Rafał Maserak zdradza prawdę o finale "Tańca z Gwiazdami". Doszło do złamania regulaminu?

2026-05-04 9:07

Widzowie Polsatu przecierali oczy ze zdumienia, gdy ogłoszono, że do decydującego starcia w "Tańcu z Gwiazdami" staną aż cztery pary. Ta bezprecedensowa sytuacja wywołała lawinę pytań o zgodność z zasadami formatu. Rafał Maserak ujawnił nam, jak zapadała ta historyczna decyzja.

Kulisy finału programu "Taniec z Gwiazdami". Rafał Maserak o decyzji produkcji

Ostatnia odsłona tanecznego formatu telewizji Polsat dostarczyła publiczności ogromnych wrażeń, odchodząc od przyjętego od lat schematu. Decyzja twórców o dopuszczeniu aż czterech duetów do ostatecznej rywalizacji wprawiła w osłupienie nie tylko wiernych fanów, ale również samą ekipę pracującą przy produkcji. W wywiadzie udzielonym portalowi "Super Express", Rafał Maserak szczegółowo opisał zakulisowe okoliczności tego bezprecedensowego zwrotu akcji.

Zobacz też: Kulesza powiedziała to wprost! Fabijański nie kryje emocji

Awans czterech par w "Tańcu z Gwiazdami". Rafał Maserak komentuje naruszenie zasad

Zasiadający za stołem sędziowskim tancerz wprost przyznał, że sam nie spodziewał się tak rewolucyjnego finału wieczoru. Zaznaczył jednak, że początkowy brak zwiastunów nadciągającej sensacji to właśnie ten element telewizyjnego widowiska, który ceni najbardziej. Maserak ocenił, że siła przyciągania tego programu tkwi przede wszystkim w budowaniu ogromnego napięcia i wprowadzaniu niespodziewanych rozwiązań, które wbijają w fotel.

Zobacz też: Piotr Kędzierski ZREZYGNOWAŁ z "Tańca z Gwiazdami" tuż przed finałem! Dziennikarz przekazał ważne słowa

Sonda
Oglądasz "Taniec z Gwiazdami"?

Działo się! Na początku się nie zapowiadało, ale kocham ten program właśnie za to. Wydaje mi się, że wszyscy nasi widzowie też kochają właśnie za te zwroty akcji. No i tak powinno być. Zawsze pamiętałem, że ten program zawsze miał taki swój urok w tym wszystkim, że robi się niespodzianki, są momenty, kiedy jest wzruszenie. No i takie zaskoczenie... - mówi nam Rafał Maserak.

Ogromne poruszenie na jurorze wywarło również zachowanie Piotra Kędzierskiego. Maserak wyjawił, że absolutnie nikt z produkcji nie został wcześniej poinformowany o jego planach. Tancerz wspomniał jedynie krótką wymianę zdań na korytarzu, kiedy to uczestnik rzucił zagadkowe hasło, stanowiące zapowiedź późniejszego, zaskakującego kroku. Obecnie juror bez wahania nazywa dziennikarza "bohaterem narodowym" i zaznacza, że to właśnie takie nieoczekiwane gesty budują legendę show Polsatu.

Nie, w ogóle! Nikt nam o tym nic nie wspomniał, nikt w ogóle nie wiedział. Jedyny komentarz, który gdzieś na korytarzu był, to kiedy przechodził Piotr obok mnie i mówi: "będziesz ze mnie dumny", a ja mówię, co on tak się nauczył tańczyć, że będę z niego dumny, że mi buty pospadają. Chyba już miał gdzieś tam to z tyłu głowy. Uważam, że dzisiaj Piotr Kędzierski jest bohaterem narodowym (...) Rewelacja, ja jestem fanem takich sytuacji. Dzięki tej całej sytuacji jest wygranym tego programu - wyznał nam Rafał.

Mimo wszystko najostrzejsze reakcje wywołała ostateczna kwestia poczwórnego awansu do finału. Maserak podkreślił, że rywalizujące pary zaprezentowały na parkiecie niemal identyczny, mistrzowski poziom, co całkowicie uniemożliwiło sprawiedliwe wskazanie najsłabszego ogniwa. Jak wyjawił w rozmowie z naszym portalem, koncepcja poszerzenia składu finałowego narodziła się spontanicznie podczas obrad sędziów i po konsultacjach zyskała pełną aprobatę władz programu.

Zobacz też: Nie wytrzymały! Richardson i Zillmann ostro o finale "Tańca z Gwiazdami"

Bardzo wyrównany poziom był tej cha-chy i głosy też się tak rozłożyły na pół. I żeśmy rozmawiali z naszą główną jurorką, że może zrobić tak, że zrobimy im niespodziankę. No i zrobiliśmy niespodziankę... dostaliśmy zielone światło, że możemy tak zrobić. I to jest coś fantastycznego, że właśnie nikt nie będzie tutaj gorszy, lepszy, tylko tak naprawdę cztery pary się zmierzą w naszym wielkim finale - mówi nam Maserak.

Taka bezprecedensowa wolta nie umknęła jednak uwadze czujnych internautów, którzy natychmiast zaczęli dopytywać o legalność takich działań względem międzynarodowej licencji. Tancerz nie ukrywał, że postąpiono tu bardzo impulsywnie i bez sztywnych planów. Choreograf ocenił, że twórcy z premedytacją zaryzykowali, stawiając na telewizyjne show i gorąco licząc, że ewentualne nagięcie surowego regulaminu po prostu ujdzie im na sucho.

Słuchaj, no poszliśmy na żywioł. Wydaje mi się, że na tyle nasz format w Polsce jest silny i na świecie też. Od nas czerpią ludzie z całego świata przykład, więc nawet jakbyśmy gdzieś tam naruszyli delikatnie regulamin, to mam nadzieję, że nam wybaczą, a jak nie, to co, no to za tydzień nas nie będzie - śmieje się w wywiadzie "Super Expressu" Rafał Maserak.

Wieloletni sędzia zaznaczył na sam koniec, że wskazanie tegorocznego pewniaka do zdobycia Kryształowej Kuli graniczy z cudem. Według niego ostateczny triumf to kwestia minimalnych różnic, na które złożą się nie tylko techniczne niuanse tańca, ale w głównej mierze sympatia przed telewizorami. Jego zdaniem każdy z czterech duetów ma dzisiaj identyczne, w pełni uzasadnione szanse na zgarnięcie głównego trofeum, a sam wywiad na ten temat, jak podaje redakcja, przeprowadziła Julita Buczek.

Uważam, że te cztery pary zasługują na finał i są w te finale, więc każda z tych par mogła przejść od razu, ale ja bym się tym w ogóle nie sugerował, bo to wszystko może się zmienić właśnie za tydzień w niedzielę (...) Nie chcę faworyzować jakiejś pary, a po drugie poziom jest tak wyrównany, że tutaj zaważą na pewno detale, nie tylko na parkiecie, ale też w głosach widzów - mówi nam Rafał Maserak.

Ewa Kasprzyk wylatuje z "Tańca z Gwiazdami"? Rafał Maserak mówi wprost!