Julia Wieniawa o wpadce w "Tańcu z Gwiazdami". Wspomniała o kompleksach

Wspólny występ Julii Wieniawy i Iwony Pavlović obfitował w niespodziewane atrakcje. W pewnym momencie jurorce popularnego show zsunęła się spódnica, a publiczność w studiu i widzowie przed telewizorami mogli zobaczyć, jaką ma bieliznę. W rozmowie z Eską gwiazda skomentowała całe zamieszanie, po raz kolejny udowadniając, że każdą sytuację potrafi obrócić na swoją korzyść.

W programach realizowanych na żywo zdarzyć się może wszystko. Przekonała się o tym Julia Wieniawa, która w szóstym odcinku "Tańca z Gwiazdami" dosłownie świeciła majtkami! Gwiazda dała się wyciągnąć na parkiet Iwonie Pavlović, a ich spontaniczne pląsy były tak intensywne, że spódnica, którą miała na sobie, dosłownie zsunęła jej się z bioder. Tym samym publiczność w studiu i widzowie przed telewizorami mogli zobaczyć, jaką tego dnia miała na sobie bieliznę.

Julia Wieniawa reaguje na wpadkę z bielizną

Sama gwiazda zdaje się być rozbawiona całą sytuacją. Jak zdradziła w rozmowie z serwisem Eska.pl, zdarzenie można nawet uznać za promocję jej autorskiej kolekcji. 

A co tu się takiego wydarzyło? Bez przesady, kawałek majtka wystawał! Promocja mojej kolekcji bieliźnianej! - zareagowała ze śmiechem. 

Gwiazda zdradziła też, że dystansu do siebie nie miała od zawsze - musiała się go nauczyć. Mało kto o tym wie, ale w dzieciństwie Julia była bardzo nieśmiała i pełna kompleksów. 

TZG Julia Wieniawa 10.18

Wieniawa o kompleksach

Julia Wieniawa w wywiadzie dla Eski wyjawiła, że dystansu do siebie musiała się nauczyć. Jako dziecko była bowiem bardzo wstydliwa, niepewna siebie, z licznymi kompleksami, wynikającymi głównie z jej fizyczności. 

Wiesz, jak byłam dzieckiem, tego ludzie o mnie nie wiedzą, byłam bardzo wstydliwa. Siedziałam w pierwszej ławce, zawsze byłam najniższa, najwolniej rosłam tu i ówdzie jako dziewczynka, jako kobieta. Zawsze się tego wstydziłam, tak nie umiałam podnieść ręki, bo bałam się, że będę oceniona. I jakoś tak w pewnym momencie, nie wiem, w szóstej klasie podstawówki coś we mnie kliknęło. Jakaś jedna sytuacja z koleżankami, która po prostu nagle zbudowała we mnie jakąś taką siłę i nauczyłam się trochę udawać tę pewność siebie, takie trochę "fake it till you make it", aż w końcu mój mózg tak się przyzwyczaił do tego, że naprawdę zbudowałam w sobie tę pewność siebie.

Dziś artystka zna swoją wartość, jednak ceni sobie konstruktywną krytykę. Hejt - jej zdaniem - powinien być jednak karany. 

Teraz absolutnie znam swoją wartość, wiem, kim jestem. Uwielbiam konstruktywną krytykę, naprawdę! Nie lubię tego takiego bezpodstawnego hejtu, to jest okropne, to powinno być w ogóle karane. Konstruktywna krytyka jest super i dlatego też staram się ja dawać konstruktywną krytykę tutaj uczestnikom, żeby mogli się czegoś nauczyć, wdrożyć coś, nad czymś zastanowić, żeby być jeszcze lepszymi.

ROLKI