Norweski duet komediowy Ylvis, w skład którego wchodzą bracia Bård i Vegard Ylvisåker, zdobył międzynarodową sławę dzięki swojemu absurdalnemu i chwytliwemu utworowi "The Fox (What Does the Fox Say?)". Piosenka w 2013 roku błyskawicznie stała się viralem, generując setki milionów wyświetleń na YouTube i inspirując liczne parodie oraz remiksy. Od tego czasu fani regularnie apelowali do Ylvis o reprezentowanie Norwegii w Konkursie Piosenki Eurowizji, licząc na powtórzenie sukcesu kolejnego utworu. Jak się okazuje, duet miał na to chrapkę, ale wycofał się ze stawki, gdy zapadła decyzja o dalszym udziale reprezentacji Izraela w widowisku.
ZOBACZ TEŻ: TVP nagle zmienia plany! Koncert preselekcji do Eurowizji 2026 odwołany?!
Ylvis bojkotują Eurowizję 2026. Wykonawcy "What Does The Fox Say?" tłumaczą, dlaczego się wycofali
W poniedziałek 19 stycznia norweski nadawca publiczny NRK ogłosi, kto weźmie udział w krajowych eliminacjach do 70. Konkursu Piosenki Eurowizji w Wiedniu. Podobnie jak w wielu innych krajach, w Norwegii nie brakuje wezwań do bojkotu wydarzenia z powodu dalszej obecności w nim delegacji izraelskiej. Telewizja planuje jednak start i wybór nowego reprezentanta przez tradycyjny konkurs Melodi Grand Prix.
Tuż przed ogłoszeniem listy zaskakujące oświadczenie opublikował duet Ylvis. Wyczekiwany od lat przez fanów Eurowizji duet znany z viralowego "What Does The Fox Say?" przekazał, że dostał się do preselekcji, ale podjął w grudniu decyzję o rezygnacji z dalszego udziału. Jak czytamy w ich wypowiedzi, Ylvis z góry uprzedzili NRK o tym, że nie wezmą udziału w jednym konkursie z Izraelem, licząc na jego dyskwalifikację. Po grudniowej decyzji o dopuszczeniu do jego obecności, twórcy najpopularniejszej norweskiej piosenki w Internecie zdecydowali się na bojkot.
"W ostatnich dniach prasa kontaktowała się z nami w sprawie udziału w Eurowizji i dlatego chcemy przedstawić naszą perspektywę tej historii, żeby uniknąć nieporozumień. [...] Wcześnie w procesie jasno powiedzieliśmy NRK, że nie chcemy wystąpić na tej samej scenie z Izraelem dopóki trwają zbrodnie wojenne i łamanie prawa międzynarodowego. Mieliśmy nadzieję, że EBU uzna, że izraelski nadawca nie będzie mógł wziąć udziału w tegorocznej Eurowizji, tak jak zrobili z Rosją po inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Kiedy w grudniu stało się jasne to, że tak nie będzie, nie widzieliśmy innej opcji niż rezygnacja. Nie mogliśmy się doczekać zrobienia show z naszym SUPERMEGAHITEM i być może reprezentowania Norwegii w Wiedniu, ale biorąc pod uwagę sytuację, to nie jest coś, pod czym możemy się podpisać" - czytamy.
Artyści nie chcą brać udziału przez Izrael
Kultowy duet Ylvis to nie pierwsza jawna deklaracja rezygnacji z eurowizyjnych planów przez udział Izraela w konkursie w 2026 roku. Spośród 16 uczestników portugalskich preselekcji już 13 zapowiedziało, że w razie swojej wygranej nie pojedzie w maju do Wiednia. Z polskiej stawki w ostatniej chwili wycofała się między innymi Karolina Czarnecka. Wykonawczyni hitu "Hera Koka Hasz LSD" z 2014 roku napisała w mediach społecznościowych, że na udział nie pozwalał jej artystyczny kodeks i "ogród zalany krwią".
Nieoficjalnie mówi się, że z reprezentowania Belgii na Eurowizji zrezygnował wybrany do tej roli latem Loïc Nottet. Jeden z najpopularniejszych artystów w kraju i zdobywca czwartego miejsca w Wiedniu w 2015 roku miał według medialnych pogłosek odmówić dalszego zaangażowania w konkurs po pozostawieniu Izraela w stawce.