Michał Wiśniewski znów spotyka się z Mandaryną
53-letni gwiazdor zaledwie kilka miesięcy temu zakończył relację ze swoją piątą partnerką życiową. Pogłoski o poważnym kryzysie u boku Poli krążyły w kuluarach od stycznia. Lider zespołu Ich Troje oficjalnie przyznał się do porażki w połowie marca, publikując w sieci jednoznaczne wpisy. Choć na papierze wciąż pozostaje mężem, w przestrzeni publicznej zaczęto spekulować o poszukiwaniach kolejnej wybranki. Wokalista słynie przecież z błyskawicznego angażowania się w nowe romanse zaraz po zakończeniu poprzednich.
Fani błyskawicznie wytypowali idealną kandydatkę, wskazując na 48-letnią Martę Wiśniewską. Znaczna część obserwatorów uważa tancerkę za najważniejszą kobietę w burzliwym życiorysie czerwonowłosego artysty. Dawnych uczuć nie przekreśliła nawet głośna batalia rozwodowa. Piosenkarz przerwał milczenie w niedzielę, publikując wideo z odpowiedzią na zarzuty wciąż obecnej żony. Na zakończenie materiału gwiazdor oficjalnie ogłosił powrót do Mandaryny. Zaznaczył przy tym, że uczucie odżyło pod koniec czerwca, a nie kilka miesięcy wcześniej.
I jeszcze jedna najważniejsza rzecz na koniec. Jak już wiecie, o co chodzi. To jest kwestia tego. Jestem z Mandaryną i zdradziłem z nią Polę. Nie wiem, w styczniu, nie wiem, kiedy. Ale ani w styczniu, ani w marcu, od kiedy się rozstaliśmy, tylko zaczęliśmy się spotykać pod koniec czerwca tego roku.
Trochę zostaliśmy wepchnięci w swoje ramiona przez całą tę sytuację i bardzo się z tego powodu cieszę. Być może te pięć lat razem i 21 lat osobno pozwoli nam pewne rzeczy zrozumieć, przeanalizować i zrobić inaczej. Nieważne, czy dacie nam szansę, czy nie, my to po prostu zrobimy - stwierdził.
Marta Wiśniewska stanęła na ślubnym kobiercu jako druga wybranka muzyka. Para zalegalizowała związek w 2002 roku, zaledwie kilkanaście miesięcy po rozpadzie jego pierwszego małżeństwa. Błyskawicznie zdobyli status najbardziej rozpoznawalnego duetu w rodzimym show-biznesie. Kulisy ich prywatności widzowie śledzili w hicie TVN „Jestem jaki jestem”. Szczytem medialnego rozgłosu okazała się ceremonia zaślubin zorganizowana na mroźnej Antarktydzie. Według ówczesnych szacunków to ekstremalne wydarzenie pochłonęło niemal dwa miliony złotych.
Potomstwo i ekstremalna ceremonia nie uchroniły ich przed katastrofą. Związek rozpadł się trzy lata po pamiętnym wyjeździe na biegun. Gazety natychmiast zaczęły snuć domysły o kulisach tej nagłej decyzji. Jedna z wersji zakładała, że artysta zwyczajnie nie uniósł rosnącej sławy swojej partnerki i ostatecznie złożył pozew rozwodowy.
Kocham Mandarynę, ale nie widzę ratunku dla naszego małżeństwa. Chcę rozwodu, bo nie wierzę, że Marta się zmieni - mówił w rozmowie z "Faktem" Michał Wiśniewski.
Sama zainteresowana wskazywała na ewidentny brak nici porozumienia i wygaśnięcie relacji partnerskich. Znacznie później Marta opowiedziała o uzależnieniach ex-męża, wymieniając pociąg do alkoholu i hazardu.
W jego uzależnieniach się nie odnalazłam. Koniec końców się nie odnalazłam. Obroniłam siebie. To już był czas, gdy na tej ścieżce jeden znak był w prawo, a drugi w lewo – opowiadała w programie "Taniec życia".
Początki funkcjonowania po rozwodzie przysparzały im mnóstwa trudności. Wypracowanie kompromisu wymagało czasu i obustronnych ustępstw. Dobro dorastających pociech, Xaviera oraz Fabienne, zmusiło ich jednak do zakopania wojennego topora. Dziś oboje regularnie dzielą scenę i mocno wspierają swoje zawodowe projekty. Kiedy ogłoszono udział tancerki w telewizyjnym formacie o tańcu, artysta natychmiast ruszył z gorącym dopingiem.
Temat dawnego rozstania z drugą małżonką powrócił jesienią zeszłego roku, gdy muzyk odwiedził podcast „W związku” prowadzony przez Paulinę Koziejowską i Macieja Orłosia. Dwie dekady po złożeniu podpisów na papierach rozwodowych wokalista wprost nazwał tamtą decyzję życiowym błędem. Zapewnił słuchaczy, że mimo wszechobecnych kamer łączyła ich autentyczna miłość. Gdy w ich progi zawitał poważny kryzys, szanse na uratowanie relacji zrujnowało mordercze tempo życia i destrukcyjny wpływ osób trzecich.
My nie mieliśmy specjalnie szansy na to, żeby próbować sobie to samemu poukładać, bo ja byłem w trasie, Marta była w trasie - i nagle pojawiła się z tragarzami. To nie było złe, że podjęła decyzję, tylko zawsze warto ratować związek. Tutaj była taka sytuacja, że nie było przestrzeni ani miejsca, ani czasu na ratowanie tego związku - mówił Wiśniewski.
Artysta zdążył jeszcze wtrącić, że do ostatecznej katastrofy z pewnością przyczynili się też niektórzy znajomi. Muzyk wskazał na zgubny wpływ otoczenia.
- Dzisiaj jesteśmy dorosłymi ludźmi, wtedy byliśmy dwudziestokilkulatkami. Dzisiaj z perspektywy [...] może - na pewno - byśmy podjęli inne decyzje, ale to było wtedy - mówi gorzko Michał.
Gwiazdor podkreślił stanowczo, że unika roztrząsania przeszłości i analizowania dawnych wyborów.
- To bez znaczenia. Bo jest jak jest. Podjąłem najgorszą decyzję, ale taką podjąłem - stwierdził ze smutkiem.