Jan Frycz miał zagrać w nowym spektaklu. Teatr Narodowy już szuka zastępstwa, premiera tuż-tuż

Jan Frycz pracował zawodowo niemal do samej śmierci. Zaledwie kilka dni przed swoim odejściem brał udział w próbach do nowej sztuki w warszawskim Teatrze Narodowym. Według informacji "Super Expressu" rozpoczęto już poszukiwania aktora, który przejmie jego rolę. Czasu zostało niewiele.

Spotkanie w Teatrze Narodowym po śmierci Jana Frycza

Jan Frycz miał wystąpić w sztuce pt. "Oresteja" na deskach warszawskiego Teatru Narodowego. Za reżyserię odpowiada Luk Perceval, uznany twórca z Belgii. Jeszcze na kilka dni przed śmiercią Frycz uczestniczył w przygotowaniach, ćwicząc razem z Ewą Bukałą, Aleksandrą Justą, Danutą Stenką, Hanną Wojtóściszyn, Robertem Czerwińskim i Cezarym Kosińskim. Jego niespodziewane odejście poważnie skomplikowało plany premiery. Zgodnie z harmonogramem "Oresteja" ma zostać wystawiona po raz pierwszy 11 października, czyli za niespełna dwa miesiące. "Super Express" donosi, że zaledwie dzień po ogłoszeniu tragicznych wieści o śmierci Jana Frycza, w Teatrze Narodowym zorganizowano naradę, podczas której dyskutowano o możliwych rozwiązaniach.

ZOBACZ TAKŻE: Jan Frycz nie żyje. Ceniony aktor miał 72 lata

Nie żyje Jan Frycz. Wybitny aktor miał 72 lata i pracował do ostatnich chwil

Właśnie wróciłem ze spotkania z zespołem "Orestei", gdzie też rozmawialiśmy o tym. Rozważamy różne opcje z Lukem Perceval i z zespołem - mówi Jan Klata, dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie.

Premiera „Orestei” w Teatrze Narodowym bez zmian

Jan Klata zapewnił w rozmowie, że chociaż decyzja o nowej obsadzie musi zapaść błyskawicznie, Teatr Narodowy nie przewiduje przesunięcia terminu premiery "Orestei".

11 października będzie premiera, także nie będzie zmiany daty - mówi dyrektor placówki w rozmowie z dziennikarzem "Super Expressu".

Publiczność ma w najbliższym czasie poznać nazwisko aktora, który przejmie rolę.

Teatr Narodowy wspomina zmarłego Jana Frycza

Teatr Narodowy pożegnał wybitnego artystę, który przez wiele lat stanowił wielki autorytet dla wszystkich współpracowników.

Jan Frycz był wielkim aktorem i filarem zespołu Teatru Narodowego. Ja go oglądałem jeszcze jak byłem młodym człowiekiem w niesamowitych spektaklach. [...] To był aktor, który potrafił wszystko zagrać. On potrafił być na scenie niebywale zabawne, niebywale przyjmujący, przerażający, ciepły. Był człowiekiem, artystą, aktorem o niezwykłych możliwościach. Grał w serialach, filmach i wielkich inscenizacjach. Wszechstronność była jego takim ogromnym atutem. Prywatnie to była magnetyczna osobowość. Magnetyczna osobowość. Niezwykły zupełnie człowiek z nieprawdopodobnym poczuciem humoru, inteligencją, finezją - mówi dla SE.pl dyrektor Jan Klata.

Rolki