Edyta Górniak szczerze o filmie: Karciłam samą siebie
Edyta Górniak trzy lata temu zdecydowała się podjąć rozmowy w sprawie filmu dokumentalnego o jej życiu. Dziś możemy go już oglądać na platformie SkyShowtime. Produkcja zbiera znakomite recenzje. Nie jest bowiem reportażem, a prawdziwym, pełnym artyzmu filmem, w którym po raz pierwszy można pobyć z artystką. Z okazji premiery w Warszawie odbyły się dwa wielkie przyjęcia. Najpierw elegancki event, a później bardziej kameralne spotkanie w kinie w Pałacu Kultury i Nauki. Artystkę wspierał jej syn Allan. Chłopak dopiero z dokumentu dowiedział się, że gdyby Edyta Górniak nie poroniła, dziś miałby siostrę... Nie krył więc łez swojego wzruszenia.
ZOBACZ: Bolesne wyznanie Górniak. Kilka lat temu straciła ciążę. "Allan miałby siostrę"
W rozmowie z "Super Expressem" Edyta Górniak opowiedziała, co było dla niej najtrudniejsze podczas kręcenia filmu. Okazuje się, że ogromnym wyzwaniem było... oglądanie samej siebie sprzed 30 lat. Wokalistka zdradza, że gdy była młoda, była dla siebie wyjątkowo okrutna.
Zobaczyłam siebie na archiwach sprzed 30-35 lat. Nie widziałam wcześniej tych materiałów. Z ogromnym bólem je oglądałam, ponieważ przypomniałam sobie, patrząc na siebie młodszą, jak byłam dla siebie okrutna, jak byłam bezwzględna i surowa. I wiem już, że nie mogę cofnąć tego czasu i postąpić inaczej. To było dla mnie bardzo trudne - przyznać się przed samą sobą, że ciągle siebie karciłam. W wielu momentach życia byłam szczęśliwa i nie wiedziałam o tym. Przez to, że ciągle się siebie czepiałam, nie mogłam się cieszyć wieloma momentami, które na to szczęście zasługiwały. Podróżowałam po świecie. Żył mój pierwszy menadżer Wiktor Kubiak. Byłam młodziutka. Dziś mogę powiedzieć, że byłam piękna. Nie doceniałam tego
- powiedziała Edyta Górniak w rozmowie z Adrianem Nychnerewiczem z "Super Expressu".
A dziś już nie czepiasz się siebie? - dopytał dziennikarz. - Kiedy padł już ostatni klaps na planie filmu i zamknęliśmy post produkcję, zmartwiona zapytałam moją panią reżyser: "Pani Olu, jak to pani widzi? Jak to pani czuje?". Ona się odwróciła, wzięła głęboki wdech, uśmiechnęła się i powiedziała: "Proszę się wreszcie od siebie odwalić!". I powiedziała to całkiem serio. To było dla mnie bardzo przejmujące. Zrozumiałam, że jestem dla siebie gorsza, niż myślałam - zauważyła Edyta.
NIE PRZEGAP: Tajna impreza Edyty Górniak. Diwa tańczyła w szlafroku i kapciach. Mamy zdjęcia!
Górniak mówi o swoim odejściu. To pozostawi swojemu synowi
Podczas nagrań Edyta Górniak i jej syn Allan Enso wyruszyli w podróż po Tajlandii, ukochanym kraju artystki. Mogli wreszcie spędzić ze sobą więcej czasu. Ale nie to cieszy gwiazdę najbardziej. - Nie wiem, czy powinnam o tym mówić. Pomyślałam, że gdyby przyszedł moment, kiedy nie będzie mnie już tutaj, to Allan będzie miał obraz, w którym zawsze już będzie mógł być ze mną - powiedziała wzruszona.
I wiem, że to może dziwnie brzmi. Ale matki o tym myślą. Że gdy przyjdzie moment, a on w pewnej chwili przyjdzie, to ta nasza podróż z kamerami, które zarejestrowały to, jak po prostu jesteśmy razem, zawsze będzie możliwa dla niego do odtworzenia. Znów będzie mógł wejść z te nasze rozmowy, w nasze anegdoty
- powiedziała Edyta Górniak.