Takiej afery w świecie polskiej kinematografii nie widzieliśmy od dawna. Na początku była wielka radość. Gdy Katarzyna Grochola zapowiedziała ekranizację książki "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później", wszyscy fani kultowej komedii romantycznej z 2004 roku liczyli na to, że ponownie zobaczą na wielkim ekranie te same twarze. I rzeczywiście - w kontynuacji kinowego hitu zagrają Danuta Stenka oraz Artur Żmijewski, jednak bez Joanny Jabłczyńskiej u boku. W scenariuszu zabrakło też miejsca dla Joanny Brodzik.
Jabłczyńska nie zagra w "Nigdy w życiu"
Jabłczyńska jako pierwsza poinformowała, że nie zobaczymy jej w kontynuacji wielkiego hitu. W rozmowie z "Super Expressem" wyjawiła, że bardzo mocno przeżyła decyzję produkcji.
Spotkałam tyle osób, które mówiły mi: 'Asia, dzięki tobie moje dziecko ma na imię Tośka'. Spotykam nawet te Tośki, już dorosłe, które mówią: 'Hej, dzięki tobie mam to imię'. Kiedy pojawiła się informacja o kontynuacji i o tym, że będzie nagrywana nowa część 'Nigdy w życiu' 20 lat później, to przyznam szczerze, że myślałam, iż jestem totalnym pewniakiem, że to nie może się odbyć beze mnie. Niestety może - powiedziała.
Zapytana o całe zamieszanie Katarzyna Grochola przypomniała, że do tej pory w ekranizacjach jej książek Tosię grały trzy inne aktorki: Joanna Jabłczyńska, Maria Niklińska oraz Julia Kamińska. W kontynuacji serii w rolę córki Judyty ma się natomiast wcielić Agnieszka Żulewska.
Szelągowska uderza w Jabłczyńską
Internauci zapowiedzieli bojkot filmu, a post Katarzyny Grocholi, w którym zapowiedziała podjęcie kroków prawnych przeciwko Joannie Jabłczyńskiej, tylko eskalował cały konflikt. Pisarka usunęła post z Instagrama, a do akcji niespodziewanie wkroczyła Dorota Szelągowska, jej córka, na której wzorowana była postać Antoniny. W emocjonalnym oświadczeniu użyło bardzo mocnych słów.
Osiągnęłam limit patrzenia, jak ktoś obraża i niszczy moją rodzinę, jak narastają okropne kłamstwa. Więc Asiu, ja widziałam tę korespondencję, widziałam, jak jesteś zaproszona na zdjęcia próbne. Minęły 22 lata, postać Tosi jest już bardziej rozbudowana, zapraszamy panią na zdjęcia próbne. Przegrałaś. Przegrałaś z Agnieszką Żulewską. I to żaden wstyd przegrać z Agnieszką Żulewską, bo Agnieszka Żulewska po prostu jest świetna. I nie zasługuje na to, co ją teraz spotyka - z twojej winy. Zasugerowałaś, że Agnieszka dostała rolę, bo jakiś sponsor o tym zadecydował i to jest nieprawda. To o tym mówiła moja mama, kiedy mówiła o krokach prawnych, bo nie wolno Asiu rzucać takich rzeczy. Szczególnie że ja wiem, kto jest sponsorem i tak bardzo wiem, że jest to ściema. Wiesz, wydawało mi się zawsze, że to widz ma problem z tym, żeby odróżnić fikcję od rzeczywistości i okazuje się, że nie. Asia, ty nie jesteś Tosią. Ty zagrałaś Tosię w filmie. Ja rozumiem, że ludzie cię tak postrzegają, ale nie jesteś Tosią. Tosia to jest moja historia. Patrzę od 22 lat, jak bardziej identyfikujesz się z moim życiem niż właściwie ja sama. To jest trochę creepy. Bo ty zagrałaś to w filmie, to pewnie był jakiś miesiąc na planie zdjęciowym, i ja to przeżyłam. Przeżyłam, jak moja mama budowała dom. Tam było jeszcze dużo różnych rzeczy. A teraz patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi. Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim, patrzę, jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu - powiedziała.
Joanna Jabłczyńska odpowiada Szelągowskiej
Jak można się było spodziewać, internauci zarzucili skrzynkę odbiorczą Joanny Jabłczyńskiej. Aktorka nie mogła jednak zobaczyć, co Dorota Szelągowska miała na jej temat do powiedzenia, ponieważ ta ją zablokowała. Zdecydowała się jednak na opublikowanie prywatnej korespondencji z Katarzyną Grocholą.
Teraz możecie podjąć kroki prawne, ponieważ zostałam zmuszona do opublikowania prywatnej korespondencji. Czy to o tym castingu mówimy dotindotin? Poproś może Mamę o całość korespondencji. Ta oczywiście nie będzie pełna, bo większość rozmów toczyła się telefonicznie, a tych rozmów z oczywistych powodów nagranych nie mam. Ja też jestem cholernie zmęczona tą sytuacją. Wiem, że to miecz obosieczny, wiem że Dorota ma duuuużo większe zasięgi, a armia trolli PRowych ruszyła od wczoraj i próbuje mnie zmieść z powierzchni ziemi. Marzę o tym, żeby to już się skończyło, ale nie mogę pozostawić prawdy samej sobie. Marzyłam też o tym, aby to produkcja sama powiedziała o innym wyborze Tosi i jakoś to uzasadniła w sposób nieurażający nikogo. Zanim Dorota opublikowała swoje nagranie, zdążyłam opublikować wieczorem u siebie film, w którym wyraziłam jak bardzo mi szkoda Agnieszki Żulewskiej i o ironio, użyłam tych samych słów co Ty Doroto- że przegrać w normalnym castingu z Agnieszką to byłby wręcz zaszczyt. Prosiłam produkcję, żebyśmy ustalili wspólną wersję dla mediów, ponieważ z pewnością nie uniknę pytań o brak tej roli. Dokładnie tak się stało. Też nie spodziewałam się do jakiej skali się to rozwinie i że mogą ucierpieć osoby, które tak bardzo cenię tj. Agnieszka Żulewska. Do tej pory o ile mi wiadomo produkcja nie ogłosiła tego oficjalnie. I nigdy nie chciałam publikować nawet treści tej wiadomości, z uwagi na Agnieszkę właśnie. I tak, dokładnie taki telefon dostałam od reżyserki castingu „że podmiot, który wykłada pieniądze na film ma swoją kandydatką na Tosię” i tyle. Mogło zaboleć? A na koniec napiszę, że niezależnie od wszystkiego zawsze ogromny szacunek za obronę Rodziny. I nawet nie mogłam tej wypowiedzi zobaczyć na profilu Doroty, czy też wstawić komentarz pod nią, bo Dorota mnie zablokowała - napisała.