Spis treści
Znana z dużej aktywności w mediach społecznościowych Klaudia Halejcio regularnie dzieli się z obserwatorami swoimi sprawami prywatnymi. Aktorka i jej życiowy partner Oskar Wojciechowski są właścicielami imponującej rezydencji, która wzbudza zachwyt wśród użytkowników internetu. Posiadłość liczy pół tysiąca metrów kwadratowych i została wybudowana na ogromnej, ponadhektarowej działce, gdzie ulokowano między innymi strefę rekreacyjną dla dzieci oraz baseny. Utrzymanie tak rozległego terenu w nienagannej czystości wymagało jednak profesjonalnego wsparcia. Z tego powodu zakochani zatrudnili wykwalifikowaną pracownicę do bieżących obowiązków domowych, co ostatecznie doprowadziło do bardzo nieprzyjemnych konsekwencji.
Klaudia Halejcio szukała wsparcia w prowadzeniu domu. Padła ofiarą kradzieży
Jak relacjonuje sama zainteresowana w sieci, proces rekrutacji trwał dość długo. Ostatecznie aktorka nawiązała współpracę ze specjalistyczną agencją zajmującą się poszukiwaniem personelu domowego. Po serii spotkań kwalifikacyjnych wybór padł na młodą kobietę, która wzbudziła ogromne zaufanie i zaprezentowała się z najlepszej możliwej strony.
Gwiazda zaznacza przy tym, że cała procedura nawiązania współpracy przebiegła całkowicie zgodnie z prawem. Nowa pracownica otrzymała oficjalną umowę o pracę, gwarantującą stabilność oraz pełen pakiet świadczeń. Całkowity budżet przeznaczony na wynagrodzenie i opłaty za ten etat zamykał się w kwocie przekraczającej jedenaście tysięcy złotych. Początkowe tygodnie współpracy nie zwiastowały absolutnie żadnych problemów w relacjach z pomocą domową.
Zobacz też: Laluna jak cyberpunk Barbie, Wiśniewski jak neon! Modowe TOP i FLOP premiery „Dody”
Szukaliśmy osoby, która pomoże nam w opiece nad domem. Dom jest duży, wymagający. Chcieliśmy, żeby ktoś po prostu dbał o nasze rzeczy codziennie, o porządek, żeby wszystko wyglądało w tym domu tak, jak trzeba. Nie szukaliśmy w ogóle żadnej pani, żeby była jasność do sprzątania, tylko kogoś, kto będzie częścią tego domu (...) I po kilku rozmowach, etapach, wybraliśmy jedną panią. Młodą, uśmiechniętą, bardzo, naprawdę bardzo sympatyczną. I zatrudniliśmy ją legalnie. Na umowę o pracę, ze wszystkimi świadczeniami, składkami, urlopami, tak, aby po prostu czuła się pewnie i bezpiecznie. Żeby wszystko było uczciwie i przede wszystkim z szacunkiem. A wiecie, łączny koszt zatrudnienia takiej osoby to jest ponad 11 tysięcy złotych miesięcznie. Ale wierzyliśmy, że za jakość, bezpieczeństwo warto zapłacić. No i przez chwilę wszystko było okej, w porządku - wyznała.
Kamery w willi Klaudii Halejcio zarejestrowały kradzież artykułów domowych
Z biegiem czasu właścicielka posiadłości zaczęła rejestrować niepokojące braki w zaopatrzeniu. Z półek regularnie ubywały podstawowe artykuły, takie jak herbata, środki piorące czy inne produkty codziennego zastosowania. Choć na początku wyglądało to na zwykłe przeoczenie, powtarzający się schemat zmusił gwiazdę do weryfikacji zapisów z domowego systemu bezpieczeństwa.
Zobacz też: Laluna jak cyberpunk Barbie, Wiśniewski jak neon! Modowe TOP i FLOP premiery „Dody”
No i co zobaczyliśmy? Osoba, która doskonale wiedziała, że istnieją kamery, po prostu kradła. Od papieru toaletowego, kapsułek do prania, różnych rzeczy. Podejrzewam, że tych rzeczy było znacznie więcej niż byliśmy w stanie zauważyć. (...) Po prostu połamało mnie to w pół. I właściwie to nie chciałam tego nawet pokazywać, naprawdę. Nie chciałam z tego robić żadnej historii, ani robić z tego w ogóle jakiegoś wielkiego szumu, bo nie o to chodzi. (...) I właściwie nie było żadnego dnia w którym by czegoś nie zabierała - wyznała.
Przeglądając archiwalne materiały wideo, aktorka dokonała niezwykle bolesnego odkrycia. Obiektywy zarejestrowały pracownicę w momencie chowania prywatnych rzeczy pracodawców do własnej torby. Obserwowanie tych kadrów było dla celebrytki wyjątkowo traumatycznym doświadczeniem. Zwróciła uwagę, że najbardziej dotkliwym aspektem całej sytuacji nie była sama utrata mienia, lecz brutalne naruszenie strefy komfortu w miejscu stanowiącym azyl dla jej najbliższych. Głos w sprawie w mediach społecznościowych zabrał również narzeczony aktorki, Oskar Wojciechowski, który w bardzo kategoryczny sposób ocenił poczynania nieuczciwej kobiety.
Jesteśmy w tym razem i to jest dla mnie ważne, żeby to wybrzmiało jasno. (...) Ludzie nie działają według tego, co im dajesz. Działają według tego, kim są. Według swoich braków, swoich granic, swoich charakterów. I niestety, bardzo często ta prawda jest brutalna. Bo okazuje się, że wielu ludzi to są po prostu ku*wy. I nie ma sensu tego ubierać w ładniejsze słowa - skomentował przejmujący wpis ukochany Halejcio.