Deynn mierzy się z depresją poporodową. Zdecydowała się na szczere wyznanie. "Każdy dzień to błędne koło"

2026-01-26 14:09

Niespełna rok temu, w kwietniu 2025 roku, Deynn oraz Daniel Majewski przywitali na świecie swoją pierwszą pociechę, ukochanego synka. Romeo szybko stał się ich oczkiem w głowie i wywrócił ich codzienność do góry nogami. Pod koniec stycznia 2026 roku Deynn zdecydowała się pokazać nieco inną stronę macierzyństwa i wyznała, że zmaga się z depresją poporodową.

Deynn

i

Autor: screen Instagram/@deynn/ Instagram

Romeo, synek Deynn i Daniela Majewskiego, przyszedł na świat 7 kwietnia 2025 roku. Tego samego dnia na profilach małżeństwa pojawił się post, zawierający zdjęcie prosto ze szpitala, na którym można było zobaczyć rodziców z maleństwem. Fotografię podpisali słowami: "07.04.2025, najpiękniejszy dzień naszego życia. Dzień dobry synku". Od tej pory influencerzy chętnie dzielili się nowymi zdjęciami z synkiem, opisywali też niezapomniane chwile z maleństwem i wyglądali na naprawdę szczęśliwych. Prawda jednak okazała się nieco inna. Pod koniec stycznia 2026 roku Deynn wrzuciła na swój Instagram relację, w której opisała, jak naprawdę wyglądały jej ostatnie miesiące.

Deynn i Majewski zdradzili imię syna. Pochodzi z Włoch i kojarzy się z Szekspirem

Deynn mierzy się z depresją poporodową

W relacji na Instagramie Deynn wyznała, że mierzy się z okropną depresją poporodową, która nie ma litości.

Nigdy żadne wydarzenie nie poryło mi tak głowy jak stan, w którym jestem teraz. To jest coś obrzydliwego. Każdy dzień to próba maskowania, przykrywania problemu, na siłę próbuję "się rozweselić" i to pomaga, ale tylko na chwilę. Próbuję to zrozumieć, próbuję siebie zrozumieć ale to wszystko jest chyba w innym języku.

Influencerka wyjawiła, że kilka dni wcześniej zdecydowała się na samotny wyjazd do hotelu, aby trochę odpocząć i się wyciszyć. Miała nadzieję, że to poprawi jej nastrój. Niestety, nie przyniosło to oczekiwanego efektu.

Tydzień temu byłam pewna, że mi przeszło. Byłam najszczęśliwsza na świecie, a samotny wyjazd do hotelu tylko spotęgował euforię i pozytywną energię. Niestety po kilku dniach znowu pojawiła się ta sinusoida - mój stan emocjonalny jest albo na samym dnie albo na chwilę skacze na samą górę, nie ma nic pośrodku. Pół dnia to myśli, które mnie niszczą. Na szczęście jedyną iskierką niezależnie od humoru jest mój syn (mąż od wczoraj wie z czym dokładnie się mierzę, w końcu mu to wypłakałam. Do tej pory tylko obrywał.)

Okazuje się, że Deynn mierzy się z depresją od miesięcy.

Każdy dzień to błędne koło, jest źle, za chwilę jest okej i myślisz, że zło nie wróci... rozmowa z psychologiem nic nie daje, muszę szukać pomocy wyżej. Piszę, że źle jest od tygodnia, ale mierzę się z tym od miesięcy. Wcześniej było znośnie, to przychodzi falami, jak tsunami.

Marita napisała o wszystkim, aby uświadomić swoich fanów, że sławne osoby również mają ludzkie problemy.

Ten temat tabu trzeba nagłaśniać. Może komuś to da siłę, na chwile ale każda chwila tutaj jest na wagę złota. (...) Piszę to tutaj nie tylko dlatego żeby przez chwilę poczuć się lepiej ale żeby dać znać otoczeniu... nie potrafię wprost mówić o swoich problemach, duszę je, zamykam się w sobie - teraz już wiecie o co chodzi.