Małgorzata Tomaszewska zdradza kulisy zwolnienia z TVP. Dowiedziała się z mediów!

2026-04-07 15:10

Małgorzata Tomaszewska wraca pamięcią do momentu pożegnania z Telewizją Polską. W najnowszym wywiadzie wyjawiła, że o utracie stanowiska w "Pytaniu na śniadanie" dowiedziała się z prasy, a nie od pracodawcy. Dziennikarka spodziewała się wtedy dziecka. Jak zareagowała na te doniesienia?

Tak Małgorzata Tomaszewska dowiedziała się o zwolnieniu

Rok 2024 przyniósł dla Małgorzaty Tomaszewskiej duże zmiany zawodowe, wynikające z roszad personalnych w Telewizji Polskiej po wyborach. Zaskakujący jest jednak sposób, w jaki dziennikarka, będąca wówczas w zaawansowanej ciąży, dowiedziała się o końcu współpracy. Informację tę najpierw przekazały portale plotkarskie, a nie bezpośredni przełożeni z Woronicza.

Najpierw artykuły były. To było dla mnie dziwne, że nagle media o tym huczą, a ja nic nie wiem. Ja generalnie wiedziałam o tym, że w mediach próżno szukać kawusi wspólnej i "słuchaj, bo nasze drogi się teraz rozejdą". Tak to się nie odbywa. Natomiast nie spodziewałam się, że zostanie to przekazane przez media - powiedziała Tomaszewska w wywiadzie dla podcastu "Call me mommy", zapytana czy dostała telefon z informacją o zwolnieniu,

Małgorzata Tomaszewska usłyszała okrutne słowa jako modelka

Dopiero później doszło do spotkania z reprezentantem stacji, jednak rozmowa ta przebiegła w bardzo zwięzłej formie.

Potem był telefon. Minutowy, z życzeniem lekkiego porodu jednocześnie.

Ciąża na pierwszym miejscu

W tamtym okresie utrata pracy w telewizji publicznej nie wywołała u prezenterki silnych emocji. Priorytetem dla Małgorzaty Tomaszewskiej było zbliżające się macierzyństwo, co pozwoliło jej zachować dystans do zawodowych zawirowań i nie analizować sytuacji w kategoriach osobistej porażki.

Ja wtedy byłam na czymś zupełnie innym skupiona. To była końcówka ciąży. Starałam się nie brać wszystkiego do siebie i mam wrażenie, że ja to przeżyłam dużo później. Ja wtedy byłam zajęta porodem, szpitalem - mówiła w "Call me mommy".

Tomaszewska widziała hejt na nowych prowadzących

Mimo że nagłe zwolnienie mocno wpłynęło na jej ścieżkę kariery, powrót do porannego formatu "Pytanie na śniadanie" nie wchodzi obecnie w grę. Dziennikarka wprost przyznaje, że odstrasza ją perspektywa gęstej i nieprzyjaznej atmosfery, jaka panuje wokół programu, dlatego woli rozwijać się poza strukturami TVP.

Na ówczesnych nowych prowadzących wylał się duży hejt. Oni z tym długo walczyli i to też jest inna perspektywa ciebie, jako osoby, której już tam nie ma. Zdawałam sobie sprawę z tego, że atmosfera musi być tak kisząca, że jakbyś mnie zapytała wtedy, czy ja chcę wrócić, to bym powiedziała "nie". Moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze.

Radio ESKA Google News