Spis treści
Patrick Muldoon zmarł w wieku 57 lat
19 kwietnia 2026 roku zmarł Patrick Muldoon, artysta pamiętany z ról w produkcjach takich jak "Melrose Place", "Dni naszego życia" czy "Żołnierze kosmosu". 57-latek odszedł nagle, osierocając rzesze wiernych sympatyków i zostawiając po sobie niezwykle bogatą karierę. Bezpośrednią przyczyną zgonu hollywoodzkiego gwiazdora był zawał serca. Smutna informacja natychmiast rozeszła się w przestrzeni medialnej, wstrząsając całym amerykańskim środowiskiem filmowym.
Zobacz też: Nie żyje Leszek Mądzik. Wielki artysta odszedł w wieku 80 lat
Gwiazdor "Żołnierzy kosmosu" podbijał Hollywood nie tylko jako aktor
Urodzony w Kalifornii artysta od najmłodszych lat wiązał swoją przyszłość z branżą rozrywkową. Na początku kariery gościnnie grywał w znanych formatach telewizyjnych, budując swoje doświadczenie. Kluczowy moment nadszedł w pierwszej połowie lat 90., kiedy to otrzymał angaż w telenoweli "Dni naszego życia". Wcielając się w postać Austina Reeda, błyskawicznie zaskarbił sobie ogromne uznanie publiczności i zyskał status gwiazdy tego telewizyjnego formatu.
Następne propozycje zawodowe ugruntowały jego silną pozycję w Fabryce Snów. Rola w kultowym serialu "Melrose Place" oraz angaż do kinowego hitu science fiction "Żołnierze kosmosu" zagwarantowały mu sławę na skalę globalną. Nawet występując na drugim planie, Muldoon doskonale potrafił przykuć wzrok odbiorców i tchnąć w kreowane przez siebie sylwetki wyjątkową wyrazistość.
Zobacz też: Wraca sprawa Gene'a Hackmana oraz Betsy Arakawy. Kobieta wykonała kilka telefonów przed śmiercią
Artysta wykazywał się również wielkim talentem poza samą grą przed kamerą. W latach 90. z powodzeniem zajął się produkcją na małym ekranie, co w tamtej dekadzie stanowiło raczej rzadkość wśród jego rówieśników po fachu. Z biegiem czasu w swojej działalności zawodowej regularnie tworzył filmy telewizyjne, realizując liczne i doceniane projekty dla czołowych stacji w Stanach Zjednoczonych.
Do samego końca aktor pozostawał niezwykle aktywny zawodowo, prężnie realizując się jako producent przy zupełnie nowych tytułach. Jeden z obrazów, nad którym ostatnio intensywnie pracował, nie ujrzał jeszcze światła dziennego, co dodaje jego nieoczekiwanej śmierci dodatkowego tragizmu.
Gdy informacja o śmierci 57-latka obiegła świat, w mediach zaroiło się od poruszających pożegnań ze strony bliskich i ludzi z branży. Byli współpracownicy z planów zdjęciowych zapamiętali go jako człowieka pełnego życzliwości, serdeczności i ogromnego zaangażowania w relacje międzyludzkie.
Zobacz też: Gene Hackman i Betsy Arakawa nie żyją. Jest nowy komunikat w tej sprawie