Prasowym Polskiej Agencji Prasowej w Warszawie.

Autorzy badania podkreślali, że ich celem nie było sprawdzenie deklaracji platformy dotyczących działania algorytmów, lecz odpowiedź na znacznie prostsze pytanie – co rzeczywiście zobaczy użytkownik TikToka, który po raz pierwszy wpisze określone hasło w wyszukiwarkę aplikacji.

Zdecydowaliśmy się na badanie metodą „podróży użytkownika”, ponieważ chcieliśmy zobaczyć TikToka dokładnie tak, jak widzi go zwykły internauta. Nie interesowały nas deklaracje platformy, ale to, jakie treści faktycznie rekomenduje w odpowiedzi na konkretne zapytania – podkreśliła Patrycja Krzyśpiak, analityczka Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK i współautorka raportu.

Jeden algorytm, różne oblicza Chin

Najważniejszym wnioskiem płynącym z badania jest fakt, że TikTok nie prezentował użytkownikom jednego, spójnego obrazu Chin. Według autorów raportu sposób rekomendowania materiałów różnił się w zależności od wyszukiwanego zagadnienia, a każdy z analizowanych tematów charakteryzował się odmiennym układem treści.

Najbardziej widoczne różnice zaobserwowano w przypadku Sinciangu oraz Tybetu. W obu tematach algorytm najczęściej rekomendował materiały przedstawiające pozytywny obraz Chin – od filmów podróżniczych i lifestyle’owych po relacje zagranicznych influencerów przekonujących, że pokazują „prawdziwe Chiny”, odmienne od obrazu znanego z zachodnich mediów.

W przypadku Sinciangu treści zakwalifikowane jako prochińskie stanowiły 58,7 proc. analizowanych materiałów. Według autorów raportu przedstawiały one region jako miejsce pokojowego współistnienia różnych kultur, podkreślając rozwój gospodarczy, bezpieczeństwo oraz dobre warunki życia lokalnej społeczności. Znacznie rzadziej pojawiały się materiały odnoszące się do zarzutów dotyczących łamania praw człowieka wobec Ujgurów.

Podobny obraz wyłonił się w przypadku Tybetu, gdzie odsetek materiałów sklasyfikowanych jako prochińskie wyniósł 44,5 proc. Dominowały treści pokazujące kulturę regionu, walory turystyczne i codzienne życie mieszkańców, natomiast zdecydowanie mniej miejsca poświęcano kontrowersjom dotyczącym polityki prowadzonej przez chińskie władze.

Nie wszystkie tematy wyglądały podobnie

Odmienne wyniki przyniosła analiza materiałów dotyczących masakry na placu Tiananmen. Tutaj dominowały treści krytyczne wobec władz Chin, które stanowiły 76,6 proc. wszystkich analizowanych materiałów. Odnosiły się one do wydarzeń z 1989 roku zgodnie z powszechnie przyjętym stanem wiedzy i historycznymi ustaleniami.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że taki wynik również może być elementem określonej strategii. Ich zdaniem pozostawienie użytkownikom dostępu do części kontrowersyjnych tematów może sprawiać wrażenie pełnej swobody wyszukiwania informacji i utrudniać formułowanie zarzutów dotyczących politycznie motywowanej manipulacji algorytmem.

Zupełnie inaczej wyglądały wyniki dotyczące Tajwanu. Aż 92 proc. materiałów miało charakter neutralny i koncentrowało się przede wszystkim na geografii, kulturze, architekturze oraz atrakcjach turystycznych wyspy. Treści odnoszące się do napięć politycznych między Chinami a Tajwanem pojawiały się stosunkowo rzadko.

Najbardziej zrównoważony rozkład odnotowano w przypadku hasła "prawa człowieka w Chinach". Treści prochińskie, krytyczne i neutralne występowały w zbliżonych proporcjach. Eksperci zauważyli jednak, że część materiałów przedstawiała Chiny jako państwo dbające o bezpieczeństwo i dobro obywateli, jednocześnie redefiniując samo pojęcie praw człowieka poprzez akcentowanie takich wartości jak stabilność społeczna czy rozwój gospodarczy.Temat, którego nie widać 

Treści pominięte

Najbardziej zaskakujące wyniki badania dotyczyły wyszukiwania informacji o obozach reedukacyjnych. Autorzy raportu wskazują, że aż 89 proc. materiałów wyświetlanych użytkownikom nie miało związku z wpisanym hasłem.

Zamiast treści dotyczących obozów użytkownicy otrzymywali filmy poświęcone odchudzaniu, aktywności fizycznej, medycynie, recyklingowi czy codziennemu życiu w Chinach. Wśród rekomendowanych materiałów pojawiały się również nagrania promujące podróże do Chin oraz pokazujące kraj jako nowoczesne i atrakcyjne miejsce do życia.

