Zgodnie z oficjalnymi komunikatami przekazanymi przez stołecznych śledczych, w toku trwającego postępowania wydano wiele decyzji o zabezpieczeniu mienia. W ramach tych działań zajęto między innymi gotówkę, nieruchomości, luksusowe samochody oraz wartościowe zegarki, a także roszczenia cywilne. Przedstawiciele organów ścigania szacują, że zablokowane dobra opiewają na łączną sumę przekraczającą 12 milionów złotych oraz niemal 60 tysięcy euro. Znana piosenkarka nie zamierza jednak chować głowy w piasek i zaskakująco otwarcie deklaruje ogromną radość z faktu postawienia jej w stan oskarżenia.
Poza tym, że jestem na wakacjach, nareszcie mogę - chociaż brzmi to paradoskalnie dla ludzi, którzy na co dzień nie mają do czynienia z sądami - w końcu odetchnąć z ulgą. Bo to jest ten czas, kiedy nareszcie mogę zacząć bronić się w sądzie. Ponad 5 lat na to czekałam! Kiedy prokuratura weszła mi do domu, zabrała wszystkie oszczędności na poczet długów mojego byłego męża - miał ponad 200 zarzutów, zatrzymany został do aresztu - zostałam obarczona abstrakcyjnymi reczami, z którymi nie miałam nigdy nic wspólnego! Postawione były tezy, wysyłane od razu do mediów, nagonka, lincz. I w końcu, po tylu latach przychodzi mój czas!
Zaskakujące oświadczenie wokalistka udostępniła swoim obserwatorom za pośrednictwem osobistego profilu na Instagramie. Rozszerzona wersja jej wypowiedzi została zaprezentowana w formie relacji na Instastory. Przyszłość tego skomplikowanego postępowania wciąż rodzi wiele pytań, w tym to, czy formalny status podejrzanej rzeczywiście ułatwi jej całkowite oczyszczenie się z podejrzeń. Dziennikarze zwrócili się do Doroty R. z prośbą o szersze rozwinięcie tematu i nadal oczekują na jej odpowiedź w tej bulwersującej sprawie.
Nie przegap: Pilne! Dorota R. usłyszała zarzuty. Jest akt oskarżenia. Chodzi o dziesiątki milionów