Magdalena Boczarska doskonale radzi sobie na parkiecie "Tańca z gwiazdami". Za oba dotąd zaprezentowane tańce otrzymała 38 punktów, co umożliwiło jej uplasowanie się na samym szczycie tabeli i bezproblemowy awans do kolejnego odcinka. Wysokie noty, jak pokazały poprzednie odsłony show, budzą u widzów podejrzenia o faworyzowanie. Tym bardziej, że w 2. odcinku jurorzy nie byli zbyt hojni, jeśli chodzi o przyznawanie wysokich ocen. Szczególnie boleśnie przekonała się o tym Natsu, która uplasowała się na samym dole tabeli z zaledwie 19 punktami, w tym 2 od Iwony Pavlović.
Zarzuty o faworyzowanie uczestników w "Tańcu z Gwiazdami" to stały element emocji towarzyszących programowi, który powraca niemal w każdej edycji. W poprzednich odsłonach podobne teorie pojawiały się w kontekście Anity Sokołowskiej, Katarzyny Zillmann czy Tomasza Karolaka. Teraz takich słów nie brakuje o Magdalenie Boczarskiej, która na ten moment zdecydowanie najlepiej radzi sobie na parkiecie show. Rafał Maserak w rozmowie z Eską odniósł się do komentarzy internautów, którzy sugerują, że jurorzy mają nową ulubienicę.
Maserak o faworyzowaniu Boczarskiej
Rafał Maserak zdementował podejrzenia o faworyzowanie Magdaleny Boczarskiej. Juror podkreślił, że docenił to, co wspólnie z Jackiem Jeschke zaprezentowali na parkiecie, przypominając, że nie przyznał jednak parze maksymalnej noty.
Czy faworyzujemy? Nie. Faworyzować kogoś w programie rozrywkowym... Trudno o coś takiego. Muzyka była ciężka do zatańczenia, więc choreograficznie, tanecznie, to nie było łatwe dla kogoś, kto przyszedł z zewnątrz i zaczął tańczyć. Naprawdę to było wyzwanie. Czy 9 w moim przypadku to jest faworyzowanie? - dopytywał.
Gdy przypomnieliśmy mu o tym, że podobne oskarżenia pojawiały się w poprzednich edycjach, zareagował rozbawieniem.
Tak to wygląda, taki jest format tego programu - dodał ze śmiechem.