Eksperci podkreślają, że materiały odnoszące się bezpośrednio do obozów reedukacyjnych były obecne na platformie, jednak pojawiały się znacznie niżej w wynikach wyszukiwania. Zdaniem autorów raportu taki sposób prezentowania treści może skutecznie zniechęcać użytkowników do dalszego poszukiwania informacji.

W odbiorcy wywołuje to po prostu frustrację. Poszukiwanie informacji o istotnym temacie zderza się z treściami mniej angażującymi intelektualnie – wyjaśniła podczas konferencji dr Agnieszka Lipińska, kierownik Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK.

Influencerzy zamiast oficjalnych komunikatów

Autorzy raportu zwracają uwagę, że analizowane materiały rzadko miały charakter oficjalnych przekazów państwowych. Znacznie częściej były to filmy publikowane przez zagranicznych influencerów, vlogerów podróżniczych i twórców lifestyle’owych.

W wielu nagraniach autorzy przedstawiali się jako osoby odkrywające "prawdziwe Chiny" i podważające obraz kraju znany z zachodnich mediów. W swoich relacjach koncentrowali się przede wszystkim na codziennym życiu mieszkańców, rozwoju infrastruktury, bezpieczeństwie czy bogactwie kulturowym poszczególnych regionów.

Zdaniem ekspertów właśnie tego rodzaju przekaz może być szczególnie skuteczny. Pozytywny obraz państwa budowany jest bowiem nie poprzez oficjalne komunikaty, lecz osobiste doświadczenia twórców internetowych, które wielu odbiorców postrzega jako bardziej wiarygodne i autentyczne.

Jak przeprowadzono badanie?

Raport powstał w oparciu o metodę User Journey Method, polegającą na odtworzeniu sposobu korzystania z platformy przez nowego użytkownika. Analitycy utworzyli sześć nowych kont na TikToku, które nie posiadały historii wyszukiwania ani wcześniejszej aktywności.

Przez trzy miesiące, dwa razy w tygodniu, analizowano pierwszych dwadzieścia materiałów wyświetlanych po wpisaniu określonych haseł. Przed każdą kolejną analizą usuwano pliki cookies i dane użytkownika, aby algorytm rozpoczynał rekomendowanie treści od początku.

Łącznie przeanalizowano blisko 10 tys. materiałów w języku polskim i angielskim dotyczących sześciu zagadnień: Sinciangu, Tybetu, masakry na placu Tiananmen, Tajwanu, praw człowieka w Chinach oraz obozów reedukacyjnych.

Jak podkreślali autorzy raportu podczas konferencji, wybór tych tematów nie był przypadkowy. Wszystkie należą do zagadnień uznawanych przez władze Chin za szczególnie wrażliwe i od lat pozostają przedmiotem międzynarodowej debaty.

Wnioski raportu

Zdaniem autorów badania przeprowadzona analiza nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy sposób rekomendowania treści jest efektem świadomej ingerencji w działanie algorytmu. Pokazuje jednak, że użytkownicy mogą otrzymywać odmienne obrazy tych samych zagadnień w zależności od wpisywanego hasła, a mechanizmy rekomendacji wpływają na to, z jakimi informacjami stykają się w pierwszej kolejności.

Nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na działaniu jednego algorytmu. To pytanie o to, kto i w jaki sposób kształtuje obraz świata, który codziennie widzą miliony użytkowników – podsumował Antoni Mazek, analityk Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK i współautor raportu.

Autorzy raportu podkreślają, że przedstawione wyniki nie stanowią ostatecznej odpowiedzi na pytanie o wpływ algorytmów na kształtowanie opinii użytkowników. Ich zdaniem są jednak ważnym sygnałem pokazującym, jak dużą rolę w dostępie do informacji odgrywają mechanizmy rekomendacji wykorzystywane przez platformy społecznościowe.

Eksperci zwracają uwagę, że przejrzystość działania algorytmów staje się dziś jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa informacyjnego. To, jakie treści użytkownicy widzą jako pierwsze, może wpływać nie tylko na ich wiedzę o konkretnych wydarzeniach czy państwach, ale również na sposób postrzegania zjawisk społecznych i politycznych.

Jak zaznaczają autorzy badania, raport ma być przede wszystkim punktem wyjścia do dalszych analiz dotyczących wpływu platform społecznościowych na debatę publiczną. W ich ocenie zrozumienie mechanizmów działania algorytmów będzie miało coraz większe znaczenie w świecie, w którym media społecznościowe stają się jednym z głównych źródeł informacji dla milionów użytkowników.

Link do pełnego raportu NASK "Manipulacja algorytmami: Chiny w oczach polskich użytkowników platformy TikTok" tutaj