Spis treści
W poniedziałek, 25 maja 2026 roku, stolica gościła kolejną odsłonę Fryderyków, czyli najbardziej prestiżowej imprezy muzycznej w naszym kraju. To wyjątkowe wydarzenie jak zawsze zgromadziło najpopularniejszych artystów polskiej sceny, a także ogromną publiczność śledzącą transmisję przed telewizorami.
Tym razem w roli gospodarzy wieczoru sprawdzali się Gabi Drzewiecka oraz Krzysztof Zalewski. Muzyk od pierwszych minut starał się ożywić nastroje gości, co rusz serwując ze sceny rozmaite dowcipy. Niestety, część jego komediowych prób nie wywołała na widowni oczekiwanego wybuchu radości.
Czytaj także: Maria Prokop pokazała się w "nagiej sukience", no i się zaczęło! Wyjaśniła skąd ma kreację, która wywołała takie kontrowersje
Krzysztof Zalewski i Gabi Drzewiecka zapowiadają najpopularniejszy singiel w Polsce
Prawdziwą konsternację wzbudziła chwila prezentacji nominacji w kategorii Singiel Roku. Właśnie w tym fragmencie gali Gabi Drzewiecka rzuciła w stronę Krzysztofa Zalewskiego niezwykle zaczepne pytanie:
„Mój drogi, najpopularniejszy singiel w Polsce?”
Krzysztof Zalewski nie kazał długo czekać na odpowiedź i odparł:
„Jarosław Kaczyński.”
Niezręczna cisza na gali Fryderyki 2026. Żart o prezesie PiS
Po tych słowach wśród zgromadzonych zapanowała głucha, bardzo niezręczna cisza, a w sali nie rozbrzmiały żadne śmiechy. Gabi Drzewiecka natychmiast postarała się uratować tę dość kłopotliwą sytuację.
„Z całą pewnością, ale nie w tym kierunku idziemy”
– skwitowała krótko z uśmiechem na twarzy.
Wokalista wcale nie planował porzucać swojego żartu, wręcz przeciwnie – szybko brnął w kolejne polityczne aluzje. Artysta sprawiał wrażenie człowieka, który znakomicie odnajduje się w roli konferansjera i z każdą minutą coraz bardziej się nakręcał.
Zobacz koniecznie: Internauci wściekli na Zalewskiego na Fryderykach. "Bardzo niesmaczne"
„Okej, okej... czekaj. Zbigniew Ziobro. A nie, wróć, on pojechał do Stanów z jakimś swoim partnerem”
– wypalił ze sceny muzyk, w ten sposób nawiązując do krążących w przestrzeni medialnej plotek o polityku oraz jego działaniach we współpracy ze stacją TV Republika.
Dopiero po tym wywodzie piosenkarz postanowił powrócić do zdecydowanie mniej kontrowersyjnych postaci znanych ze środowiska polskiego show-biznesu.
„To Sławek Uniatowski. Marcin Prokop. Michał Wiśniewski”
– kontynuował swoje wyliczenia rozbawiony wokalista.
Gabi Drzewiecka reaguje na słowa Zalewskiego. Mówi o nagrodach
Współprowadząca imprezę Gabi Drzewiecka postanowiła kategorycznie przerwać ten przedłużający się, polityczny wątek.
„Myślę, że jeszcze jedno nazwisko na pewno do tej listy bym dorzuciła, ale za tego rodzaju singielstwo nagrody się nie dostaje, a przynajmniej nie w postaci statuetki, więc mówimy bardziej o muzyce”
– skwitowała szybko prezenterka.
Chociaż gospodarz wieczoru ewidentnie spodziewał się, że rozśmieszy zebraną publikę, to odpowiedź gości pozostała niezwykle chłodna. Na sali na próżno było szukać wybuchów radości, za to w przestrzeni internetowej błyskawicznie obrodziło krytycznymi wpisami internautów.
Widzowie oceniają żarty Zalewskiego. "Te żarty są bardzo niesmaczne"
Pewna grupa użytkowników sieci stwierdziła, że Krzysztof Zalewski po prostu wykazał się luzem i postawił na spontaniczną improwizację. Znacznie więcej osób twierdziło jednak, iż wplatanie polityki w ogóle nie współgrało z formatem uroczystości muzycznej.
„Te żarty są bardzo niesmaczne i nie na miejscu. Niech się zajmie muzyką.”
„On był fantastyczny!!!! Miał luz, poczucie humoru, energię, spontaniczność, super!!!!”
„To ten sam Krzysztof Zalewski, który pisał po wyborach, żeby się nie nienawidzić, nie dzielić i żeby się kochać?”
„Genialnie mu wyszło! Super naturalny, bez zadęcia i z humorem.”
„Krzysztof Zalewski to koszmar. To człowiek, któremu sława rozbiła mózg, który i tak przed sławą, jak widać, nie był zbyt wielki”
Wszystko wskazuje na to, że sam piosenkarz dość prędko zorientował się w nastrojach panujących na widowni, ponieważ w późniejszych etapach imprezy zrezygnował z tego typu zaczepek. Od tego momentu wydarzenie znów skupiło się na występach artystycznych oraz rozdawaniu prestiżowych statuetek.
Nie ulega najmniejszej wątpliwości jedna kluczowa kwestia – chociaż tegoroczne Fryderyki zapowiadano jako wielką celebrację rodzimej sceny, to właśnie polityczne dowcipy Krzysztofa Zalewskiego zapisały się jako najbardziej dyskutowany incydent tej nocy.
Nie przegap: Rodzina Łukasza Litewki wydała pilne oświadczenie. Nie kryją rozczarowania. "W sprzeczności z naszą wolą"