Spis treści
Sonia Maselik, znana chociażby z programów typu talent show i KFPP w Opolu, w 2025 roku skradła serca wielu fanów Eurowizji podczas finału polskich preselekcji. Wystąpiła w nim z utworem "Rumours". Tym razem podjęła próbę dostania się na międzynarodową scenę z propozycją "Primadonna", jednak bezskutecznie. Zawiedzeni fani zaczęli szybko apelować do Telewizji Polskiej o przyznanie jej tzw. "karty uczestnictwa". Udało nam się otrzymać komentarz od samej zainteresowanej. Zgodziłaby się na taką ofertę?
Sonia Maselik nie dostała się do preselekcji. Fani liczą na dziką kartę
14 stycznia polski nadawca publiczny ogłosił nazwiska ośmiorga finalistów preselekcji do Eurowizji 2026. Lista wywołała niemałe poruszenie, zwłaszcza wśród osób krytycznie oceniających poziom wyłonionych uczestników. Wielu fanów wyraziło żal, że do konkursu nie zakwalifikowały się niektóre popularne w sieci zgłoszenia, jak i zawiodło się brakiem zgłoszeń ze strony największych gwiazd polskiej muzyki.
Natychmiast pojawiły się nadzieje na to, że telewizja przyzna tzw. "karty uczestnictwa", których może wręczyć nawet trzy w tygodniach poprzedzających preselekcje. Według pogłosek nadawca chciałby zaprosić do udziału Michała Szpaka czy Marcina Maciejczaka, jednak ten drugi nie jest zainteresowany Eurowizją 2026. W sieci nie brakuje zaś głosów, że dziką kartę powinna zdobyć Sonia Maselik, popularna wśród fanów finalistka sprzed roku.
Artystka komentuje: "nie spodziewałam się takich zmian". Przyjęłaby zaproszenie TVP?
W komunikacie przesłanym do Eska.pl, Sonia Maselik odniosła się do pozytywnych reakcji fanów na jej zgłoszenie i nadziei związanych z możliwością wręczenia "kart uczestnictwa". Jak powiedziała, dostaje wiele przejawów wsparcia czy sympatii, jednak jest zaskoczona kontrowersyjnymi zmianami w formule preselekcji. Po ogłoszeniu finalistów okazało się, że zamiast koncertu na żywo odbędzie się emisja nagranych z wyprzedzeniem występów. Mimo tego Maselik jest gotowa do udziału w konkursie, gdyż marzy o zaprezentowaniu swojej muzyki na wielkiej scenie Eurowizji.
"Utwór „Primadonna” spotkał się z ogromnym uznaniem fanów, co bardzo mnie cieszy. Ciągle dostaję wiadomości, w których fani piszą, że bardzo chcieliby usłyszeć "Primadonnę" w stawce preselekcji. Zgłaszając ten utwór do konkursu, wiedziałam, że ten sezon nie będzie łatwy, ale nie spodziewałam się aż takich zmian" - przekazała nam artystka.
"Bardzo chciałabym wystąpić na żywo, bo lubię to robić, ale z racji tego, że konkurs Eurowizji zawsze był moim marzeniem, to chciałabym wystąpić niezależnie od wszystkiego, dlatego jeśli otrzymam kartę uczestnictwa od TVP, na pewno ją przyjmę i spróbuję zawalczyć. Eurowizja to dla mnie osobiście muzyka i tylko muzyka, i tak już pozostanie" - dodała.
Eurowizja 2026 - kto z Polski?
Spośród nadesłanych do Telewizji Polskiej zgłoszeń 11-osobowe jury wyłoniło najlepszą dwudziestkę, która przeszła do etapu przesłuchań na żywo. Pomimo że powstała lista 10 finalistów i 2 wykonawców rezerwowych, w wyniku rezygnacji motywowanych dalszym udziałem Izraela w Eurowizji - polskie preselekcje liczą tylko 8 uczestników.
Choć konkurs miał po raz pierwszy w historii być biletowanym wydarzeniem w dużej arenie, ostatecznie nie odbędzie się nawet na żywo. TVP poinformowała uczestników, że preselekcje będą transmitowane 7 marca w formie nagranych z wyprzedzeniem występów.
W konkursie udział wezmą: Alicja Szemplińska, Anastazja Maciąg, Basia Giewont, Jeremi Sikorski, Karolina Szczurowska, Ola Antoniak, Piotr Pręgowski i Stasiek Kukulski.