Od ponad pięciu lat kanał Magda Mołek prowadzi swój cykl wywiadów "W moim stylu". Dziennikarka zawsze potrafiła stworzyć taką atmosferę, dzięki której jej rozmówcy czuli się dobrze i swobodnie, a sposób prowadzenia wywiadów nigdy nie wywoływał żadnych kontrowersji. Do czasu, gdy nie padło bardzo newralgiczne pytanie o macierzyństwo. Jego adresatką była jej gościni, aktorka Julia Kamińska, która skradła serca Polaków rolą w "BrzydUli".
Polecany artykuł:
O krok za daleko
Wszystko zaczęło się od deklaracji Julii Kamińskiej, która wyznała, że jest w szczęśliwym związku i w przyszłości chciałaby zostać mamą. W tym momencie Magda Mołek zdecydowała się na dopytanie, które w oczach wielu internautów było o krok za daleko. Dziennikarka rzuciła krótkie:
Czy to jest to niemożliwe?
- padło pytanie.
Aktorka, choć wyraźnie zaskoczona, odparła, że jeszcze tego nie wie, ale ma nadzieję, że jednak możliwe. Reakcja opinii publicznej była natychmiastowa i niezwykle ostra. Widzowie uznali, że drążenie kwestii biologicznych możliwości zajścia w ciążę jest naruszeniem intymności. Dla wielu odbiorców zachowanie dziennikarki było po prostu rozczarowujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej dotychczasowy wizerunek osoby empatycznej.
Co to za pytanie o macierzyństwo, 'czy to jest niemożliwe?'. Tyle się mówi o niewłaściwości zadawania takich pytań... Przykre, rozczarowujące
Ciągnięcie tematu macierzyństwa było moim zdaniem niestosowne
Magda Mołek tłumaczy swoje zachowanie
Gospodyni formatu nie zamierzała chować głowy w piasek. W oficjalnym odniesieniu się do afery podkreśliła, że jej rozmówcy zawsze mają prawo do milczenia i nikt nie jest przymuszany do odpowiedzi. Mołek uważa, że burza wybuchła, ponieważ ludzie oceniają sytuację przez pryzmat krótkich fragmentów, a nie całości głębokiej rozmowy. Według niej, ani ona, ani Julia nie czuły w studiu żadnego dyskomfortu.
Mogę zadać każde pytanie i każdy mój rozmówca wie, że może na nie nie odpowiedzieć, nie widzę w tym najmniejszego problemu
- tłumaczy.
Dla Magdy Mołek kluczowy jest otwarty dialog, a temat macierzyństwa, jeśli jest poruszany z wyczuciem, nie powinien być traktowany jako tabu. Zaznaczyła, że gdy tylko poczuła, że zbliża się do granicy prywatności aktorki, natychmiast zmieniła temat.
Nie przekroczyłam żadnej granicy, nikogo do niczego nie zmusiłam. Jak ludzie inteligentni ze sobą rozmawiają, to wiedzą, gdzie są ich granice
- oznajmiła.
Choć Magda Mołek broni swojego warsztatu dziennikarskiego, niesmak u części fanów pozostał, pokazując, jak cienka jest granica między dociekliwością a prywatnością.